Czy jest coś pozytywnie nowego, o czym możemy powiedzieć dziś w kontekście raka piersi? Mam na myśli diagnostykę, metody leczenia, profilaktykę.
Prof. dr hab. Agnieszka Kołacińska-Wow: Każdy spektakularny sukces w medycynie zawsze jest poprzedzony latami badań i mrówczej pracy – zwykle bardzo wielu osób. W ostatnich latach mówimy o deeskalacji. Dotyczy ona zmiany podejścia do leczenia pacjentek. W przeciwieństwie do trendów, które panowały w tym zakresie wcześniej, dziś dostrzega się korzyści płynące ze zmniejszenia inwazyjności zabiegów chirurgicznych, którym poddawane są kobiety. Dużo lepiej niż kiedyś rozumiemy, że sama mocno okaleczająca operacja w większości przypadków nie przynosi tak dobrych efektów w leczeniu, jak skojarzenie działań wielodyscyplinarnych – onkologii klinicznej, chemioterapii, hormonoterapii, immunoterapii i precyzyjnej radioterapii. Paradoksalnie: mniej znaczy więcej. Wiemy już, że zmniejszenie zakresu leczenia chirurgicznego w scenariuszu wielodyscyplinarnym zwiększa procent wyleczeń u chorych. Rozwiązanie, o którym mowa, nie może być jednak zastosowane u każdej chorej. Wszystko jest kwestią indywidualną i zależy od stopnia zaawansowania choroby. Ważne jednak, że chirurgia bardzo rozległa – obejmująca mastektomię i resekcję węzłów chłonnych pachowych - to nie jedyna droga. Kilka dni temu ukazały się wyniki badania naukowego, z którego wynika, że chirurgię węzłów chłonnych pachowych można całkowicie pominąć u wybranych chorych na bardzo wczesnego raka piersi.