Diety wegetariańskie i wegańskie stają się coraz bardziej popularne. Niektórzy decydują o zmianie nawyków żywieniowych ze względów etycznych, inni z troski o środowisko, a jeszcze inni z powodów zdrowotnych. Dr Hanna Stolińska wyjaśnia, czy zamienniki mięsa w postaci burgerów, parówek czy kotletów, są zdrowsze od ich pierwotnych wersji.
Produkty warzywne są zdrowsze od mięsa?
Dr Hanna Stolińska zwraca uwagę na to, że zarówno gotowe produkty mięsne jak i warzywne (kiełbaski, kotlety) zawierają konserwanty. - W obu grupach pojawiają się „zbędne” składniki, ale bez wątpienia jedzenie pochodzenia roślinnego jest zdrowsze.
Czytaj więcej
Istnieją produkty, których jedzenie pozwala zrzucić kilogramy. Łączy je niski indeks glikemiczny. Co to oznacza i z czym można je łączyć? Dietetycz...
Ekspertka dodaje, że producenci wychodzą naprzeciw osobom, którym zależy na wysokojakościowych produktach i na rynku pojawia się coraz więcej zdrowych zamienników mięsa. - Warto czytać skład produktów, które kupujemy i unikać tych, zawierających benzoesan sodu i sorbinian potasu — to najsilniejsze konserwanty, które mogą wyrządzić w organizmie wiele szkód. Należy wystrzegać się także syropu glukozowo-fruktozowego, który jest tanim zamiennikiem cukru, powodującym odkładanie się tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej.
Dieta wegetariańska cieszy się coraz większą popularnością
Dr Hanna Stolińska przypomina też, że Światowa Organizacja Zdrowia zakwalifikowała czerwone mięso (zwłaszcza przetworzone lub poddane smażeniu) do grupy A2. Oznacza to, że wyniki badań wskazały powiązanie między spożywaniem produktu a zachorowaniem na nowotwór. To tylko jeden z powodów, dla których warto go unikać.
- Kolejnym minusem klasycznego burgera jest zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych, które podwyższają poziom cholesterolu we krwi.
Dr Stolińska przekonuje, że zamiana parówki mięsnej na roślinną niewiele zmieni. Najważniejsze są zbilansowane posiłki, które dostarczą organizmowi wszystkich niezbędnych wartości odżywczych.
Na rynku jest bardzo duży wybór produktów roślinnych, ale niektóre z nich budzą wątpliwości ekspertki.
- Trzeba uważać m.in. na seitan. Jest to gluten pszenny wypłukany z mąki, który odpowiednio doprawiony może smakować jak kurczak, krewetka czy ryba. W małych porcjach jest korzystny dla bakterii jelitowych, natomiast w dużych ilościach może zaszkodzić. Zakładam, że jest to bardzo kusząca opcja dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z odstawieniem mięsa, natomiast nie powinni się decydować na nią zbyt często. W rozmowie z pacjentami tłumaczę, że unikanie tego typu zamienników, których smak do złudzenia przypomina żywność pochodzenia zwierzęcego, jest wyższym poziomem stosowania diety warzywnej. Wybieranie nieprzetworzonych produktów roślinnych jest trudniejsze na samym początku, ale na pewno zdrowsze. Szczególnie polecam tworzenie posiłków na podstawie grochu, soi, fasoli, soczewicy, ciecierzycy czy komosy ryżowej.
Czytaj więcej
- Pasję może się przekuć w sposób na życie – mówi właścicielka piekarni i cukierni w Warszawie, której jagodzianki znalazły się na liście najlepszy...
Soja pozytywnie wpływa na gospodarkę hormonalną
Dr Hanna Stolińska mówi też o soi, która jeszcze do niedawna uznawana była za niezdrowy zamiennik mięsa. - Muszę rozwiać mit, który w Polsce cały czas jest popularny. Soja to zdrowe białko, kwasy omega-3 i fitoestrogeny, które korzystnie wpływają na kobiecy organizm podczas menopauzy — regulują gospodarkę hormonalną. U kobiet, które regularnie sięgają po produkty sojowe, odnotowuje się mniejsze spadki estrogenów. Co więcej: dziewczynki, które od dziecka jedzą dania na bazie soi, rzadziej chorują na raka endometrium, raka szyjki macicy czy raka piersi — dodaje.
Unikanie soi wiązało się z mitem, że jest ona produktem mocno modyfikowana. Ekspertka tłumaczy, że produkty dostępne w sklepach jak np. tofu nie są stworzone z soi modyfikowanej genetycznie. Może ona natomiast trafiać do paszy dla zwierząt, zatem na jej niekorzystne działanie bardziej narażeni są mięsożercy.
Czytaj więcej
17 stycznia to Światowy Dzień Pizzy - święto ważne nie tylko dla Włochów, ale także dla ogromnej liczby fanów włoskiego dania z całego świata. W Po...
Poza kwestią zdrowia pozostaje też temat kalorii. Dietetyczka ostrzega, że większość produktów pochodzenia roślinnego bywa bardziej kaloryczna niż mięso. - Powodem jest dodawany tłuszcz, zazwyczaj w postaci oleju jako nośnika smaku. Produkty na bazie warzyw potrzebują większego doprawienia, szczególnie jeśli mają przypominać smak drobiu, czerwonego mięsa, czy owoców morza. Jeśli próbujemy ograniczyć ilość spożywanych kalorii, warto też unikać produktów przygotowanych z pestek — past na bazie słonecznika, twarożków z orzechów. One też są wysokokaloryczne. Co więcej: dodawany do nich olej kokosowy, w nadmiarze jest bardzo niezdrowy i można go stosować jedynie okazjonalnie.
Jaki ser wybrać - tradycyjny czy wegański?
W kwestii sera ekspertka nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Według dr Hanny Stolińskiej najważniejsze czy wybór motywowany jest troską o planetę (produkcja nabiału generuje gazy cieplarniane, które odpowiadają za zmianę klimatu), czy motywacją jest własne zdrowie. Wegański ''nabiał'' zazwyczaj produkowany jest na bazie oleju kokosowego, który powinnyśmy spożywać okazjonalnie. Oba produkty w większości przypadków mają podobny stopień kaloryczności.