Walentynki nie są świętem
Ks. prof. dr hab. Witold Kawecki z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie uważa, że walentynki to sympatyczny zwyczaj, służący celebracji miłości i mający znaczenie w kulturze, zwłaszcza dla młodych ludzi. Natomiast trudno nazwać ten dzień świętem, a w hierarchii ważnych uroczystości nie pojawia się w ogóle. – Z kolei Środa Popielcowa ma charakter niezwykle istotny w liturgii Kościoła – podkreśla. – Porównywalny rangą jest tylko Wielki Piątek. To są dość żelazne dni, ponieważ tylko w te dwa dni w roku obowiązuje post nie tylko jakościowy, ale ilościowy. Jakościowy oznacza, że nie jemy mięsa. Ilościowy, że jemy w tym dniu jeden posiłek do syta i dwa posiłki lekkie – doprecyzowuje.
I to właśnie takich zasad, zdaniem duchownego, powinien przestrzegać wierzący chrześcijanin, aby zachować urok tego religijnego dnia. Choć uczestnictwo w mszach świętych w Środę Popielcową nie jest obowiązkowe, to jednak ten dzień ma dla ludzi spore znaczenie i, jak zauważa ks. Kawecki, w kościele pojawia się wtedy bardzo wiele osób. – W Warszawie jest w tym dniu dużo więcej osób w kościele niż w innych rejonach Polski i niewspółmiernie więcej niż nawet pasterce – dodaje. – Sam popiół stanowi dla ludzi bardzo ważny symbol, nawet nieco przesadzony: wierni zabierają popiół do chusteczki, do książeczki, czego nigdzie indziej w Polsce nie spotkałem – przyznaje.
Zmiana rytmu w Wielkim Poście
Jak wyjaśnia ks. Kawecki, rozpoczynająca okres Wielkiego Postu Środa Popielcowa oznacza dla wiernych moment zmiany rytmu i wprowadzenia czegoś ważnego w ich życiu. – Miało to wartość od zawsze, ale i obecnie ludzie na czas Wielkiego Postu przestają pić, palić, rezygnują ze słodyczy – wymienia. – Naprawdę sporo osób do dziś traktuje post poważnie, umartwiając się i wprowadzając restrykcje. Środa Popielcowa otwiera ten czas. Tylko Wielki Piątek, dzień męki Pana Jezusa, ma w sobie coś podobnego. Pozostałe dni nie mają takiego obwarowania: żaden inny piątek miesiąca ani pierwszy, ani kolejne nie wiążą się z takimi obostrzeniami – doprecyzowuje.
Wypadająca 40 dni przed Wielkanocą Środa Popielcowa jest w kalendarzu liturgicznym nieprzesuwalna. – Jeśli zestawimy ze sobą religijny, liturgiczny charakter tego dnia z walentynkami, które można przesunąć, bo to jest rzecz względna, to dla osoby wierzącej nie ma zbyt dużego pola manewru – konstatuje ks. Kawecki.
Czytaj więcej
Znany również jako Chiński Nowy Rok lub Święto Wiosny, Księżycowy Nowy Rok to mniej więcej dwutygodniowe święto organizowane w celu uczczenia rozpo...
Walentynki we wtorek?
Nie oznacza to, że należy zrezygnować z celebrowania święta zakochanych. Wystarczy nieco przesunąć je w czasie i rozpocząć świętowanie dzień wcześniej.– Co stoi na przeszkodzie, aby Walentynki obchodzić we wtorek? – proponuje ks. Kawecki. – Wtorek jest wigilią dnia następnego. Zazwyczaj świętowanie odbywa się wieczorami, więc jeśli ktoś wtedy rozpocznie, to tak, jakby partycypował w środzie, czyli w Walentynkach faktycznych. Takie podejście ma tę przewagę, że wtedy jeszcze nie zaczyna się Wielki Post, czyli czas pokuty, umartwienia, w trakcie którego powinniśmy powstrzymać się od zabaw hucznych, dyskotek. Jeśli ktoś chciałby balować, to dla wierzącego chrześcijanina jest to niewskazane w tym czasie – dodaje.
Decydując się na huczne świętowanie 14 lutego w tym roku, osoby wierzące łamią przykazania kościelne. Przesunięcie celebracji na dzień poprzedzający pozwoli ze spokojnym sumieniem partycypować w święcie zakochanych. – Zdaję sobie sprawę, że ludzie niewierzący czy nie przejmujący się kościołem zignorują tę koincydencję, to jest jasne – przyznaje ks. Kawecki. – Ulice będą pełne ludzi balujących także w Środę Popielcową. Natomiast ludzie wrażliwi religijnie będą wiedzieli, że tutaj coś nie gra i że ten dzień jest jednak dla wierzących bardzo ważny – dodaje.
Skoro w sklepach już od wielu tygodni można nabyć walentynkowe upominki, być może nic nie stoi na przeszkodzie, aby lekko przyspieszyć celebrację święta zakochanych, pozostając wiernym zasadom Kościoła. – Świata współczesnego nie zmienimy i daleki jestem od rygoryzmu w tym zakresie – zauważa ks. Kawecki. – Jednak dla tych wrażliwych duchowo, religijnie, trzeba te tradycje podtrzymywać i powiedzieć: idźcie tą drogą. Nie mieszać im w głowach. Bez dyktatu, bez rygoryzmu – zaznacza duchowny.