732:1464

Pacjentkom po zabiegach w Turcji nie da się pomóc. Adwokatka o tym, na co mogą liczyć ofiary błędów lekarskich

Pacjentkom, które poddały się nieudanym operacjom plastycznym w Turcji, polskie prawo nie pomoże – mówi adwokat Ewelina Miller z kancelarii E & M MILLER Adwokaci Sp. P.

Publikacja: 25.09.2023 10:12

Ewelina Miller: "Żadna sprawa o błąd medyczny nie jest prosta ani jednoznaczna".

Ewelina Miller: "Żadna sprawa o błąd medyczny nie jest prosta ani jednoznaczna".

Foto: Archiwum prywatne

Dużo ostatnio mówi się o trendzie na operacje plastyczne, a złą sławą okryła się w tym kontekście Turcja. Czy ofiarom nieudanych zabiegów da się pomóc?

Ewelina Miller: Rzeczywiście można mówić o takim trendzie, a w ostatnich latach coraz więcej Polek i Polaków zyskuje odwagę, żeby walczyć o zadośćuczynienia i odszkodowania za błędy medyczne. Wcześniej pokutowało przeświadczenie, że ze szpitalem czy lekarzem nie da się wygrać. Dziś inaczej patrzy się na tę kwestię, co w praktyce przekłada się na zwiększoną liczbą toczonych spraw. Coraz więcej osób poszukuje też pomocy po nieudanych zabiegach medycyny estetycznej. Jednak pacjentom, którzy poddali się im na przykład w Turcji, nie jesteśmy w stanie pomóc. Przede wszystkim dlatego, że w tym kraju obowiązuje zupełnie inny system prawny, a więc nasz, przewidujący możliwość uzyskania kompensaty, nie ma tam żadnego odzwierciedlenia. Pacjent musi więc liczyć się z tym, że zostanie ze swoim kłopotem sam i na własną rękę musi szukać pomocy prawnej w innym państwie. Decydując się na takie procedury, klienci czasem nawet nie są świadomi, że nie zawsze przeprowadzają je lekarze. W swojej praktyce zajmowałam się przypadkiem kobiety po zabiegu dentystycznym wykonanym przez osobę, której polskim odpowiednikiem byłaby higienistka.

Czytaj więcej

Toksyczne dzieciństwo. Specjalistka o tym, co może zrobić dla siebie dorosły skrzywdzony przez rodziców

Kto pomaga w organizacji takich quasi-medycznych wyjazdów?

Zaczęłam badać tę kwestię. Doszłam do wniosku, że na polskim rynku działają pośrednicy szukający potencjalnych klientów, którym oferują te usługi. Ci bowiem muszą gdzieś dowiadywać się, że takie możliwości istnieją, nie przeglądają przecież ofert napisanych w języku tureckim. Moim zdaniem do ich promocji przyczyniają się też media nagłaśniające historie celebrytów, którzy poddali się podobnym zabiegom. Zwykły Kowalski zaczyna żywić przekonanie, że znajdzie dla siebie podobną ofertę, tylko w niższej cenie. Wszystko to oczywiście odbywa się w granicach prawa. Zresztą w Polsce też spotykamy się z przypadkami pacjentów, którzy po fakcie dowiadują się, że zabieg przeprowadziła osoba nieuprawniona. Znam przypadek młodej dziewczyny, która po wykonaniu permanentnej kreski na powiece doznała wymagającego długiego leczenia uszkodzenia oka. Okazało się, że autorka makijażu nie miała nawet zarejestrowanej działalności gospodarczej.

O powikłaniach słyszy się w głównie kontekście poważnych zabiegów, takich jak odsysanie tłuszczu czy powiększanie biustu. Ale jeśli sami ukryjemy, że cierpimy na choroby czy schorzenia będące przeciwskazanie do przeprowadzenia danej procedury, to nawet z pozoru ten niewinny może skończyć się fatalnie?

Żadna sprawa o błąd medyczny – czy to poważny, czy taki, którego skutki da się odwrócić - nie jest prosta ani jednoznaczna. Za to w każdej, jeśli dochodzi już do procesu, powołany zostaje biegły, który ocenia, czy pacjent nie przyczynił się do tego, że ostateczny efekt zabiegu jest aż tak niekorzystny. Dlatego bardzo ważne jest, żeby wykonać go u lekarza, który spojrzy na człowieka holistycznie, dopyta o stan zdrowia czy przyjmowane leki. Jako pacjenci chcemy czuć się bezpieczni, bo możemy nie być świadomi, że schorzenia, na które cierpimy to przeciwskazania do przeprowadzenia procedury.

Zadośćuczynienie możemy dostać też za wiele innych, nieoczywistych dla niektórych rzeczy. Na przykład za straty moralne, o których pisała pani na swoim blogu. Mogłaby walczyć o nie matka niepełnosprawnego dziecka?

Jeśli rodzice wykazaliby, że do niepełnosprawności syna lub córki doprowadzono wskutek błędu okołoporodowego, a oni nie są w stanie nawiązać z nim jakiejkolwiek więzi, to jak najbardziej mogliby się tego domagać. Samemu dziecku oczywiście należałoby się zarówno zadośćuczynienie, odszkodowanie, jak i renta po to, by zabezpieczyć je na przyszłość i zapewnić mu rehabilitację. Jednak rodzice mieliby prawo do odrębnej rekompensaty za to, że nie są w stanie funkcjonować jak rodzina, której wszyscy członkowie są zdrowi.

Co wówczas bierze się pod uwagę? Z jednej strony fakt, że rodzice nie starają się o drugie dziecko, bo nie pogodzą opieki nad nim z tą nad potrzebującym, a z drugiej brak możliwości wyjazdu na wakacje?

Obie te rzeczy. Starając się o zadośćuczynienie zawsze trzeba wykazać, jak popełniony błąd, który w konsekwencji doprowadził do niepełnosprawności dziecka, wpłynął na codzienne funkcjonowanie i plany na przyszłość jego rodziny. Rodzice, głównie matki, często nie są w stanie w ogóle pracować czy wyjechać na urlop. Wyprowadzają się z dużych miast, wynajmują tańsze mieszkania, by mieć środki choćby na zakup niezbędnych sprzętów do rehabilitacji. Młode kobiety, które dotąd zawodowo się rozwijały muszą ze wszystkiego zrezygnować i całkowicie skupić się na dziecku. Na kilka lub kilkanaście lat wypadają z rynku pracy.

Czyli młody wiek zwiększa szanse na przyznanie zadośćuczynienia?

Generalnie tak, chociaż oczywiście osobie dojrzałej również nie można go odmówić. Jednak to przed tą młodą – biorąc pod uwagę średnią długość życia w Polsce – jest go zdecydowanie więcej. Może jeszcze przez wiele lat pracować i rozwijać się. Chociaż trzeba dodać, że wiele zależy też od naszego subiektywnego odczuwania doznanej krzywdy. Jedni będą cierpieć, ale starać się normalnie funkcjonować i żyć, drudzy załamią się na tyle, że potrzebna będzie im pomoc specjalisty. Nasze wewnętrzne poczucie krzywdy przy przyznawaniu konkretnych kwot ma dla sądu duże znaczenie.

Jeśli jednak mamy papiery potwierdzające cierpienie, pewnie czeka nas mniej szarpaniny?

Oczywiście, że najlepiej byłoby, gdyby specjalista potwierdził, iż rzeczywiście zmagamy się z problemami. Jednak – jak już wspomniałam – powołany w sprawie biegły, czyli psycholog lub psychiatra ma za zadanie sprawdzić, w jakim stanie jesteśmy. Warto wcześniej zadbać o swoją dotychczasową dokumentację medyczną, jeśli oczywiście ją posiadamy. Przed sądem bowiem jedna osoba może otwarcie relacjonować swoje przeżycia, a druga odpowiadać zdawkowo i sprawiać wrażenie, że uporała się z traumą; co nie oznacza, że nie cierpi.

A co z odszkodowaniem za brak wizyty u specjalisty, stosowanie przestarzałych metod lub takich, które sprzeczne są z najnowszą wiedzą medyczną?

Czekanie pół roku na konsultacje ze specjalistą lub termin rehabilitacji jest dziś właściwie chorą codziennością. Warto jednak zaznaczyć, że według utrwalonego już orzecznictwa pacjent, by zadbać o swoje zdrowie, nie ma obowiązku czekania na udzielenie pomocy w ramach NFZ. Jeśli nie uzyskał jej w stosownym czasie na przykład po doznanym wypadku, od towarzystwa ubezpieczeniowego może domagać zwrotu wszystkich poniesionych, uzasadnionych wydatków. To samo tyczy się leczenia przestarzałymi metodami, niezgodnymi z aktualną wiedzą medyczną. Pacjentowi należy się rekompensata, gdy wskutek błędnego leczenia doznaje szkody.

Media obiegł niedawno raport NFZ, według którego w zeszłym roku jedynie kilkanaście procent porodów naturalnych odbyło się ze znieczuleniem. Czy kobieta, której go odmówiono, mogłaby ubiegać się zadośćuczynienie?

Naturalnie. Jak każdy pacjent ma bowiem prawo do leczenia bólu. Kobiety nie są robotami do rodzenia, mimo że często tak właśnie się je traktuje. Moje klientki spotykały się z twierdzeniem, że skoro to poród, to musi boleć. Dla mnie to niepojęte.

Z klientami styka się pani w najbardziej newralgicznych, a często najgorszych momentach ich życia. Czy któraś z pani cech – tych stereotypowo postrzeganych jako kobiece – pomaga w takich sytuacjach?

Na pewno niezbędna jest empatia, gotowość do ich wysłuchania, próba zrozumienia, przez co przechodzą i zwykłe ciepło. Rolą adwokata jest takie zmotywowanie indywidualnego klienta – a ja nie reprezentuję korporacji czy wielkich konsorcjów – by dał radę przejść przez czekający go proces i trudne emocje. Warto wspomnieć, że prawem medycznym zajmują się głównie kobiety.

Czy w związku z tym pani lub pani koleżanki po fachu nie miałyście sytuacji, w których odrzucałybyście sprawy, bo zbyt empatycznie podchodziłyście na przykład do konkretnej klientki?

Nie spotkałam się z takimi przypadkami, chociaż sama miewam momenty, w których zwyczajnie, po ludzku współczuję klientowi. Tak dzieje się na przykład wtedy, kiedy na sali sądowej opowiada on sędziemu o swoich przeżyciach i o tym, jak z powodu błędu medycznego jego życie w jednej chwili się załamało. Emocje nie mogą jednak decydować o prowadzeniu sprawy, bo w takiej sytuacji większość kobiet adwokatów nie mogłaby reprezentować choćby tych, które przeżyły porodowe traumy. Jednocześnie zauważam, że kobiety zwracające się z prośbą o pomoc w sprawach okołoporodowych wolą rozmawiać z pełnomocniczkami. W mojej ocenie łatwiej się im otworzyć.

Czytaj więcej

Kobieta, której boi się koronawirus. Doktor Marika Turek o swoich wyjątkowych badaniach

Dużo ostatnio mówi się o trendzie na operacje plastyczne, a złą sławą okryła się w tym kontekście Turcja. Czy ofiarom nieudanych zabiegów da się pomóc?

Ewelina Miller: Rzeczywiście można mówić o takim trendzie, a w ostatnich latach coraz więcej Polek i Polaków zyskuje odwagę, żeby walczyć o zadośćuczynienia i odszkodowania za błędy medyczne. Wcześniej pokutowało przeświadczenie, że ze szpitalem czy lekarzem nie da się wygrać. Dziś inaczej patrzy się na tę kwestię, co w praktyce przekłada się na zwiększoną liczbą toczonych spraw. Coraz więcej osób poszukuje też pomocy po nieudanych zabiegach medycyny estetycznej. Jednak pacjentom, którzy poddali się im na przykład w Turcji, nie jesteśmy w stanie pomóc. Przede wszystkim dlatego, że w tym kraju obowiązuje zupełnie inny system prawny, a więc nasz, przewidujący możliwość uzyskania kompensaty, nie ma tam żadnego odzwierciedlenia. Pacjent musi więc liczyć się z tym, że zostanie ze swoim kłopotem sam i na własną rękę musi szukać pomocy prawnej w innym państwie. Decydując się na takie procedury, klienci czasem nawet nie są świadomi, że nie zawsze przeprowadzają je lekarze. W swojej praktyce zajmowałam się przypadkiem kobiety po zabiegu dentystycznym wykonanym przez osobę, której polskim odpowiednikiem byłaby higienistka.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Prawo
Efekt kameleona w kancelariach prawnych. Zbadano, komu najbardziej ufają klienci
Prawo
Pojawi się nowa definicja gwałtu? Organizacje domagają się zmian
Prawo
Kto nie donosi, będzie zwolniony?
Prawo
Natalia Klima-Piotrowska: Powinniśmy uwrażliwiać siebie nawzajem na problem przemocy
Prawo
Kandydatka na Rzecznika Praw Dziecka: Chcę zmienić myślenie o tym urzędzie
Materiał Promocyjny
Jakie technologie czy też narzędzia wspierają transformację cyfrową biznesu?