Kilka dni temu na profilu Lidii Krawczuk na Instagramie pojawił się wpis o tym, że w Stanach Zjednoczonych coraz większą popularnością cieszy się nowy zawód: pumpkin concierge, czyli asystent odpowiedzialny za dekorowanie domów dyniami. Konkretnie: osoba, o której mowa specjalizuje się w dyniowych dekoracjach, które zdobią ganki i wejścia do domów. Podcasterka wyjaśniła, jak działają fachowcy świadczący usługi tego rodzaju. Klient zamawia gotową aranżację – od kilku dyń, po całe instalacje z dziesiątkami owoców, snopkami siana i kwiatami.
Pumpkin concierge – zawód przyszłości?
Firma zajmuje się wszystkim – od wyboru i dostawy, poprzez instalację, a wreszcie sprzątanie po sezonie, czyli już po Halloween. Dynie, które wykorzystano w dekoracjach, trafiają wtedy zwykle jako darowizna na farmy. Usługa jest na tyle popularna, że kiedy tylko zaczyna się dyniowe szaleństwo – w pierwszym tygodniu października – większość ofert jest wyprzedanych.
Ceny dekoracji wykonywanych przez pumpkin concierge zaczynają się od 200 dol., a ich górną granicę jak zwykle w podobnych przypadkach trudno określić, bo wszystko zależy od fantazji i potrzeb klienta. Autorka postu wspomniała o 1000 dol. jako kwocie, którą trzeba przeznaczyć na wyjątkowo okazałe dekoracje.
Czytaj więcej
Nie demonizujmy Halloween. Gdy do mnie zapukają dziś przebrane dzieci, chętnie dam im cukierki - mówi dr hab. Barbara Strzałkowska, prof. UKSW, od...
Czy zawód pumpkin concierge ma szanse zaistnieć w Polsce?
Czy w Polsce podobny miałby szansę rozwinąć się podobny biznes? W komentarzach pod wpisem obserwatorki Lidii Krawczuk jednoznacznie stwierdziły, że tak. Ich zdaniem można tak sądzić, mając na uwadze popularność farm dyń. Niewykluczone, że z tego rodzaju usług korzystałyby nie tylko osoby prywatne, ale także, a może nawet przede wszystkim restauratorzy i właściciele hoteli.
– Osobiście nie słyszałam jeszcze o firmie, która specjalizowałaby się tylko w dekoracjach z dyń, ale myślę, że pewnie gdyby ktoś ruszył z takim biznesem w Warszawie, to miałby klientów – mówi Beata Gawęda, warszawska restauratorka, właścicielka Vinie e Affini, Grono, Wine Corner, współwłaścicielka Ferment Group skupiającej restauracje Butchery&Wine, Kieliszki na Próżnej, Koneser Grill, Le Braci, Rozbrat 20. – Dynie weszły na salony gastronomii pewnie kilkanaście lat temu – ale od kilku lat widzimy, że to już nie tylko „jesienny must have”, ale raczej symbol całego sezonu. My nie robimy z restauracji dyniowego patchworku, ale trudno oprzeć się jej energii – ten kolor działa jak espresso dla wnętrza. Zwykle mimochodem kilka dyń zawsze gdzieś się u nas pojawi. Na szczęście skończyły się czasy, gdy każda restauracja wyglądała w październiku jak kadr z amerykańskiego filmu o Halloween. Dziś to raczej subtelny gest w stronę jesieni, a nie tematyczny park rozrywki. Widać, że coraz więcej restauratorów szuka pomysłu i kompozycji, a nie po prostu kupuje 20 pomarańczowych dyń – zauważa.
Czytaj więcej
W wielu przypadkach gospodarstwa formalnie należą do mężczyzn, podczas gdy to kobiety zajmują się sprawami administracyjnymi, formalnymi lub prawny...
– Dyniowe dekoracje to dziś absolutny jesienny must have w sezonie jesiennym – stwierdza również Natalia Borowicka, Operations Manager NYX Hotel Warsaw by Leonardo Hotels. – Zawsze są one jednym z elementów tworzących klimat miejsca. Co roku szukamy nowych, nieoczywistych rozwiązań w tym zakresie. Aktualnie królują u nas dynie w kolorze złotym. To absolutny hit tego sezonu – przygotowaliśmy ich ponad sześćdziesiąt. Uzupełniają je naturalne dodatki: dzika róża w szklanych tubach, jesienne kwiaty i wrzosy. Dotychczas od wielu sezonów współpracowaliśmy w tym zakresie ze studiem florystycznym.