Bohaterowie filmu „Prezent od Tiffany'ego” pozostają w szczęśliwych związkach, dopóki harmonii ich romantycznych relacji nie zaburzy pewne niefortunne zdarzenie. Filmowy Ethan i Gary kupują swoim partnerkom eleganckie upominki: odpowiednio pierścionek zaręczynowy i kolczyki. W wyniku wypadku tuż przed salonem jubilerskim torebki z prezentami zostają zamienione, a do pań trafia biżuteria pierwotnie przeznaczona dla innej osoby. Rozczarowana Vanessa otrzymuje parę skromnych kolczyków, a oszołomiona Rachel – okazały pierścionek, którego błysk na tyle zaskakuje jej partnera, że ten spontanicznie postanawia oświadczyć się ukochanej. Gdy jednak pomyłka wychodzi na jaw, w obu związkach zaufanie do partnerów zostaje nadszarpnięte. Ethan próbujący odzyskać nabyty za horrendalną kwotę pierścionek, nawiązuje serdeczną znajomość z Rachel, właścicielką niewielkiej kawiarni. Oferuje pomoc, gdy przybyli tłumnie goście prześcigają się w składaniu zamówień, wykazuje zainteresowanie zajęciem uroczej – choć przypadkowej – właścicielki drogocennej biżuterii, a wreszcie rozbawia ją do łez swoim brakiem umiejętności rozróżnienia kilku rodzajów serwowanych przez nią wypieków. Znajomość zrodzona przypadkiem powoli pochłania uwagę zarówno statecznego Ethana, jak i lekko rozkojarzonej Rachel, i choć nadal pozostają wierni swoim partnerom, ich myśli stopniowo wędrują w stronę nowo poznanej, intrygującej osoby.
Choć nie każda relacja stanowi odpowiedni scenariusz komedii romantycznej, w wielu przypadkach nadmierne zaangażowanie w znajomość poza związkiem może podważać zaufanie do partnera. Wysyłane ukradkiem wiadomości, entuzjastyczne reakcje na treści publikowane w mediach społecznościowych danej osoby czy chęć spędzania czasu w jej towarzystwie nie oznaczają wprawdzie fizycznej zdrady, jednak mogą wpisywać się w definicję tzw. mikrozdrad (ang. microcheating). Jak rozpoznać niepokojące symptomy i podjąć działania mające na celu przywrócenie równowagi w związku? Komentarzy w powyższej kwestii udzielają mgr Barbara Wesołowska-Budka, psycholożka, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, certyfikowana superwizorka-dydaktyczka i prezeska Psychokliniki oraz Adrianna Sobol, psychoonkolog, psychoterapeuta, prezes Fundacji „W trosce o Pacjenta”.
Czytaj więcej
Czy zjawisko slow fade w romantycznej relacji stanowi nowa formę ghostingu? Na czym dokładnie polega i w jaki sposób początkowo niezauważalny brak...
Mikrozdrada – stopniowe „wynoszenie intymności” poza związek
Jak wspólnie podkreślają rozmówczynie, psychologia relacji zwraca uwagę, że zagrożeniem dla związku nie jest wyłącznie zdrada fizyczna, lecz również naruszenie wyłączności emocjonalnej. – Do niepokojących zachowań należą te, które tworzą alternatywną więź poza relacją. Zwłaszcza jeśli są ukrywane. Badania nad mikrozdradą pokazują, że obejmuje ona m.in. flirt, sekretne komunikowanie się, budowanie więzi emocjonalnej z osobą trzecią czy utrzymywanie relacji o podtekście romantycznym w przestrzeni online. Kluczowe jest tu nie tyle pojedyncze zachowanie, ile jego kontekst. Przede wszystkim element tajemnicy oraz przesunięcie zaangażowania emocjonalnego poza związek. Uważam, że z perspektywy klinicznej szczególnie istotne są sytuacje, w których partner zaczyna dzielić się swoimi przeżyciami, potrzebami czy trudnościami z osobą trzecią zamiast z partnerem. To właśnie ten proces stopniowego „wynoszenia intymności” poza relację stanowi jeden z najbardziej wiarygodnych wskaźników jej osłabienia. Co ważne, to tego typu zachowania, określane jako mikrozdrady, nie zawsze są świadomym przekroczeniem granic. Często mają charakter stopniowy i rozwijają się w odpowiedzi na niezaspokojone potrzeby emocjonalne. Nie zmienia to jednak faktu, że dla drugiej strony mogą stanowić realne zagrożenie, ponieważ podważają fundament relacji, jakim jest zaufanie i poczucie wyjątkowości więzi. Dlatego to, co szczególnie powinno zwracać uwagę, to nie pojedyncze incydenty, lecz powtarzalny wzorzec zachowań połączony z tajemnicą, przesunięciem bliskości oraz spadkiem zaangażowania w relację – zauważa mgr Barbara Wesołowska-Budka.
Zdarza się, że powyższe działania bywają bagatelizowane przez osobę, która się ich dopuszcza, a niepokojące dla drugiej strony związku. – Często widać rozdźwięk między intencją a wpływem danego zachowania na związek. Jedna osoba może traktować swoje działanie jako niewinne, ale dla drugiej realnie podkopuje ono poczucie bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że granice w relacji są indywidualne. To, co dla jednej pary jest w porządku, dla innej będzie już przekroczeniem. Kluczowe jest to, czy te granice są wspólnie rozumiane. I właśnie tam, gdzie tego wspólnego rozumienia zaczyna brakować, nawet drobne rzeczy mogą zacząć z czasem osłabiać zaufanie – tłumaczy Adrianna Sobol, wyjaśniając następnie, jakie czynniki mogą mieć wpływ na odmienną interpretację omawianych zachowań przez partnerów. – Tu zazwyczaj działa kilka mechanizmów naraz. Po pierwsze, dysonans poznawczy. Jeśli ktoś widzi siebie jako wiernego partnera, będzie naturalnie umniejszał znaczenie swoich zachowań. Stąd wyjaśnienia takie jak: „to tylko rozmowa” albo „nic się nie dzieje”. Po drugie, różnica perspektyw. Osoba, która wchodzi w takie zachowania, zna swoje intencje i często uważa je za niewinne. Partner widzi tylko zmianę: mniejszą obecność, więcej tajemnic, przesunięcie uwagi gdzieś poza relację. Po trzecie, styl przywiązania. Osoby bardziej lękowe są po prostu mocniej wyczulone na sygnały zagrożenia relacji. To nie zawsze jest przesada, często to reakcja na coś, co rzeczywiście zaczyna się zmieniać – wymienia.