Ma pani bardzo szerokie zainteresowania: jest pani prawniczką, orientalistką, przewodniczką po Warszawie, a przede wszystkim – pisarką. Czy łączenie tak wielu pasji stanowi duże wyzwanie w pani życiu?
Niby szerokie, a jednak wszystkie te dziedziny oscylują wokół mojej największej miłości, czyli historii. Uwielbiam się uczyć, poznawać nowe dziedziny wiedzy. Gdyby studiowanie było dochodowym zajęciem, to pewnie zostałabym zawodową studentką. Np. ostatnio „złapałam zajawkę” na neurobiologię. Na szczęście nie muszę pracować w tych wszystkich zawodach naraz. Obecnie moją jedyną, „etatową” pracą jest pisanie książek . Nie zawsze tak było. Po ukończeniu prawa dostałam się na aplikację adwokacką i przez pewien czas praktykowałam ten zawód. Gdy zorientowałam się, że to nie jest to co chcę w życiu robić, postanowiłam zrezygnować. Namawiano mnie bym przemyślała jeszcze tę decyzję, a samą aplikację zawiesiła. Ja jednak nie potrafię tak żyć. Gdy podejmuję decyzję, muszę w stu procentach zaangażować się w jej realizację- bez półśrodków, bez drogi ewakuacyjnej. Dlatego z pełną świadomością zeszłam z prawniczej ścieżki.