Kiedy umawiałyśmy się na rozmowę, zażartowałaś, że czujesz się, jakbyś przeżyła już kilka żyć. Grałaś w serialu „Dom”, byłaś copywriterką w agencji reklamowej, graficzką, a teraz trenujesz kulturystykę – opowiedz, proszę, o swoich doświadczeniach.
Najprościej moje życie można podzielić na dwa etapy: w Polsce i we Francji, gdzie teraz mieszkam. W Polsce o moich działaniach często decydowały zbiegi okoliczności. Tak było z serialem, ale i ze studiami polonistycznymi, których ostatecznie nie ukończyłam, bo mnie rozczarowały. Uczono nas na nich, jak być nauczycielem języka polskiego, a ja wtedy chciałam pisać książki. Wiele lat później wydałam jednak e-book z opowiadaniami. Pracowałam też w agencjach reklamowych jako copywriter. Zatrudniono mnie w uznanej warszawskiej agencji Publicis w latach dwutysięcznych. Moim największym sukcesem, a przynajmniej sukcesem osobistym, było stworzenie hasła dla znanej marki chipsów. Ten slogan stał się później kultowy i do dzisiaj krąży w mediach. Ale… Była to pierwsza agencja, do której trafiłam i jako, że działałam w niej jako junior, nagrodę dostał przełożony i to on ją odebrał w formie statuetki, na jednej z marketingowych imprez roku. Czytałam o tym, będąc już tutaj, we Francji.