53-letnia Olga jest programistką. Zawsze lubiła czytać, to jednak świat filmów i seriali pochłonął ją na dobre. - Myślę, że oglądanie filmów zawsze było dla mnie formą terapii. Jeszcze przed erą platform streamingowych, gdy w latach 80. i 90. filmy były dostępne na VHS, wypożyczałam kilka kaset wideo i razem z bratem urządzaliśmy maratony filmowe. Świat, który otwierał się przede mną wciągał mnie, fascynował i pozwalał zapomnieć o szarej PRL-owskiej rzeczywistości. Z magazynu „Film” czerpałam informacje o premierach i nowościach, a „Kino” ukształtowało mój gust. To była wielka pasja, marzyłam tylko o tym, żeby związać się z branżą filmową. Próbowałam nawet dostać się na studia aktorskie, ale bez powodzenia – wzdycha moja rozmówczyni, która na co dzień mieszka w Słupsku.