Uzależnienie od seriali. Objawy, przebieg i skutki pozornie nieszkodliwego nałogu

Coraz głośniej mówi się, że uzależnienie od kompulsywnego oglądania seriali jest takie samo jak uzależnienie od alkoholu czy innych używek i działa na ten sam ośrodek w mózgu. Warto przyjrzeć się źródłu tego zachowania.

Publikacja: 28.05.2024 18:54

Binge-watching, czyli intensywne i długotrwałe oglądanie seriali lub innych programów stało się popu

Binge-watching, czyli intensywne i długotrwałe oglądanie seriali lub innych programów stało się popularne za sprawą platform streamingowych, które od razu wypuszczały całe sezony seriali.

Foto: Adobe Stock

53-letnia Olga jest programistką. Zawsze lubiła czytać, to jednak świat filmów i seriali pochłonął ją na dobre. - Myślę, że oglądanie filmów zawsze było dla mnie formą terapii. Jeszcze przed erą platform streamingowych, gdy w latach 80. i 90. filmy były dostępne na VHS, wypożyczałam kilka kaset wideo i razem z bratem urządzaliśmy maratony filmowe. Świat, który otwierał się przede mną wciągał mnie, fascynował i pozwalał zapomnieć o szarej PRL-owskiej rzeczywistości. Z magazynu „Film” czerpałam informacje o premierach i nowościach, a „Kino” ukształtowało mój gust. To była wielka pasja, marzyłam tylko o tym, żeby związać się z branżą filmową. Próbowałam nawet dostać się na studia aktorskie, ale bez powodzenia – wzdycha moja rozmówczyni, która na co dzień mieszka w Słupsku.

Informatyczka przyznaje, że od kiedy tylko pamięta kino i seriale były dla niej ucieczką od jej jak zaznacza „nudnego życia”. - Gdy w realnym życiu przeżywałam nieudaną miłość, perypetie ekranowych bohaterek kończyły się happy endem. Kiedy szczytem moich możliwości były wakacje u cioci na Mazurach, filmowi bohaterowie spełniali swoje marzenia i wyjeżdżali na Bali – opowiada.

Słupszczanka przyznaje, że jej najsłabszą stroną są kontakty międzyludzkie, od lat pracuje zdalnie, więc nie ma jak na co dzień trenować umiejętności społecznych. Zdarzało się, że wyjście z domu bywało wręcz wyzwaniem. Wtedy – jak mówi – wracała do serialu „Most nad Sundem”. Detektyw Sadze Noren ze spektrum autyzmu wprawdzie też relacje międzyludzkie sprawiają trudność, za to z powodzeniem udawało się jej łapać morderców i rozwiązywać najtrudniejsze śledztwa.

Olga długo nie zdawała sobie sprawy, że zamiast żyć własnym życiem, żyje życiem bohaterów seriali. - Nagle uświadomiłam sobie, że moim jedynym przyjacielem jest dr House, a wigilię spędziłam z Lagerthą z „Vikingów – mówi. Gdy odczuwała przytłaczającą samotność, chciała ją zagłuszyć przeżywając zmagania silnych bohaterek w takich serialach jak np. „Happy Valley” czy “Mare z Easttown”.

Binge-watching, czyli intensywne i długotrwałe oglądanie seriali lub innych programów stało się popularne za sprawą platform streamingowych, które od razu wypuszczały całe sezony seriali. Widzowie zamiast z tygodnia na tydzień śledzić losy swoich ulubionych bohaterów, od razu mogą zobaczyć wszystkie odcinki. A to często oznacza wiele godzin spędzonych przed ekranem komputera, aby tylko dowiedzieć się, jak skończy się dany „sezon”.

To dobre uczucie. Powinieneś to robić dalej!

Coraz głośniej mówi się, że uzależnienie od kompulsywnego oglądania seriali jest takie samo jak uzależnienie od alkoholu czy innych używek i działa na ten sam ośrodek w mózgu. - Kiedy oglądasz swój ulubiony program, twój mózg wytwarza dopaminę – tłumaczył w stacji NBC News dr Renee Carr, psycholog kliniczny. Dopamina to substancja chemiczna, która odpowiada za uczucie szczęścia i bierze udział w działaniu systemu nagrody. Gdy oglądamy ulubiony serial, mózg zalany dopaminą wysyła komunikat do mózgu: To dobre uczucie. Rób tak dalej! - Szlaki neuronalne, które powodują uzależnienie od seksu i heroiny są takie same, jak w przypadku uzależnienia od oglądania seriali – ostrzegał amerykański neuropsycholog.

Binge-watching - podobnie jak uzależnienie od social mediów, oglądania telewizji czy przeglądania stron internetowych — jest uzależnieniem behawioralnym. Oznacza to dysfunkcyjne zachowanie, które ma nawykowy charakter, jest trudne do kontrolowania i w negatywny sposób odbija się na codziennym funkcjonowaniu takiej osoby – wyjaśnia dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca Akademii WSB.

Jakub Babij, wykładowca SWPS, psychoterapeuta i nauczyciel uważności wskazuje, że jeśli ktoś ma silne pragnienie lub przymus wykonania danej czynności, bardzo często traci rachubę czasu. Jest godzina pierwsza, druga lub trzecia w nocy, a ktoś nie może przestać oglądać pomimo konsekwencji, to jest to jeden z elementów uzależnienia behawioralnego. - Taka osoba następnego dnia będzie zmęczona i może zacząć zaniedbywać inne obszary swojego życia. Jeśli nawyk „bingowania” się wciąż rozwija i utrzymuje — może prowadzić do izolowania się od innych. Brak możliwości oglądania serialu może też wywołać niepokój, irytację, wzmożone napięcie emocjonalne lub fizyczne – wymienia.

Babij tłumaczy, że wiele platform streamingowych używa tak zwanego profilowania behawioralnego, algorytmy śledzą preferencje odbiorców i wyświetlają im konkretne propozycje. – Nasze zasoby poznawcze są ograniczone, a nasza silna wola jest mocno przereklamowana. Często więc przegrywamy z poważnymi algorytmami, które mówią: „Kuba, na pewno potrzebujesz jeszcze obejrzeć ten film”. Jeśli jest mi ciężko lub mam gorszy czas - mogę być mniej odporny na takie zachęty – wyjaśnia psychoterapeuta.

Czytaj więcej

Bed rotting - pokolenie Z pokochało kontrowersyjny sposób spędzania czasu

Przecież wszyscy to robią

Społeczeństwo nie widzi w bing-watching kłopotu, „bo przecież wszyscy to robią”. - Nie uważamy tego społecznie za problem, chociaż jest ono nim bez dwóch zdań – podkreśla dr Mateusz Grzesiak. Na poparcie swych tez wykładowca przytacza statystyki. Wynika z nich, że statystyczny Polak ogląda telewizję 3 godziny 55 minut dziennie, a w internecie (w większości w social mediach) nastolatek spędza ponad 5 godzin dziennie.

Można odnieść wrażenie, że bing-watching jest postrzegany jako nieszkodliwy nałóg. – Nie miałem jeszcze sytuacji, żeby ktoś do mnie przyszedł i powiedział: Mam problem, jestem uzależniony od seriali. To wychodziło przy okazji i raczej było wnioskiem, które stanowiło akompaniament do innych, o wiele poważniejszych trudności – mówi Babij.

29-letnia Magda mieszkająca pod Poznaniem lubi po pracy obejrzeć dwa, trzy odcinki kryminalnego czy śledczego serialu. Cieszy się, że na Netflixie można obejrzeć najnowszy sezon „Bridgertonów”, ale będzie go sobie dawkować. Nie zamierza z tego powodu brać L-4 czy zarywać noce.

Olga inaczej. Nie mogła spać do trzeciej w nocy i czekała na premierę kolejnego odcinka kolejnego sezonu „Gry o tron”. Podobnie było z „Sukcesją” i „Outsiderem”. Programistka przyznaje, że najchętniej ogląda obrazy z silnymi bohaterkami, które przebijają szklany sufit czy osiągają sukces w swojej dziedzinie. - Były często inne, ale jednocześnie zdeterminowane, aby nie rezygnować ze swoich racji, ze swojego punktu widzenia, z siebie – zapala się moja rozmówczyni. Olga jest świadoma, że czasem aż za bardzo identyfikuje się z ekranowymi postaciami. Pewnie dlatego tak łatwo i szybko angażuje się w opowiadane historie, a ich porażki i sukcesy przeżywa tak, jakby to były niepowodzenia czy zwycięstwa jej realnych znajomych i przyjaciół.

To nie jest zło wcielone, ale łatwo stracić kontrolę

Zdaniem dra Grzesiaka nadmierne oglądanie seriali jest ucieczką od problemów. – Kiedyś, gdy ktoś nie radził sobie z emocjami, chciał się uspokoić lub przestać o czymś myśleć, sięgał po alkohol. Teraz samoświadomość dotycząca spożywania napojów procentowych lub palenia papierosów jest wysoka, a oglądanie seriali nie budzi negatywnych skojarzeń. Nikt mnie nie zgani, że tracę nad tym kontrolę. Gdy podzielę się ze znajomymi, że przez cały weekend obejrzałem najnowszy sezon modnego serialu, otrzymam pozytywny feedback, a nie na odwrót – stwierdza wykładowca.

– Dla mnie jako psychologa jakakolwiek forma uciekania od problemów w dysfunkcyjne zachowania jest alarmująca. Gdy ktoś nie ma właściwej relacji ze swoim wstydem, poczuciem winy, stresem czy innymi emocjami będzie szukał różnych sposobów ucieczki. Wraz z rosnącą świadomością dotyczącą uzależnień zmienia się forma uciekania, ale nie zmienia się reakcja mózgu – wyjaśnia Grzesiak.

Jakub Babij wskazuje, żeby przyjrzeć się źródłu naszego zachowania. - Czy to będzie nałogowe oglądanie seriali, granie na komputerze czy skupienie na samorozwoju (upskilling), warto zastanowić się, czy jest jakiś ból, który się za tym kryje. Część badaczy mówi, że oglądanie seriali nie jest uzależnieniem, lecz jest to tzw. zachowanie problemowe, które może być strategią regulacji emocji. Sięgam po nie, ponieważ jest dostępne, wystarczy włączyć telewizor lub wejść na platformę streamingową i odciąć się od emocji – wyjaśnia.

Babij jednocześnie wskazuje, że chęć zrelaksowania się i zanurzenia w zupełnie innym wirtualnym świecie „nie jest złem wcielonym”. - Chodzi o skalę – podkreśla psychoterapeuta. - Jesteśmy stworzeni do tego, żeby porozumiewać się, opowiadać i słuchać historii, które przez tysiące lat służyły nam jako drogowskazy i pomagały podejmować decyzje. Współczesne seriale również to robią. Możemy oglądać jak bohater czy bohaterka radzą sobie z problemami, obserwować, które ich działania są skuteczne, a które nie. Czasami może być tak, że bardziej będziemy skłaniać się w stronę wirtualnego świata, gdy uznamy swoją codzienność za mało interesującą, dlatego dobrze byłoby, żeby nasze życie było trochę ciekawsze niż ekran smartfona – mówi.

Psychoterapeuta podpowiada, żeby wyjść na spacer do parku czy lasu i spróbować się zatrzymać. - To może nie być tak pociągające jak wyprawa na Mount Everest, ale przynajmniej przez jedną chwilę pozwoli skontaktować się z samym sobą. Niestety, podczas wielogodzinnego maratonu oglądania seriali tego kontaktu ze sobą będzie mniej. Tic-tacami też się nie najemy i znowu bardzo szybko będziemy głodni. Często dawkujemy sobie kontakt z samym sobą lub robimy wszystko, aby od siebie uciec – mówi.

Od czego uciekamy?

Moi rozmówcy są zgodni. Gdy rzeczywiście uznamy, że na oglądaniu seriali spędzamy zbyt dużo czasu i w rezultacie cierpi na tym nasze życie prywatne, zawodowe i rodzinne – powinniśmy podjąć działanie. Oczywiście można zrezygnować z abonamentów na platformach streamingowych czy wypowiedzieć umowę na telewizję kablową, ale nasz uzależniony mózg będzie jednak szukał innego sposobu ucieczki. Może nie będziemy na bieżąco z ofertą Netflixa, HBO czy Canal+, za to będziemy przesiadywać w internecie niezliczoną liczbę godzin – Przyjrzyjmy się źródłu naszego problemu. Dlaczego porzucamy odpowiedzialność za własne życie i tak łatwo wchodzimy w fikcyjne światy – wskazuje Babij.

– Często uzależniony popełnia błąd korelacji, czyli widzi przyczynę tam, gdzie występują dwie rzeczy naraz. Często słyszę: Rzuciłem palenie, ale za to tyję. To nieprawda, ktoś tylko zmienił przedmiot ucieczki. Nie ucieka w papierosy, tylko w jedzenie. Jeżeli ktoś nie pozna tego, co pod spodem, nie pozna przyczyn, od których ucieka i wciąż będzie w kręgu uzależnienia – wyjaśnia dr Grzesiak.

Na pytanie, kiedy zaczyna się uzależnienie od bing-watching i kiedy powinna nam się zapalić czerwona lampka, czy wtedy gdy spędzam nad ulubionym programem 2 czy 10 godzin, wykładowca WSB odpowiada: wciąż nie ma na ten temat badań i twardych danych. – Proponuję innego rodzaju kryterium – inne niż czasowe, a raczej związane z motywacją. Dlaczego to robię? Dlaczego uciekam od czegoś w moim życiu? Nieważne, czy robię to przez pół godziny czy przez kilka godzin. Już sam fakt uciekania jest negatywny, bo wówczas nasz mózg nauczy się takiej metody. Jeżeli mam mniejszy problem, to uciekam na przysłowiowe pół godziny, a gdy stres jest większy to mogę odciąć się od swoich emocji na sześć. Chodzi o zdiagnozowanie powodu, dlaczego realizujemy taką strategię ucieczki – dodaje psycholog.

Babij podkreśla, że „diabeł nie mieszka w serialach” i sugeruje, żeby odwrócić patrzenie i zadać pytanie: „Skąd jest mój ból? Skąd jest moje cierpienie. Czego mi brakuje?”. - Nie krytykowałbym samego zachowania, ale raczej szukał przyczyn, dlaczego każdego dnia muszę się znieczulać albo nasączać tymi programami. Patrzenie na problem w sposób zero-jedynkowy, może przynieść odwrotny skutek, bo zwracamy uwagę na zachowanie, a nie na cierpienie, które do takiego zachowania prowadzi – wyjaśnia.

Zarówno Jakub Babij, jak i Mateusz Grzesiak lubią oglądać seriale. Mają swoje ulubione tytuły i potrafili poświęcić na obejrzenie całego sezonu nie jeden weekend, bo tak bardzo wciągnęła ich opowiadana historia. - Absolutnie nie nazwałbym tego uzależnieniem, a raczej kolokwialnie mówiąc przegięciem. Z drugiej strony nie zdarza mi się to regularnie – opowiada Grzesiak. – To trochę tak, jakby ktoś zapalił sobie papierosa, bo akurat był na imprezie i miał ochotę na przysłowiowego dymka. Ważna jest więc częstotliwość powtarzającego się zachowania. Dr Grzesiak zastrzega, że liczba czynników, która nasunie wniosek, że straciliśmy nad oglądaniem seriali kontrolę i jesteśmy uzależnieni – jest subiektywna.

Żeby nie obudzić się z ręką w nocniku

Zdaniem dra Grzesiaka coraz więcej ludzi jest uzależnionych od nowych technologii a fakt, że nadmierne oglądanie seriali wiele osób uznaje jako nałóg nieszkodliwy, odbije nam się czkawką. Media społecznościowe istnieją od ok. 20 lat, a niespełna kilka lat temu pojawiły się badania potwierdzające, że uzależniają. A poza tym nadmierne spędzanie w nich czasu prowadzi do depresji, samotności, może powodować cukrzycę i otyłość.

- Całe pokolenie możemy popsuć, nie zauważając problemu, który istnieje. I co wtedy powiemy tym ludziom? Że nam przykro? – denerwuje się dr Mateusz Grzesiak. Psycholog apeluje więc, żeby rodzice zaczęli być rodzicami dla swoich dzieci i spędzali z nimi więcej czasu w tym prawdziwym życiu, zapraszając do realnej, a nie wirtualnej rzeczywistości. – Lepiej zapobiegać, niż leczyć - podkreśla.

Olga zdecydowała się na terapię. Trudno było jej przed samą sobą przyznać, że przez ostatnie cztery lata jedyną relację jaka ma, to relacja z terapeutką. Powoli, z mozołem włącza się do życia, uczy się rezygnować z serialowych przyjaciół na rzecz tych realnych. - Nie jest łatwo. Mam wrażenie, że robię jeden krok w przód i dwa w tył – mówi. Po czym dodaje, że zapisała się do chóru i odkryła, że jej głęboki alt dopełnia występ całego zespołu. Ze zdziwieniem dla samej siebie zauważa, że przebywanie z innymi chórzystami dostarcza jej prawdziwych, a nie wymyślonych przez scenarzystów — emocji. Czasem nawet tak trudnych, że znowu chce się znieczulić, odciąć od emocji, pójść tropem bohaterów i na kilka czy kilkadziesiąt godzin zapomnieć o sobie. Wciąż uczy się, że to ona jest autorką scenariusza swojego życia. Ale jeszcze nie wierzy w szczęśliwe zakończenie.

Jakub Babij

Psychoterapeuta, nauczyciel mindfulness, wykładowcą akademickim na SWPS oraz superwizor psychoterapii. Ukończył m.in. czteroletnie całościowe szkolenie w zakresie psychoterapii w Szkole Trenerów i Psychoterapeutów Instytutu Terapii Gestalt w Krakowie, akredytowanym przez EAP (Europejskie Stowarzyszenie Psychoterapii) i EAGT (Europejskie Stowarzyszenie Psychoterapii Gestalt). 

Dr Mateusz Grzesiak

Psycholog, wykładowca i konsultant. Ma tytuły magistra psychologii i prawa oraz trzy doktoraty w dyscyplinach zarządzania, pedagogiki i psychologii (PsyD, USA).  Certyfikowany terapeuta. Aktualnie w trakcie budowy dorobku habilitacyjnego. 

53-letnia Olga jest programistką. Zawsze lubiła czytać, to jednak świat filmów i seriali pochłonął ją na dobre. - Myślę, że oglądanie filmów zawsze było dla mnie formą terapii. Jeszcze przed erą platform streamingowych, gdy w latach 80. i 90. filmy były dostępne na VHS, wypożyczałam kilka kaset wideo i razem z bratem urządzaliśmy maratony filmowe. Świat, który otwierał się przede mną wciągał mnie, fascynował i pozwalał zapomnieć o szarej PRL-owskiej rzeczywistości. Z magazynu „Film” czerpałam informacje o premierach i nowościach, a „Kino” ukształtowało mój gust. To była wielka pasja, marzyłam tylko o tym, żeby związać się z branżą filmową. Próbowałam nawet dostać się na studia aktorskie, ale bez powodzenia – wzdycha moja rozmówczyni, która na co dzień mieszka w Słupsku.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Styl życia
105-latka zdobyła upragniony dyplom uczelni. "Długo czekałam na ten moment"
Styl życia
Duża część młodzieży uważa, że poradzi sobie bez studiów. "Kariera nie jest wartością"
Styl życia
Taylor Swift zmienia miasta, w których koncertuje. Warszawa będzie Swiftszawą?
Styl życia
Slow mornings: dlaczego spokojne rozpoczęcie dnia służy zdrowiu?
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Styl życia
Dating Zen. Pokolenie Z wylansowało nowy trend w podejściu do partnerstwa. Na czym polega?
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży