„Gdzie mnie oczy poniosą, ale kieruję się na Czeczenię i Dagestan, na pewno zahaczę o Sewastopol i Biesłan” - napisała Katarzyna Marciniuk do znajomej niedługo przed wyjazdem, odpowiadając na jej pytanie, jaki tym razem ma cel podróży. Wyprawę rozpoczęła w pojedynkę, ale były mąż zaginionej Katarzyny nie wyklucza, że już będąc w drodze, mogła do kogoś dołączyć. To nie była jej pierwsza wyprawa na tamte tereny i miała wielu znajomych wśród ludzi, którzy podzielali jej podróżniczą pasję. Możliwe nawet, że cały wyjazd był zaplanowany w większej grupie, tylko zaginiona nie nikogo o tym nie poinformowała.