Mimo żartów, że na Boże Narodzenie do naszego domu przychodzi nowonarodzony Jezus, a nie Sanepid, nadal wielu kobietom w okresie przedświątecznym towarzyszy pośpiech, stres, presja mycia okien i wysprzątania każdego kąta. Czy jest jakiś sposób na to, by trochę sobie odpuścić?
To, co wiele kobiet przeżywa w okresie przedświątecznym, nie bierze się znikąd. Kulturowe przekazy i rodzinne wzorce ról, oczekiwania – zarówno cudze jak i własne, zawarte w wyobrażeniu o tym, czego inni mogą od nas oczekiwać, lepią się w naszych głowach niczym świąteczne pierogi. Przeglądamy nasze ego w czystych szybach i wypolerowanych sztućcach, uruchamiając schemat o formie nad treścią, jakby czyste okna i wolność od kurzu miały być miarą naszego człowieczeństwa, gościnności, a nawet naszej wartości. To idealna pożywka dla surowego Wewnętrznego Krytyka, zacierającego dłonie za progiem naszego poczucia własnej wartości.