Jest takie powiedzenie „Ładnemu nic nie potrzeba, a brzydkiemu nic nie pomoże”. Co pani o nim sądzi w kontekście możliwości, jakie daje dziś medycyna estetyczna?

Karolina Mołas: To powiedzenie jest całkowicie nieaktualne w świetle dzisiejszych możliwości medycyny estetycznej, ale i w kontekście tego, jak traktujemy piękno. Zacznę może od tego, że bardzo nie lubię stwierdzenia, że ktoś jest brzydki. Wszyscy jesteśmy inni i każdy ma prawo wyglądać, jak uważa za stosowne. Istotne, aby czuć się dobrze i siebie akceptować. I to jest właśnie słowo klucz – akceptacja. Opinia publiczna nie ma pojęcia, jak wiele osób, powszechnie uznawanych za ładne, korzysta z zabiegów, bo nie akceptują pewnych aspektów swojego wyglądu lub chcą spowolnić upływ czasu. Nie wspomnę już o tym, co dzieje się obecnie w Hollywood: całkowity odwrót od body positive na rzecz heroine look. Wracamy do negatywnych trendów z początku lat 2000. Standardy piękna są zmienne, a ja jestem zwolenniczką dbania przede wszystkim o zdrowie.

Co najczęściej sprawia, że człowiek zaczyna myśleć, iż wygląda staro – mam na myśli zmiany w ciele?

Z pewnością są to w pierwszej kolejności zmiany widoczne na twarzy. Opadający owal, pojawiające się zmarszczki wokół oczu i poprzeczne na czole, opadające powieki, wiotczejący podbródek. Następnie zauważamy, że skóra na ciele nie jest już taka napięta, tracimy masę mięśniową. Taką oznaką są również przerzedzające się włosy, zwłaszcza u mężczyzn, gdyż same zmiany na twarzy nie są u nich tak negatywnie nacechowane jak u kobiet. Często słyszę także od pacjentek, że ich twarz wygląda na smutną, zmęczoną i chcą ten efekt odwrócić.

Czytaj więcej

Dr Wanda Baltaza o długowieczności: Ważny jest sen, a najlepszym deserem – spacer

Które z tych oznak starzenia medycyna estetyczna pozwala najskuteczniej zminimalizować lub usunąć?

Współczesna medycyna estetyczna daje naprawdę duże możliwości, jeśli chodzi o redukcję oznak starzenia. Warto jednak zaznaczyć, że ważniejsze od szybkiego usuwania jest harmonijne korygowanie i spowalnianie, a także regeneracja. Zmarszczki mimiczne, te na czole i kurze łapki minimalizujemy dzięki toksynie botulinowej. Kwas hialuronowy oraz stymulatory tkankowe przywrócą proporcje twarzy i skorygują opadające policzki. Wszelkie zabiegi regeneracyjne, np. mezoterapia, osocze bogatopłytkowe, biostymulatory, poprawią jakość skóry, która będzie widocznie bardziej pełna blasku, nawilżona i ujędrniona. Kluczowe jest indywidualne podejście, nie chodzi o to, żeby zmieniać rysy twarzy, tylko żeby przywrócić jej świeżość i proporcje.

Czy są takie zabiegi usuwające oznaki starzenia, które raz zrobione wystarczają na całe życie, czy wszystko raz zrobione, trzeba regularnie powtarzać?

To pytanie pada bardzo często i niestety odpowiedzieć musimy sobie jasno, że nie ma zabiegów medycyny estetycznej, które wykonane raz, zatrzymują proces starzenia na całe życie. Starzenie to proces biologiczny, który zachodzi nieustannie. Na to, jak on przebiega u poszczególnych ludzi wpływ mają geny, hormony, styl życia, ekspozycja na słońce, stres, to, co jemy i czy pijemy alkohol. My jako lekarze medycyny estetycznej i regeneracyjnej możemy go spowolnić, poprawić jakość skóry i przywrócić pewne utracone cechy młodości, ale nie da się go wyłączyć. Istnieją natomiast zabiegi, które dają długotrwałe efekty, jak np. stymulatory tkankowe, które mogą przebudowywać skórę na wiele miesięcy, a nawet ponad rok.

Wypełniacze jak kwas hialuronowy utrzymują się zwykle od kilku do kilkunastu miesięcy w zależności od okolicy i preparatu. Kluczowy jest tu raczej proces. Jednorazowy zabieg rzadko przynosi pożądane efekty. Chodzi o systematykę, dobrze dobrany plan działania, tak aby efekty były naturalne i długotrwałe.

Dlaczego dziś bardzo młode osoby decydują się na poprawę urody (co paradoksalnie często skutkuje postarzeniem się)? Im chyba nie chodzi o odmładzanie się?

To bardzo ciekawe zjawisko, które ma swoje źródło w social mediach. To prawda, w przypadku bardzo młodych osób, dajmy na to dwudziestolatków i młodszych, nie chodzi o odmładzanie, a raczej o modelowanie wizerunku. Pokolenia Z, ale także Alfa i Sigma żyją w innym świecie niż my. Dla nich filtry upiększające, podobny wygląd u wszystkich na Instagramie, nieustanne porównywanie się i presja otoczenia są o wiele większa niż dla wcześniejszych pokoleń. To duży problem,bo bardzo często takie osoby przychodzą do gabinetu nie po to, aby skorygować jakiś kompleks, ale po to, by ich usta wyglądały bardziej jak usta ulubionej influencerki. Uważam, że dialog, jaki obecnie toczy się, jeśli chodzi o dostęp do platform social mediowych dla osób poniżej 16. roku życia, jest bardzo słuszny. Nam, rodzicom, coraz trudniej jest wytłumaczyć dzieciom, że to, co jest w internecie, to nie jest prawda, nie jest to prawdziwe życie. A każda operacja to olbrzymie ryzyko i obciążenie. Nie wygląda to tak, jak w rolce na Instagramie.

Wykonania jakiego zabiegu lub jakiemu pacjentowi odmówiłaby pani lub co najmniej zasugerowała jego staranne przemyślenie?

Jednym z najważniejszych elementów mojej pracy jest umiejętność powiedzenia „nie”. Wiąże się to z moją filozofią pracy. Najważniejsza jest dla mnie troska o pacjenta. W pierwszej kolejności odmawiam zabiegów, gdy widzę, że pacjent może mieć kłopoty ze zdrowiem, które najpierw należy unormować. Tak jest w przypadku insulinooporności czy innych zaburzeń hormonalnych. Robię to w trosce o pacjenta, nie przeciwko niemu. Są sytuacje, w których zdecydowanie odmawiam wykonania zabiegu albo proszę o jego bardzo dokładne przemyślenie. Na przykład w przypadku właśnie wspomnianych młodych osób. Bardzo często nie ma wskazania do wykonania zabiegu, gdyż jest on chwilowym trendem. Podobnie jest w przypadku nierealistycznych wymagań, gdy pacjent chce się upodobnić do kogoś innego lub całkowicie zmienić rysy, a to tak nie działa. Według mnie przemyśleć zabiegi powinny także osoby, które chcą to zrobić pod wpływem dużych emocji lub presji. I oczywiście nie wolno zapomnieć o osobach, które już zbyt często korzystały z medycyny estetycznej i efekt, jaki uzyskały, jest daleki od tego, który uważamy za akceptowalny. Kolejne zabiegi tylko pogorszą sytuację.

Czytaj więcej

„W pewnym wieku trzeba ściąć włosy”. Czy na pewno? Opinie gwiazd i fryzjerów

Gdzie leży granica między subtelnym poprawieniem urody a przesadą w tej kwestii?

Ta granica dla każdego z nas będzie leżała gdzie indziej. Jak wspomniałam, wszyscy jesteśmy różni, dlatego medycyna estetyczna i regeneracyjna wymaga tak indywidualnego podejścia, które musi być holistyczne. Dlatego w moim gabinecie spędzam często prawie godzinę na samej konsultacji. Bo tzw. poprawianie urody to nie jest zwykły zastrzyk tu czy tam. To całościowe podejście do człowieka, do jego ciała, ale też psychiki, bo pamiętajmy, że nie da się tego rozłączyć. Emocje wpływają na wygląd, czy tego chcemy, czy nie. Oczywiście widzimy gołym okiem, kiedy ktoś przesadził z medycyną estetyczną. Wiele gwiazd zaprezentowało już „kocią twarz”. Są to przypadki uzależnienia się od zabiegów i winni są tu także ci, którzy te zabiegi bezrefleksyjnie wykonują. Warto czasami posłuchać bliskich, którzy mogą sugerować, że przesadzamy z botoksem, bo my sami możemy już tego nie dostrzegać. Medycyna estetyczna ma nas wspierać, nie zmieniać twarz do niepoznania.

Czy wiek, w którym zaczyna się korzystać z medycyny estetycznej, wpływa na efekty i skuteczność zabiegów? Np. im później, tym lepiej albo odwrotnie: im wcześniej, tym lepiej?

Powiedziałabym, że nie jest to kwestia tego, czy zaczynać wcześniej czy później, ale czy jest wskazanie do zabiegu i czemu ma on służyć. U bardzo młodych osób najczęściej nie ma potrzeby wykonywania większości zabiegów, bo ich skóra posiada jeszcze znakomitą zdolność regeneracji i wygląda po prostu dobrze. Uważam, że wystarczy dobrze dobrana pielęgnacja, filtry przeciwsłoneczne, regularne oczyszczanie. Rozważyć zabiegi wspierające regenerację skóry można w czasie, gdy zaczynamy widzieć pierwsze oznaki starzenia. Przeważnie dzieje się tak w okolicach 28-34 roku życia. Wówczas zapobiegamy trwałym zmianom w skórze i wyglądzie. Jeśli zaczynamy korzystać z zabiegów medycyny estetycznej w późniejszym wieku, to oczywiście będą one skuteczne, ale zmieniamy ich cel. Wówczas mają one korygować już istniejące zmiany, czyli nie działamy profilaktycznie, jak we wcześniejszych przykładach. Każdy z tych przypadków wymaga innego podejścia, intensywności i rodzaju dobranej terapii.

Czy ma pani poczucie, że korzystanie z możliwości medycyny estetycznej staje się dziś elementem dbania o wygląd?

Tak, medycyna estetyczna i regeneracyjna staje się jednym z elementów dbania o wygląd. Coraz częściej jest traktowana na równi z fryzjerem, siłownią, kosmetyczką. Jeśli to korzystanie z medycyny jest elementem troski wobec siebie, to jest to bardzo dobry kierunek. Bo zabiegi powinny być, obok pielęgnacji, snu, diety i aktywności fizycznej, elementem uzupełniającym styl życia, jeśli tego potrzebujemy. Gdy robimy to bez presji, bez przesady, gdy traktujemy jako dopełnienie już dobrego, zdrowego stylu życia, to wówczas tak, jest to składowa dbania o wygląd. Co pragnę podkreślić, medycyna estetyczna nie powinna być fundamentem dbania o siebie, a właśnie elementem.

Jak często zdarza się, że kobieta, która stosunkowo wcześnie zaczęła inwazyjnie poprawiać urodę, w jakimś momencie przestaje to robić i wraca do naturalnego wyglądu? Czy to w ogóle jest możliwe?

To bardzo ważne pytanie, a odpowiedź na nie daje nam dobry kierunek, w jakim idzie stosowanie medycyny estetycznej. Zdarza się bowiem coraz częściej, że przychodzą do mnie pacjentki, które chcą wrócić do bardziej naturalnego wyglądu. Po pierwsze, zmieniają się estetyka, trendy, po drugie, być może korzystanie z zabiegów zaszło za daleko (tak jak o tym wspominaliśmy wcześniej), po trzecie, zdarza się, że kobiety są już po prostu zmęczone i potrzebują czegoś mniej inwazyjnego. I tutaj oczywiście wiele zabiegów da się odwrócić, np. kwasy możemy rozpuścić, jednak usta nie będą już wyglądały, jak usta dwudziestolatki. Drogę powrotu do naturalnego wyglądu musimy potraktować jako proces. Nie jest to krok wstecz. Najpierw należy zredukować to, czego było za dużo, później dać tkankom odpocząć, a następnie umożliwić powrót do równowagi. Nie oznacza to całkowitej rezygnacji z medycyny estetycznej, ale dobór mniej inwazyjnych metod, regeneracji, które pomogą osiągnąć upragniony efekt. Czasami mniej znaczy więcej i to jest dobry kierunek.

Czytaj więcej

Starzenie się przebiega inaczej, niż dotychczas sądzono. Nowe odkrycie

Czego pani zdaniem brakuje w medialnej narracji o medycynie estetycznej, a czego jest zbyt dużo?

To jest temat rzeka, mogłybyśmy tylko o tym zrobić kolejny wywiad, jednak w pierwszej kolejności moim zdaniem brakuje w mediach edukacji na temat tego, że medycyna estetyczna to nie jest cudowne lekarstwo na wszystko, tylko jest to element dbania o wygląd, samopoczucie, ciało. Bardzo smuci mnie to, że teraz wszyscy chcą wyglądać tak samo, że zaczynają inwazyjne zabiegi zbyt wcześnie, bez wyraźnej potrzeby, bo media kreują taki a nie inny wizerunek piękna. Uważam także, że zbyt łatwo pokazywane są, zwłaszcza w social mediach, spektakularne metamorfozy twarzy bez pokazania tego, co było pomiędzy, a nie zawsze jest to łatwe i przyjemne. Zbyt mało natomiast mówi się o medycynie estetycznej i regeneracyjnej, która ma być procesem, wspierającym w osiąganiu dobrostanie, elementem dbania nie tylko o wygląd, ale też o zdrowie. To jest dla mnie najważniejsze.

Karolina Mołas

Lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej, szkoleniowiec oraz właścicielka kliniki medycyny estetycznej w Warszawie pracującej w nurcie Longevity i Slow Medicine. Od ponad 20 lat związana z praktyką kliniczną, konsekwentnie rozwija podejście łączące medycynę regeneracyjną, biologię starzenia oraz estetykę opartą na anatomii i procesach fizjologicznych. Absolwentka Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Członkini Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging oraz Polskie Towarzystwo Medycyny Długowieczności. W pracy klinicznej i szkoleniowej promuje filozofię Slow Medicine: terapię planowaną etapowo, bezpieczną, opartą na procesie, a nie na natychmiastowym efekcie. Jej misją jest tworzenie medycyny estetycznej nowej generacji, świadomej, regeneracyjnej i zorientowanej na zdrowe długowieczne piękno.

-