Internet karmi się potrzebami neuroróżnorodności?
Ciekawe refleksje na temat 2016 challenge ma m.in. dr n. hum. Anna Pasławska-Turczyn, neuropsycholog. Jej zdaniem z jednej strony duży udział w inicjowaniu i produkcji treści tego rodzaju mają osoby neuroatypowe, które ogólnie coraz częściej są twórcami internetowymi. Z drugiej strony, ludzie neuroróżnorodni dużo chętniej niż inni angażują się w tego typu aktywności, a wręcz mają potrzebę uczestniczenia w nich.
– Od długiego czasu zajmuję się diagnozowaniem ADHD i w związku z tym prowadzę szeroko zakrojone obserwacje – zarówno pacjentów, którzy do mnie trafiają, jak i różnych ludzi, w tym między innymi działających w internecie – mówi dr Anna Pasławska-Turczyn. – W sposobie działania na przykład wielu podcasterów dostrzegam symptomy neuroróżnorodności, przede wszystkim ADHD. Osoby z tego typu problemami mają często zaburzenia na poziomie biochemii mózgu. Nieprawidłowo funkcjonujące neuroprzekaźnictwo i brak właściwie działających modulatorów i stymulatorów nastroju sprawiają, że ludzie, o których mowa, potrzebują bardzo konkretnych bodźców pozwalających zmniejszyć napięcie, zapewnić poczucie sprawczości i zredukować przekonanie o niedopasowaniu (które mimo zupełnie innych pozorów bardzo często wewnętrznie im towarzyszy). To wszystko znajduje odbicie w przekazach, które tworzą i rozpowszechniają. Mają one zapewnić silniejsze odczuwanie rzeczywistości, tak zwane szybkie strzały dopaminy. To, co oferują, jest krótkie, barwne, atrakcyjne, powierzchowne i jednoznaczne. I tego właśnie w internecie poszukuje duża część jego użytkowników – zarówno twórców, jak i odbiorców treści. Oczywiście nie wszyscy internauci to ludzie z ADHD czy w spektrum autyzmu, ale ogólnie sieć sprzyja takiemu „doświadczaniu rzeczywistości” – intensywnie stymulującemu.
– Udział w zabawach typu 2016 challenge wpisuje się w ten schemat. Mamy potrzebę bycia zauważonym i wystarczającym takimi, jakimi obecnie jesteśmy, ale równocześnie chcemy wyodrębnić siebie z popkultury i kultury masowej, pokazać swoją indywidualność, unikatowość, autentyczność – na tyle, by nie narazić się na hejt, nie za mocno wychodząc poza szereg. Każdy powoli staje się czymś w rodzaju marki własnej, trochę na zasadzie „wszystko na sprzedaż”, „jeśli nie widać mnie w mediach, to tak, jakbym już nie istniał, nie liczył się”. Ostatnia dekada to czas ekshibicjonizmu społecznego, postaw narcystycznych i histrionicznych. Ciało, myśli, pomysły stają się produktem, biznesem. Wreszcie, nie zawsze umiejąc dużo, można bez wielkich inwestycji „zarobić sobą” – podsumowuje ekspertka.
Dr Anna Pasławska-Turczyn
Doktor nauk humanistycznych w specjalności: psycholingwistyka/neuropsychologia oraz absolwentka jednolitych studiów magisterskich na kierunku Psychologia o specjalności klinicznej i osobowości. Członek Polskiego Towarzystwa Neuropsychologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Samobójstwom. Specjalizuje się w diagnozie i poradnictwie z zakresu psychologii klinicznej, szczególnie w diagnozie psychologicznej dzieci, młodzieży i dorosłych. Psycholog w MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego.