Reklama

Slow fade: kiedy brak jasności w relacji boli bardziej niż jej utrata

Czy zjawisko slow fade w romantycznej relacji stanowi nowa formę ghostingu? Na czym dokładnie polega i w jaki sposób początkowo niezauważalny brak zaangażowania jednego z partnerów może przyczynić się do rozpadu związku?
Małgorzata Szymkiewicz-Misztal: Dojrzałość relacyjna nie polega na tym, że nie mamy wątpliwości, bo

Małgorzata Szymkiewicz-Misztal: Dojrzałość relacyjna nie polega na tym, że nie mamy wątpliwości, bo one są nieodłączną częścią naszego życia i relacji, ale na tym, że potrafimy o nich powiedzieć.

Foto: Adobe Stock

Wśród niezliczonych przygód miłosnych filmowej Bridget Jones, z entuzjazmem śledzonych przez widzów romantycznej komedii od ponad dwóch dekad, znalazła się między innymi ta z udziałem 29-letniego Roxtera. Tytułowa bohaterka, samodzielnie wychowująca dwoje dzieci, ponad cztery lata po śmierci ukochanego męża, poznaje młodego nauczyciela WF-u, który ku jej zaskoczeniu wykazuje chęć nawiązania z nią bliższej relacji. Związek kwitnie mimo początkowych oporów 51-letniej wdowy, a sceny z udziałem uśmiechniętego i wysportowanego partnera dojrzałej Brytyjki stanowią kluczowe momenty filmu „Bridget Jones: Szalejąc za facetem”. Płomienny romans kończy się jednak niespodziewanie, gdy Roxter bez słowa wyjaśnienia znika z życia odgrywanej przez Renée Zellweger bohaterki. Słowo ghosting pada na ekranie kilkakrotnie, a na potwierdzenie nagłego zerwania relacji bez poinformowania partnerki o swoich zamiarach, 29-latek usiłuje tłumaczyć swoją decyzję brakiem wehikułu czasu, za sprawą którego różnica wieku między byłymi kochankami mogłaby zostać magicznie zniwelowana.

O ile w przypadku przedstawionego na wielkim ekranie zjawiska ghostingu jeden z partnerów wycofuje się z relacji bez wyjaśnienia, unikając następnie jakiegokolwiek kontaktu z opuszczoną osobą, równie dotkliwą formą zaniedbania związku bywa zachowanie określane mianem slow fade. Partner nie znika wprawdzie bez śladu, jednak jego brak zaangażowania w budowanie relacji staje się dla drugiej strony odczuwalny. Na jakie inne symptomy takiego zachowania warto zwrócić uwagę zanim w wyniku zaniedbań jednej ze stron dojdzie do rozpadu romantycznej relacji? Swoimi obserwacjami w tym zakresie dzieli się Małgorzata Szymkiewicz-Misztal, psycholog, certyfikowana psychoterapeutka z ponad 10-letnim doświadczeniem klinicznym.

Czytaj więcej

Choremance coraz popularniejszy. Jak działa ten sposób budowania związku?

Slow fade: miejsce, w którym spotykają się ambiwalencja, lęk i współczesna kultura relacji

Rozmaite czynniki mające wpływ na ochłodzenie relacji między partnerami i stopniowy brak zaangażowania jednej z osób w budowanie związku, mają charakter indywidualny. Próba zarysowania powtarzalnego schematu mającego zastosowanie do relacji, w których występuje zjawisko slow fade, stanowi zatem niełatwe zadanie. – W swojej pracy widzę, że ciche wycofywanie się z relacji ma wiele źródeł i nie da się go wyjaśnić jednym mechanizmem. Czasem wynika z nieświadomego lęku przed bliskością, czasem z unikania konfrontacji, a czasem z bardzo pragmatycznej kalkulacji, że „tak będzie łatwiej”. Myślę, że zjawisko slow fade, podobnie jak inne typu ghosting, breadcrumbing itd., opisuje tak naprawdę miejsce, w którym spotykają się ambiwalencja, lęk i współczesna kultura relacji. Z jednej strony bardzo pragniemy bliskości, z drugiej, bliskość oznacza wybór. A wybór oznacza rezygnację z innych możliwości, ryzyko zależności i podatności na zranienie. To trochę jak taka próba bycia w relacji, ale na własnych zasadach, warunkach, bez brania na siebie tego, co się z nią wiąże: odpowiedzialności, konsekwencji wyboru, decyzji, gotowości na konfrontację. Jakbyśmy chcieli bezpieczeństwa bez utraty wolności albo zakończenia relacji bez mierzenia się z ciężarem rozstania. A to jest niemożliwe – tłumaczy Małgorzata Szymkiewicz-Misztal.

Jak zauważa psycholog, zdarza się, że do cichego wycofywania się z relacji dochodzi wówczas, gdy związek rozwija się harmonijnie, jednak w tempie, które jedna ze stron może uznać za zbyt pospieszne. – Przyglądając się temu głębiej, bywa tak, że slow fade dzieje się wtedy, kiedy relacja zaczyna nabierać znaczenia. Pojawia się realna zależność, oczekiwania, wspólne plany. I wtedy u części osób aktywizuje się lęk przed utratą autonomii, przed byciem zobaczonym w pełni, przed odpowiedzialnością za cudze uczucia, wybór. Wtedy wycofanie staje się sposobem regulowania napięcia. Ale nie zawsze chodzi o nieświadomy konflikt. Spotykam się też z sytuacjami, w których ktoś świadomie wybiera stopniowe znikanie, bo uważa, że to mniej bolesne niż bezpośrednie zakończenie.

Reklama
Reklama

Oczywiście, łatwiejsze dla tej osoby, która to wybiera, bo to jest taka strategia uniknięcia poczucia winy albo konfrontacji z czyimś rozczarowaniem i mierzeniem się z jej i swoimi uczuciami. Wycofywanie się bez rozmowy jest więc sposobem unikania własnego dyskomfortu. Czasem jest to bardziej wyrachowane i jest to próba „zostawienia sobie furtki”, utrzymania relacji w zawieszeniu na wypadek zmiany decyzji. W takich przypadkach mówimy już nie tylko o lęku, ale o unikaniu odpowiedzialności relacyjnej i dość przedmiotowym traktowaniu innych ludzi. Schemat często wygląda podobnie, początkowa intensywność, następnie stopniowe obniżanie dostępności emocjonalnej i fizycznej, coraz rzadsza komunikacja, spotkania, unikanie rozmów o przyszłości. Relacja nie jest formalnie zakończona, ale z każdym tygodniem przestaje być realnie obecna. To stan zawieszenia, który pozwala jednej osobie wycofać się bez jednoznacznego aktu odejścia. W moim rozumieniu slow fade jest więc próbą poradzenia sobie z napięciem, jakie niesie relacyjność. Problem polega na tym, że brak decyzji też jest decyzją, a zawieszenie rzadko chroni obie strony – wyjaśnia rozmówczyni.

Czytaj więcej

Reguła 3-6-9 niczym psychoedukacyjna mapa związku. Na czym polega?

Slow fade: utrata narracji, brak sensu, brak domknięcia związku

Wycofywanie się z relacji bez szczerej rozmowy z partnerem wiąże się z nieuchronną krzywdą osoby zaangażowanej w rozwój relacji i przeświadczonej o jej powodzeniu. – Z mojego doświadczenia wynika, że największym źródłem cierpienia w relacjach nie jest samo zakończenie, ale utrata narracji, brak sensu, brak domknięcia. Więc kiedy ktoś wycofuje się bez rozmowy, stopniowo znika, osoba bardziej zaangażowana zostaje nie tylko z bólem, ale też z pytaniami, na które nie ma odpowiedzi. Wtedy jest zadręczanie się pytaniami typu „nie wiem, co się właściwie stało”, „czy to była moja wina?”, „może przesadzam?”, „może powinnam się bardziej postarać”. Brak jasnego komunikatu utrzymuje w zawieszeniu. Formalnie relacja jeszcze trwa, więc system przywiązania pozostaje aktywny, jest nadzieja, że to chwilowe, że coś się wyjaśni. To przedłuża napięcie i utrudnia rozpoczęcie procesu żałoby, a ona jest konieczna by ruszyć ze swoim życiem dalej – podkreśla Małgorzata Szymkiewicz-Misztal.

Psycholog tłumaczy też, że dodatkowym elementem występującym w wyżej opisanym procesie jest silna potrzeba uznania bólu. – Osoba bardziej zaangażowana chce, by jej doświadczenie zostało zobaczone i nazwane, by druga strona przyznała, że relacja była ważna, czasem przeprosiła, wyjaśniła. Gdy tego nie ma, trudno zamknąć historię w swojej głowie, a wtedy musimy to zrobić sami. Umysł próbuje dopisać brakujące elementy, tworzy scenariusze, wraca do rozmów, analizuje detale. To wyczerpujące. Ciche wycofywanie podważa też poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Skoro ktoś nie potrafił powiedzieć wprost, że odchodzi, łatwo zacząć kwestionować siebie. Tymczasem problem często nie leży w „niewystarczalności” tej osoby, lecz w niezdolności partnera do udźwignięcia trudnej rozmowy. Dlatego powiedziałabym, że najbardziej boli nie samo „nie”, ale brak jasności. Jasne zakończenie daje możliwość przeżycia straty. Zawieszenie zatrzymuje w niepewności, napięciu. Nie mówiąc już o tym, że czasami potrafimy spędzić tak miesiące, lata naszego życia w takiej niedomkniętej relacji, która niczego nam nie daje, poza tym, że czujemy się ze sobą naprawdę okropnie – tłumaczy psycholog.

Czytaj więcej

Swag gap: jak sprawić, by dysproporcje w związku nie zamieniły się w ranking?

Slow fade: próba nazwania trudności przeciwwagą wobec cichego wycofywania się

Uwikłanie w związek, który danej osobie nie służy, powinno stać się motywacją do podjęcia szczerej rozmowy z partnerem. – Nie chodzi o to, by przeprowadzać szczegółową analizę partnera czy wyliczać wszystkie powody rozstania, ale o wzięcie odpowiedzialności za własne doświadczenie. Z perspektywy psychologicznej kluczowa jest gotowość do zniesienia napięcia, czyjegoś rozczarowania, złości, własnego poczucia winy. Ciche wycofywanie się często jest próbą uniknięcia tego dyskomfortu. Jednak unikając krótkotrwałego napięcia, przenosimy długotrwałe cierpienie na drugą osobę. Warto też zadać sobie pytanie, czy moje wycofanie wynika z realnej niezgodności, czy z lęku przed bliskością. Czasem rozmowa może być nie tylko zakończeniem, ale próbą nazwania trudności i sprawdzenia, czy relacja ma szansę się przekształcić. Dojrzałość relacyjna nie polega na tym, że nie mamy wątpliwości, bo one są nieodłączną częścią naszego życia i relacji, ale na tym, że potrafimy o nich powiedzieć. Bezpośredniość bywa niewygodna, ale daje obu stronom jasność i możliwość dalszego ruchu i świadomego wyboru zamiast utknięcia w zawieszeniu – zastrzega Małgorzata Szymkiewicz-Misztal.

Reklama
Reklama

Dla osoby doświadczającej opisywanego zjawiska naturalnym odruchem jest próba „uratowania” relacji. – Kiedy czujemy, że ktoś się oddala, system przywiązania uruchamia się jeszcze silniej i chcemy odzyskać bliskość, wyjaśnić, naprawić. I nie jest łatwo odpuścić, odejść, gdy nam na kimś zależy, to też jest część procesu związanego z rozstawaniem się. To, co wydaje się sensownym wyborem w tej sytuacji, to próba weryfikacji rzeczywistości. Nazwanie tego, co się widzi i czuje, w spokojny, jasny sposób. Próba rozmowy. Może dać nam to szansę sprawdzić, czy mamy do czynienia z kryzysem, czy z procesem odchodzenia. Ważna jest odpowiedź drugiej osoby. Jeśli pojawia się otwartość, refleksja, gotowość do wzięcia odpowiedzialności i pracy nad relacją, warto się temu przyjrzeć. Natomiast jeśli odpowiedzią jest dalsze unikanie, bagatelizowanie, brak jasności albo przerzucanie odpowiedzialności, to samo w sobie jest już jakimś komunikatem.

Ciche wycofywanie się bywa czytelnym sygnałem braku gotowości do bycia w relacji w sposób wzajemny, nawet jeśli nie zostało to wypowiedziane wprost. I jeśli pomimo tego decydujemy się na podejmowanie prób czy trwanie w takim zawieszeniu, to musimy liczyć się z tym, że w sytuacji jednostronnego wycofywania, prowadzi to do nierównowagi i pogłębia poczucie odrzucenia. Warto wtedy zastanowić się, co sprawia, że chcę być w takiej relacji, która tak mnie rani? Radzenie sobie w takiej sytuacji polega przede wszystkim na uznaniu własnych potrzeb i granic. Na przyjęciu, że brak decyzji drugiej strony też jest decyzją. Najtrudniejsze bywa pogodzenie się z tym, że nie zawsze dostaniemy wyjaśnienie czy przeprosiny, których potrzebujemy. Ale zdrowienie zaczyna się wtedy, gdy przestajemy regulować swoje poczucie wartości czyimś brakiem zaangażowania i zaczynamy wracać do siebie – konstatuje psycholog.

W przypadku filmowej bohaterki bolesne doświadczenie utraty partnera miało otworzyć drzwi do nowej, dojrzałej relacji. W życiu wielu par hollywoodzkie scenariusze rzadko są możliwe do zrealizowania, a znikanie bez słowa lub ignorowanie wysiłków partnera zaangażowanego w budowanie związku wiążą się z realnymi stratami, które skorygować mógłby prawdopodobnie jedynie … wehikuł czasu.

Informacje o rozmówczyni

Małgorzata Szymkiewicz-Misztal

psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka z ponad 10 letnim doświadczeniem klinicznym. Założycielka Czas Dla Nas Centrum Psychoterapii. Na co dzień wspiera dorosłych, pary i młodzież. Pomaga radzić sobie z trudnymi momentami w relacjach tak, by owocowały większą świadomością siebie i satysfakcją w związkach.

Psychologia
Welness trap – wyniszczające schematy, które opanowują pokolenie Z. Co to za pułapka?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Psychologia
Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją: Uwaga na destrukcyjny dystres
Psychologia
Dlaczego spotkania z przyjaciółmi powinny mieć wysoki priorytet? Psycholog wyjaśnia
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Psychologia
Jeszcze kolekcjonerstwo czy już zbieractwo? Kiedy hobby przeradza się w niebezpieczny nałóg?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama