Dzielenie szczęścia pozwala je mnożyć. Wyniki badania

Badanie wykazało, że poczucie szczęścia wzrasta wraz z możliwością udzielania pomocy innym osobom. Psycholog wyjaśnia, jak działa ten mechanizm i czy istnieją inne sposoby na podtrzymanie tego stanu.

Publikacja: 28.06.2024 13:43

Badanie wykazało, że oddanie przysługi innej osobie potęguje poczucie satysfakcji.

Badanie wykazało, że oddanie przysługi innej osobie potęguje poczucie satysfakcji.

Foto: Adobe Stock

Gwiazdy światowego kina czy muzyki nie stronią od gestów dobrej woli, hojnie ofiarowując potrzebującym zarówno wsparcie finansowe, jak i pomoc niezbędną do rozwiązania innych problemów, z jakimi się borykają: Jessica Chastain wstawiła się za swoją koleżanką z planu, Octavią Spencer, gdy okazało się, że ta otrzymuje nieadekwatne wynagrodzenie za rolę w komedii „The Help”, w której panie występowały razem. Julianne Moore wsparła aktorkę Alicię Vikander, gdy ta w trakcie nagrywania filmu „Seventh Son” padła ofiarą niewybrednych komentarzy ze strony jednego z producentów. W ostrych słowach zakazała mężczyźnie używania podobnych sformułowań pod adresem odtwórczyni roli Alice, zagrażając, że gdy podobna sytuacja się powtórzy, ona sama nigdy więcej nie pojawi się już na planie.

Podobne zachowania, w trakcie których dobro innych osób staje się priorytetem, wiążą się nie tylko z korzyściami w postaci pomocy potrzebującym, ale i ze zwiększeniem poczucia szczęścia. W wyniku badań przeprowadzonych przez zespół psychologów z Uniwersytetu Missour-Columbia ustalono, że poziom pozytywnych emocji w dużej mierze zależny jest od gestów dobrej woli i wsparcia pod adresem innych osób. Jakie doświadczenia i obserwacje pozwoliły wysnuć te wnioski? W komentarzu dla kobieta.rp.pl psycholog Ewa Kaczorkiewicz wyjaśnia, co sprawia, że udzielanie pomocy innym daje ludziom tyle radości.

Dawanie cieszy bardziej niż branie

W ramach badania przeprowadzono pięć eksperymentów, aby ustalić, która z dwóch strategii sprawia uczestnikom więcej radości: czynność wykonana dla własnego dobra, czy też gest pod adresem innej osoby. Na tej podstawie ustalono, że wprawdzie to pierwsze zachowanie sprawia ludziom radość, to jednak poczucie szczęścia jest wyższe, jeśli w grę wchodzi udzielenie pomocy lub oddanie drobnej przysługi innej osobie. Co więcej, taka strategia cieszy bardziej niż otrzymanie pomocy ze strony kogoś innego.

Reakcje uczestników badania sprawdzano w trakcie prostych eksperymentów organizowanych w codziennych sytuacjach. W ramach jednego z nich wybranym przechodniom wręczono po kilka monet, prosząc ich o wniesienie opłat w pobliskim parkometrze i dając im wybór: mogli zapłacić za postój swojego samochodu lub pojazdu zaparkowanego w pobliżu, należącego do nieznanej osoby. Jak ustalili autorzy badania, którzy każdorazowo podchodzili do uczestników po dokonaniu opłaty, to właśnie zasilenie drobną kwotą konta innej osoby sprawiało im większą radość niż dokonanie płatności na własny rachunek.

Czytaj więcej

Polska to całkiem dobre miejsce do rozkwitania. Wyniki badania Global Flourishing Study

Potrzeba bliskości lub przynależności

Podobne zachowania, w trakcie których dobro innych osób staje się priorytetem, wiążą się nie tylko z korzyściami w postaci pomocy potrzebującym, ale i ze zwiększeniem poczucia szczęścia. W wyniku badań przeprowadzonych przez zespół psychologów z Uniwersytetu Missour-Columbia ustalono, że poziom pozytywnych emocji w dużej mierze zależny jest od gestów dobrej woli i wsparcia pod adresem innych osób. Jakie doświadczenia i obserwacje pozwoliły wysnuć te wnioski? W komentarzu dla kobieta.rp.pl psycholog Ewa Kaczorkiewicz wyjaśnia, co sprawia, że udzielanie pomocy innym daje ludziom tyle radości.

Taką postawę naukowcy tłumaczą potrzebą bliskości lub przynależności, za sprawą których sprawienie drobnej przyjemności lub oddanie przysługi innej osobie potęguje poczucie satysfakcji. – Wyniki przeprowadzonych badań stanowią potwierdzenie naszych wniosków z wcześniejszych eksperymentów. Choć może się to wydawać zaskakujące, to właśnie zaspokajanie potrzeb innych osób sprawia, że poczucie szczęścia wzrasta bardziej niż w przypadku podobnych czynności wykonywanych dla dobra własnego – zauważa jeden z autorów badania, cytowany przez „Forbes” Kennon Sheldon.

Poczucie sensu w życiu

Wprawdzie oferowanie pomocy innym osobom stanowi źródło satysfakcji, to jednak warto zachować równowagę w praktykowaniu takiego podejścia, ponieważ, stosowane w nadmiarze, może odnieść skutek odwrotny do zamierzonego. – Pomaganie innym i uszczęśliwianie ich ma ogromny potencjał do tego, byśmy my także dzięki niemu czuli się lepiej, czego najlepszym dowodem jest rosnąca popularność aktywności wolontaryjnej różnego rodzaju czy też powracające do łask dawne idee kółek samopomocowych, pomocy sąsiedzkiej itp. Niemniej zupełnie inaczej będzie w sytuacji, gdy nasze potrzeby są długotrwale zaniedbywane a jednocześnie dużo energii i czasu poświęcamy na pomaganie, opiekowanie się i uszczęśliwianie innych. Tu efekt może być inny: satysfakcja i zadowolenie będą się mieszały z goryczą, rozczarowaniem, a nawet złością. Dlatego warto pamiętać o równowadze między tymi dwiema sferami: dbaniem o siebie oraz pomaganiem innym – zauważa Ewa Kaczorkiewicz.

Czytaj więcej

Niksen: holenderska sztuka nicnierobienia. Na czym polega?

Jak podkreśla psycholog, radość płynąca z udzielania pomocy innym, może wynikać z wielu czynników. – Obserwując radość i wdzięczność oraz będąc empatycznymi osobami do pewnego stopnia doświadczamy tego, co osoba, której pomagamy. Nawet jeśli nie widzimy reakcji osoby, której pomagamy, to wciąż możemy ją sobie wyobrazić. Tu podobnie: dzięki empatii będziemy czuć się dobrze. Innym mechanizmem jest wpływ tego, co robimy, na to, co myślimy o sobie oraz w konsekwencji na naszą tożsamość. Gdy robię dobre rzeczy dla innych, to pokazuję także sobie, że jestem dobra: pomocna, życzliwa, altruistyczna. Gdy robię to regularnie, to ta pomoc przekłada się na to, co myślę o sobie jako człowieku, kim się czuję w swoim życiu. Daje nam długoterminową satysfakcję z tego, że nie myślimy jedynie o sobie, ale także o innych, oraz poczucie połączenia z innymi ludźmi, społecznością, której jesteśmy częścią, światem, w którym żyjemy. I wreszcie, co także istotne, pomaganie innym może także dawać nam poczucie sensu w życiu i w konsekwencji pomagać nam samym radzić sobie z trudnymi doświadczeniami: stratami, chorobami, lękiem przed starością i śmiercią, marazmem, pustką czy samotnością – wymienia psycholog.

Niewielkie przyjemności w regularnych dawkach

Badanie jest spójne z eksperymentem prowadzonym w kwietniu 2020 roku, który pozwolił ustalić, że przeznaczanie pieniędzy w celu wsparcia innych przynosi darczyńcom więcej radości niż zaspokajanie własnych potrzeb. Istnieje jednak w tej kwestii szereg obwarowań, związanych choćby z wysokością dochodów czy możliwością zapewnienia sobie godnych warunków życiowych w pierwszej kolejności. Gdy te warunki są spełnione, zdaniem naukowców, satysfakcja z możliwości wsparcia finansowego osób w kryzysie wzrasta. – Jeśli sam zmagasz się z trudnościami finansowymi, trudno oczekiwać satysfakcji z dzielenia się skromnymi dochodami z kimkolwiek innym niż członkowie najbliższej rodziny – zauważa cytowany przez „Forbes” profesor ekonomii Joshua Goodman z Brandeis University w Bostonie. – Jeśli natomiast nie musisz mierzyć się z podobnymi trudnościami, to istnieje mnóstwo sposobów na wspomożenie innych w potrzebie, co sprawi radość tobie samemu. W trakcie pandemii wielką satysfakcją był dla mnie zakup zabawek, którymi moje dzieci oraz ich koleżanki i koledzy mogli bawić się w naszym ogrodzie – wyjaśnia ekonomista.

Czytaj więcej

5 miejsc na świecie, w których ludzie żyją najdłużej i są najzdrowsi. Oto ich sekret

Kolejną korzyścią wynikającą z udzielania pomocy finansowej innym osobom jest możliwość doświadczenia niewielkich przyjemności w regularnych dawkach, co zdaniem naukowców stanowi większe źródło satysfakcji niż jednorazowy zastrzyk endorfin związany z pojedynczą, długo wyczekiwaną nagrodą. – Regularna dostawa świeżych owoców każdego dnia może sprawić więcej radości niż zakupiony jednorazowo sprzęt elektroniczny, ale oczywiście każdy definiuje przyjemności wedle własnych potrzeb – żartuje cytowany przez „Forbes” dr hab. Kuba Krys, profesor IP PAN oraz naukowiec z Uniwersytetu w Kioto. – Co więcej, doświadczenia sprawiają więcej radości niż rzeczy materialne, warto więc je kolekcjonować – dodaje.

Nic nie jest dane na zawsze

Profesor IP PAN, powołując się na przykład Japonii, zauważa, że w tamtejszej kulturze obnoszenie się z bogactwem jest niedopuszczalne, a umiejętność rozsądnego gospodarowania pieniędzmi wpaja się dzieciom od najmłodszych lat życia. – Ludzie w Japonii nie afiszują się ze swoim majątkiem i nawet mieszkając obok miliardera możesz tego nie zauważyć. Powstrzymywanie się od epatowania bogactwem jest podyktowane kulturową potrzebą „przeciętności”. Pozwala to ludziom mieć poczucie równości. Nadchodzące trzęsienie ziemi czy pandemia mogą odwrócić sytuację z dnia na dzień, czyniąc zamożnego ubogim. Nic nie jest dane na zawsze – zauważa naukowiec.

Podążając za takim tokiem myślenia, warto rozważyć niewielkie gesty dobroci pod adresem innych osób. Jak pokazują przytoczone przykłady amerykańskich gwiazd, nie trzeba każdorazowo wspierać innych finansowo, a wstawienie się za nękaną lub niedocenianą koleżanką może mieć o wiele wyższą wartość niż wypisany dla niej czek.

Źródła:
https://www.forbes.com/
https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/17439760.2021.1897867

Informacje o ekspertce:

Ewa Kaczorkiewicz

Certyfikowana psychoterapeutka i psycholog. Pracuje zawodowo, z klientami indywidualnymi, grupami i organizacjami , od niemal dwudziestu lat. Pracowała na rzecz prywatnego biznesu, dużych korporacji, instytucji państwowych oraz osób prywatnych, cały czas wspierając się wiedzą psychologiczną wyniesioną ze studiów. Obecnie zajmuje się przede wszystkim psychoterapią indywidualną oraz terapią małżeńską (terapią par). Pracuje z osobami dorosłymi i młodzieżą. Prowadzi psychoterapię w języku polskim oraz angielskim, także w formie sesji online. Jest właścicielką gabinetu psychologicznego w Warszawie na Ursynowie. 

Gwiazdy światowego kina czy muzyki nie stronią od gestów dobrej woli, hojnie ofiarowując potrzebującym zarówno wsparcie finansowe, jak i pomoc niezbędną do rozwiązania innych problemów, z jakimi się borykają: Jessica Chastain wstawiła się za swoją koleżanką z planu, Octavią Spencer, gdy okazało się, że ta otrzymuje nieadekwatne wynagrodzenie za rolę w komedii „The Help”, w której panie występowały razem. Julianne Moore wsparła aktorkę Alicię Vikander, gdy ta w trakcie nagrywania filmu „Seventh Son” padła ofiarą niewybrednych komentarzy ze strony jednego z producentów. W ostrych słowach zakazała mężczyźnie używania podobnych sformułowań pod adresem odtwórczyni roli Alice, zagrażając, że gdy podobna sytuacja się powtórzy, ona sama nigdy więcej nie pojawi się już na planie.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Jacek Wasilewski: Próba „scancelowania” Bralczyka pokazuje, że nie o język tu chodzi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Psychologia
Senna separacja: oznaka kłopotów w związku czy zbawienie dla partnerów? Wyniki badania
Społeczeństwo
Przewodnicząca RJP PAN komentuje wypowiedź Jerzego Bralczyka o śmierci zwierząt
Moda
Jessica Alba promuje recykling ubrań. Pomysł, jakiego jeszcze nie było
Styl życia
Rękodzieło cieszy dziś bardziej niż gotowy produkt. Na czym polega efekt IKEA?