Tryb chomika. Na czym polega niebezpieczny dla mózgu stan psychiczny?

Nie jesteś w stanie realnie oceniać sytuacji, czujesz napięcie emocjonalne i ciągle przetwarzasz kolejne myśli? Czujesz się jak chomik pędzący w kołowrotku? To sygnał alarmowy, żeby się zatrzymać i zadbać o swój mózg – mówi psycholożka Justyna Żejmo, autorka książki „Spokojny mózg”.

Publikacja: 13.06.2024 16:50

Justyna Żejmo: Wiemy z neuronauki, że mózg może się skoncentrować jednocześnie na jednym zadaniu tru

Justyna Żejmo: Wiemy z neuronauki, że mózg może się skoncentrować jednocześnie na jednym zadaniu trudnym i ewentualnie kilku zadaniach automatycznych.

Foto: Adobe Stock

W trybie chomika człowiek znajduje się wtedy, gdy nie mamy zbyt długiej przerwy między jedną myślą a drugą i w jego głowie mocno „mielą się” różne sprawy, trudności, pytania, hasła i komunikaty, które słyszeliśmy w ciągu dnia. Mówi: „Nie jestem w stanie się wyciszyć, mam natłok myśli”. Justyna Żejmo radzi, żeby w takich momentach dać sobie chwilę wytchnienia, bo taki stan może prowadzić do chorób somatycznych i różnych zaburzeń, także psychicznych.

„Z trybem chomika mamy do czynienia również wtedy, kiedy dostaliśmy zbyt dużo zadań i przetwarzamy je w głowie, zastanawiając się, jak je wszystkie wykonać. Zaczynamy zabierać się za kilka na raz, podczas gdy wielozadaniowość mózgu jest mitem. Wiemy z neuronauki, że mózg może się skoncentrować jednocześnie na jednym zadaniu trudnym i ewentualnie kilku zadaniach automatycznych” – tłumaczy psycholożka. „Możemy się przełączyć z jednego trudnego zadania na drugie trudne, ale koszt energetyczny takiego procesu jest dla mózgu bardzo wysoki. W efekcie tego przełączania jesteśmy bardziej zmęczeni, przekładamy zadania na kolejny dzień, więc znowu o nich myślimy i mamy stres. Znowu zaczynamy nakręcać kołowrotek”.

Duże znaczenie dla zaśmiecania mózgu ma też smog informacyjny, nazwany tak przez prof. Ryszarda Tadeusiewicza z krakowskiej AGH, który zauważył, że jesteśmy przebodźcowani informacjami pochodzącymi z przeróżnych źródeł, które docierają do nas w sposób, na który nie mamy wpływu. „Wieczorem przed snem przewijamy social media, znajdujemy tam informacje z różnych źródeł, chłoniemy krzykliwe i mocne nagłówki. Mózg w tym czasie musi ocenić każdą informację w kategorii zagrożenia lub bezpieczeństwa. Jeżeli większość przekazów jest negatywnych, będziemy trwać w permanentnym napięciu. Mózg da sygnał do ciała, że jest zagrożenie, więc być może trzeba będzie walczyć, uciekać albo się zamrozić. To naturalne odruchy” – wyjaśnia specjalistka ds. neuropsychologii, neuronauki i psychosomatyki.

Czytaj więcej

Brain Rot czyli zgniły mózg - niebezpieczny skutek uzależnienia od sieci. Na czym polega?

Kierownik migdał i prezes kora przedczołowa

Odpowiedzialne za te odruchy są odpowiednie części mózgu, których działanie Justyna Żejmo porównuje do funkcji w firmie. „Ciało migdałowate mózgu jest wielkości paznokcia i kształtu migdała, dlatego tak się nazywa, a ja je nazywam ‘kierownikiem migdałem’. Jest takim kierownikiem fabryki emocji o ujemnym ładunku energetycznym typu złość, irytacja, agresja, gniew, smutek czy żal. Kiedy jest bombardowany hasłami: wojna, tragedia, utrata, choroba, ponieważ ma dbać o nasze zdrowie i życie, kierownik wyśle do mieszkańców organizmu komunikat, że są zagrożeni. Zareagują mięśnie, serce, podniesie się tętno, poziom korytzolu i adrenaliny. Ciało się zepnie” – wyjaśnia autorka książki „Spokojny mózg. Neuronaukowe i psychologiczne narzędzia budowania odporności psychicznej”. Wtedy inicjatywę przejmie kora przedczołowa. „To pani prezes, która zarządza całą instytucją, w tym więc i kierownikiem migdałem. Jedną z jej funkcji jest hamowanie nadmiernych zachowań pod wpływem emocji. Odpowiada za wyciąganie wniosków, logiczne myślenie, planowanie, łączenie różnych kropek. Jeśli skoczy nam adrenalina i jesteśmy totalnie zirytowani, reagujemy na coś agresją, wrzaskiem i trzaśnięciem drzwiami to znaczy, że działa kierownik migdał. Kora przedczołowa mu na to powie: ‘Zatrzymaj się na momencik. Wściekasz się wcale nie na osobę, która coś powiedziała, tylko na swoją interpretację zachowania tej osoby’. Sugeruje, żeby się dowiedzieć, o jaką naszą potrzebę chodzi. Czy potrzebę szacunku, bo ktoś krzyknął, czy na przykład potrzebę bycia wysłuchanym, bo ktoś nie zwraca na nas uwagi. Kiedy zobaczymy, o co nam chodzi w tej emocji, jesteśmy w stanie zatrzymać kierownika migdała i całą jego ekipę”.

Sposób na to jest prosty: trzeba przede wszystkim odetchnąć. „Oddech biologicznie jest najskuteczniejszą formą zmniejszenia poziomu kortyzolu, czyli jednocześnie stresu w organizmie. Jednym z najszybszych i najprostszych na to sposobów jest zrobić wdech przez nos, a wydech przez wąskie usta, bardzo powoli. Tak, aby wydech był dwa razy dłuższy od wdechu. Kilka takich wydechów, odpowiadających za relaksację sprawi, że ciało migdałowate dostanie sygnał, że nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia. Wydaje się to banalne, bo dużo mówi się o technikach oddechowych, ale warto też sobie zdać sprawę jak to działa pod kątem neurologicznym. Kiedy zaczyna rządzić spanikowany kierownik, pani prezes nie otrzymuje dostatecznej ilości tlenu. Siedzi w zamkniętym pomieszczeniu, w którym go potrzebuje. Oddech pozwala na zatrzymanie pobudzenia układu współczulnego, wyhamowanie, zdystansowanie się i racjonalne poszukiwanie rozwiązania”.

Tę negatywną energię, która nagromadziła się w głowie, można wytrącić na przykład w czasie biegania. Nawet jeżeli za bieganiem się nie przepada. „Nie namawiam do startu w maratonach, ale kiedy zaczynasz biec, po 10 minutach już przestajesz zbyt dużo myśleć, bo twój organizm zaczyna się zastanawiać czy przetrwa. To jest dobre dla oczyszczenia głowy. Zatem, kiedy masz jakiś rodzaj irytacji albo złości i presję, wyjdź z domu i idź na szybki spacer, trucht. Zamiast szybkiego biegu proponuję slow jogging, metodę, którą wymyślił japoński psychiatra Hiroaki Tanaka. Jest to bardzo zdrowy sport, również dla osób, które mają problemy z układem krwionośnym czy są po kontuzji” – mówi Justyna Żejmo, dodając, że wygląda to trochę jak szybszy chód, w tempie truchtu. Chodzi o to, by stawiać ciężar ciała na śródstopiu, jakby się szurało nogami. Nawet w ciągu kilku minut takiej aktywności wytworzy się w organizmie kortyzol, ale zaraz po nim pojawi się dawka endorfin, hormonów poprawiających samopoczucie.

Specjalistka radzi, by podczas uprawiania sportu zająć się tylko nim, nie obciążać dodatkowo mózgu, np. czytając na bieżni czy słuchając audiobooków podczas joggingu. „Jeśli nie medytujemy, nie praktykujemy technik oddechowych czy metod typu mindfullness, dajmy naszej głowie chociaż spokój podczas ruchu fizycznego. Trudne jest dla mózgu dbać o organizm podczas wysiłku i jednocześnie przetwarzać w głowie jakiegoś audiobooka, na którym też trzeba się chwilę zastanowić” – przekonuje. „Dbamy o ciało, zmywając z niego codziennie pod prysznicem brudy codzienności, więc czemu nie robimy tego samego z naszym mózgiem? Prysznicem dla mózgu jest wyciszenie, medytacja, ćwiczenia oddechowe, treningi uważności, ale i aktywność fizyczna. Powinniśmy ćwiczyć, choć przebywanie w ciszy jest ogromnie kojące dla ‘przebodźcowanego’ mózgu. Im mniej bodźców podczas dla nas czegoś przyjemnego, tym lepszy odpoczynek dla mózgu”.

Czytaj więcej

Teoria spalonego tosta: jak czerpać korzyści z napotkanych trudności?

Zmotywuj swój mózg

Mózg potrzebuje też motywacji, a można ją poprzeć między innymi wizualizacją i afirmacją. „Nie wszyscy w nie wierzą, ale wiemy to już od kilku zespołów badawczych, że mózg nie odróżnia rzeczywistości od fikcji. Jeżeli zamknę oczy i wyobrażam sobie sytuację lub miejsce, w których chcę być za rok, albo cel, który chcę zrealizować w ciągu najbliższych dwóch lat i czuję się jakbym to już osiągnęła, daje mi to dużo radości. Zaczyna się porozumienie między sercem i mózgiem, a wtedy mózg wykonuje swoje zadanie, czyli ma zaadaptować się do zmian. Od tej pory będzie aktywował swoje wszystkie możliwe struktury, żeby były czujne na wszystkie możliwości i okoliczności, które będą urzeczywistniały ten obraz” – wyjaśnia Justyna Żejmo, która działa również jako neurotrenerka, trenerka neuroprzywództwa i neurokomunikacji.

Pomagać w tym mogą na przykład coraz popularniejsze mapy marzeń. To tablice, na których można rozpisać, rozrysować czy zobrazować zdjęciami swoje marzenia i skupiać się na wyborze środków do ich realizacji. Kiedy wymarzymy sobie na przykład wyjazd do Japonii, będziemy łatwiej wychwytywać przydatne informacje przybliżające nas do tej podróży, niż do niej zniechęcające. Cele powinny być na tyle sprecyzowane, by były osiągalne. „Chcę być szczęśliwa” to zdanie zbyt ogólne, ale jeśli na to szczęście ma się złożyć mieszkanie w domu pod lasem, awans w pracy czy zadbanie o własne zdrowie, jest to o wiele łatwiejsze do zaplanowania. Ważne, żeby dać sobie elastyczność w realizacji tych marzeń, doborze środków i wyborze drogi, którą pójdziemy, żeby znowu przy okazji nie wpaść w kolejny kołowrotek. Warto też nauczyć się dzielenia zadań na ważne i pilne oraz rezygnowania z tych najmniej ważnych. „Ludzki mózg ma naprawdę kawał roboty do wykonania, biorąc pod uwagę to, ile informacji musi przetwarzać. Jeśli będziemy dawać mu narzędzia, które będą usprawniały jego pracę w sposób uporządkowany i spokojny, będzie naszym sprzymierzeńcem” – zapewnia Justyna Żejmo.

Justyna Żejmo

Justyna Żejmo

Archiwum prywatne

Justyna Żejmo

Psycholożka, neurotrenerka, trenerka neuroprzywództwa i neurokomunikacji. Certyfikowana ekspertka ds. odporności psychicznej MTQ (Mental Tougness), specjalistka ds. neuropsychologii, neuronauki, psychosomatyki. Założycielka szkoły Akademia Odporności Psychicznej. Opiekunka merytoryczna i wykładowczyni studiów podyplomowych Neuroprzywództwo w WSB MERITO. Autorka książki „Spokojny mózg. Spokojny mózg. Neuronaukowe i psychologiczne narzędzia budowania odporności psychicznej”.

W trybie chomika człowiek znajduje się wtedy, gdy nie mamy zbyt długiej przerwy między jedną myślą a drugą i w jego głowie mocno „mielą się” różne sprawy, trudności, pytania, hasła i komunikaty, które słyszeliśmy w ciągu dnia. Mówi: „Nie jestem w stanie się wyciszyć, mam natłok myśli”. Justyna Żejmo radzi, żeby w takich momentach dać sobie chwilę wytchnienia, bo taki stan może prowadzić do chorób somatycznych i różnych zaburzeń, także psychicznych.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Psychologia
Senna separacja: oznaka kłopotów w związku czy zbawienie dla partnerów? Wyniki badania
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Psychologia
Dziecko zostawione w samochodzie - "to naturalne zjawisko". Psycholożka tłumaczy
Psychologia
Syndrom Sisi - na czym polega mało znany rodzaj depresji?
Psychologia
Gorąca kąpiel lekiem na trudne stany emocjonalne. Kiedy szczególnie warto jej zażyć?
Psychologia
Psycholożka o byciu dobrą matką: Zastanówmy się, co nasze dzieci widzą, patrząc na nas