Jak pani przyjęła wiadomość o śmierci Bogumiły Wander?
Jestem zszokowana. To bardzo smutna wiadomość. Wiedziałam, że Bogusia chorowała, a jej choroba była naprawdę trudna. Pamiętam ją w jej najlepszym okresie, kiedy była pełna życia i energii. Niestety, widziałam też, jak choroba postępuje i jak ją zmienia sprawiając, że staje się zupełnie inną osobą. Była piękną kobietą, a jej elegancja i styl były nie do podważenia. Pracowałyśmy razem i sądzę, że bardzo się lubiłyśmy. Bogusia i Krzysztof Baranowski, jej życiowa miłość, tworzyli niezwykłą, wręcz legendarną parę na Woronicza. Byli nie tylko piękni na zewnątrz, ale również bardzo życzliwi i otwarci. Krzysiu, jako dziennikarz i kapitan żeglugi wielkiej, często pojawiał się w telewizji. Z tego, co pamiętam, miał również swój program. Spotykaliśmy się towarzysko, a nawet jeździłam z Krzysiem na nartach w jednej ekipie.