Weź oddech. Twoja praca na tym skorzysta

Jakie korzyści płyną ze spokojnego oddychania i w jaki sposób może nam to pomóc w pracy? Na ten temat rozmawiamy z Martą Grabowską, która po 20 latach zajmowania się marketingiem w dużych globalnych firmach została breath workerką.

Publikacja: 03.09.2023 19:22

Weź oddech. Twoja praca na tym skorzysta

Foto: Adobe Stock

Wspiera kreatywność, myślenie koncepcyjne i ułatwia podejmowanie decyzji. O świadomym oddechu na Zachodzie mówi się, że to nowa joga. Z pomocy nauczycieli oddychania korzystają m.in. koszykarze New York Knicks, pracownicy technologicznych gigantów i liderzy biznesu.

Wybitny francuski malarz Marcel Duchamp zapytany o pierwszą rzecz, którą robi po przebudzeniu odpowiedział: „Biorę oddech”.

Marta Grabowska: Gdyby mnie o to zapytano, powiedziałabym, że kładę jedną dłoń na sercu, drugą na brzuchu i biorę kilka spokojnych oddechów przez nos. Sprawdzam jak się mam i z jaką intencją wstaję. Myślę o tym, co mnie czeka: dokąd pójdę, co zrobię, z kim się spotkam, o czym będziemy rozmawiać. Zbieram energię i myśli. To daje mi poczucie siebie w ciele, w którym przeżyję ten dzień - a chciałabym go przeżyć możliwie jak najlepiej. Spokojny oddech pozwala mi się zatrzymać, skupić na chwili. Pozwala poczuć, że jestem tu i teraz.

Wzięcie oddechu jest pierwszym, co robimy po narodzinach i ostatnim, co robimy przed śmiercią. Skoro oddychamy instynktownie, to czy musimy się tego na nowo uczyć?

Nie musimy. Każdy z nas potrafi oddychać. Nasze ciało wie, jak to robić. Możemy jednak oddychać w sposób, który nas wspiera w codzienności, regulując system nerwowy, uspokajając nas i wyciszając. Albo w sposób, który nas nie wspiera. W oddechu zawarta jest informacja o tym, co się z nami dzieje. Gdy obcujemy z czymś przyjemnym, co nam się podoba, oddech robi się spokojny, długi i bezwysiłkowy. Gdy stresujemy się lub panikujemy, staje się szybki, płytki i wychodzi z wysokości obojczyków. To sygnał, że dzieje się coś niedobrego. Po prostu oddychamy, żeby tylko przeżyć.

Oddychanie jest jedyną funkcją fizjologiczną naszego organizmu, na którą możemy wpływać swoją wolą. Chcę oddychać szybciej - oddycham szybciej. Chcę oddychać wolniej - oddycham wolniej. Chcę zatrzymać oddech - zatrzymuję oddech. Serca nie zmusisz, żeby szybciej biło, a jelit, żeby wolniej trawiły. Nasze ciało wie, jak oddychać. To my przeszkadzamy mu w tym, zbierając po drodze różne życiowe doświadczenia. W dzieciństwie mamy płynny, spokojny oddech. Później idziemy do szkoły, pojawiają się pierwsze stresy i one zaczynają zatrzymywać nasz oddech. W dorosłym życiu zdarzają się sytuacje, w których wręcz nam go „odcina”. Na przykład przed wejściem na ważne spotkanie czy prezentację, na której chcemy dobrze wypaść, nagle łapiemy się na tym, że brakuje nam oddechu, albo w ogóle nie oddychamy. W takich sytuacjach warto wykonać proste ćwiczenie: położyć dłoń na brzuchu tuż obok pępka i sprawdzić, czy nasz oddech jest długi i spokojny.

W Stanach Zjednoczonych nauka oddychania jest coraz bardziej popularna, szczególnie wśród managerów wysokiego szczebla. Nauczycieli oddychania zatrudniają topowe firmy technologiczne, podobno m.in. Google, ale też drużyna koszykarska New York Knicks. W jaki sposób umiejętność spokojnego oddychania przydaje się w biznesie?

Oddech wspiera kreatywność, myślenie koncepcyjne, podejmowanie decyzji. Pomaga się zrelaksować, wyciszyć i uspokoić. Jedna z technik, tzw. „Pudełkowe oddychanie”, bardzo dobrze wpływa na jasność myślenia i procesy decyzyjne. Wiem to z własnego doświadczenia. Kiedy jestem spokojna, moje myśli są klarowne, łatwiej przychodzi mi podejmowanie decyzje, bo nie jestem w amoku, że muszę się wykazać. Zależy mi na tym, żeby podjąć najlepszą możliwą decyzję w tym momencie.

Marta Grabowska: "Spokojny oddech działa wspierająco np. gdy czeka nas spotkanie, na którym nam zale

Marta Grabowska: "Spokojny oddech działa wspierająco np. gdy czeka nas spotkanie, na którym nam zależy i które wiąże się dla nas ze stresem".

Archiwum prywatne

Według badań Uniwersytetu Stanforda spokojne oddychanie pomaga także zapanować nad emocjami. W jaki sposób wykorzystać to w sytuacjach, których doświadczamy w pracy?

Spokojny oddech działa wspierająco np. gdy czeka nas spotkanie, na którym nam zależy i które wiąże się dla nas ze stresem. Może to być rozmowa o pracę, prezentacja wyników czy choćby prośba o podwyżkę. Chcemy wejść, zrobić dobre wrażenie i osiągnąć swój cel. Możemy wejść z szybkim, płytkim oddechem, który innym osobom może zasugerować, że jesteśmy zdenerwowane, nieprzygotowane albo że właśnie taką nerwową energię mamy na co dzień. Ale możemy też przed wejściem na spotkanie dać sobie kilka chwil na wzięcie kilku długich, powolnych oddechów, dzięki którym nasz system nerwowy się wyreguluje.

Jest też sposób, że szybko sobie pomóc – wystarczy trzy razy westchnąć, biorąc wdech przez nos a wydech przez usta z dźwiękiem. To rozluźnia gardło, ale też rozluźnia nas w środku. Jeśli po trzech razach tego nie czujesz, zrób jeszcze dwa. Ważne, żeby to robić świadomie.

Dlaczego tak ważne jest, by wyregulować swój system nerwowy?

Można powiedzieć, że systemy nerwowe ludzi ze sobą „rozmawiają”. Doświadczyłam tego osobiście, kiedy pracowałam w dużych firmach. Gdy np. wchodziłam na zebranie spięta, często wszyscy dokoła się spinali. Gdy przychodziłam spokojna, ludzie, z którymi pracowałam, inaczej na mnie reagowali. Spokój jest bardzo potrzebny w każdym biznesie. Szczególnie liderom, bo ich energia i zachowanie nadają ton temu, jak będzie przebiegał dzień w firmie, jak będą czuć się pracownicy. To, czy wchodzisz uśmiechnięta do biura czy trzaskasz na „dzień dobry” drzwiami w złości, sprawi, że albo dzień będzie dla wszystkich dokoła udany i kreatywny, albo ludzie przestraszeni będą chować się po kątach licząc, że przetrwają do 17:00.

Idealny szef to spokojny szef?

W nauce oddychania nie chodzi o to, żeby jakąś emocję wyłączyć, tylko żeby mieć zyskać dostęp do różnych emocji i nauczyć się z nimi współpracować, czyli decydować, co z nimi zrobić. Emocje przestają być impulsem, po którym myślisz: „Co ja zrobiłam? Po co to powiedziałam?” Samoświadomość nie oznacza, że jesteś szefową-zen, która nie zwróci uwagi pracownikom, kiedy coś jest źle zrobione. Wyobraź sobie sytuację, w której umawiasz się ze współpracownikami na coś i to się nie wydarza. Twoja reakcja na to będzie emocjonalna. Możesz na wszystkich nakrzyczeć. Wtedy i ty, i oni będziecie się źle czuć i nic konstruktywnego z tego nie wyniknie. Możesz też powiedzieć, że potrzebujesz chwili. Ta chwila to czas, żeby wyregulować swoje emocje, czyli po prostu ochłonąć. Dzięki temu nie zadziałasz pod wpływem impulsu. Jest takie powiedzenie: „Chcesz mieć rację czy chcesz mieć relacje?” Ja uważam, że lepiej mieć relacje. W pracy spędzamy czasem więcej czasu niż z rodziną, dlatego dobrze jest, żeby była ona dobra i w otwartości na to, że każdy ma prawo do emocji.

Przez 20 lat zajmowałaś się marketingiem w dużych organizacjach. W którym momencie zainteresowałaś się nauką oddychania?

To był bardziej proces niż jeden moment. 10 lat temu mój przyjaciel powiedział: „Jest takie miejsce, gdzie uczą technik oddechowych. To pomoże Ci się uspokoić.” Musiał więc być jakiś powód, dla którego to powiedział. (śmiech). Tak trafiłam do Art Of Living, gdzie nauczyłam się robić oddechy. Pracowałam wtedy w dużej marce modowej, a mój ówczesny szef był pierwszym, który zainwestował w mój rozwój poza zawodowy. Wysłał mnie na szkolenie z rozwoju osobistego, gdzie po raz pierwszy w życiu, dowiedziałam się, że można nie tylko zdobywać nowe kompetencje zawodowe, ale też zająć się swoimi emocjami. Po kilku latach zaczęłam zastanawiać się czy chcę do końca życia robić marketing. Wkrótce w jednej z gazet przeczytałam o vipassanie. Pomyślałam: „10 dni w ciszy - wspaniała sprawa! Zatrzymam się na 10 dni i dzięki temu może czegoś się o sobie dowiem”.

Niejeden manager miałby klasyczne FOMO na myśl o oderwaniu się na 10 dni od Excela i maila!

Ja mam odwrotnie. Kiedy np. podróżuję, zawsze jestem ciekawa, co jest za zakrętem. Stwierdziłam, że skoro znam swoją zawodową stronę, to sprawdzę, czy jest jakaś inna, której jeszcze nie znam. Pojechałam więc na to odosobnienie z ciekawości, czego dowiem się o sobie. To było moje pierwsze oderwanie od ciągłych telefonów, maili, spotkań i budzenia się w środku nocy w panice, że o czymś zapomniałam. Moje ciało zareagowało w sposób, który mnie przeraził. Przez pierwsze dwa dni miałam wysoką gorączkę, biegunkę i wymioty i dosłownie czołgałam się na medytacje. Trzeciego dnia wstałam jak nowonarodzona.

Od czterech lat zawodowo zajmujesz się nauką oddychania. Trudno było Ci rozstać się ze światem biznesu?

Jestem wdzięczna moim rodzicom za to, że nie wdrukowali we mnie lęku przed życiem i przed zmianami. Dzięki temu nie zatrzymują mnie egzystencjalne lęki: „Ojej, rzucasz pracę? Jak spłacisz kredyt? Z czego będziesz żyć?” Do odejścia z pracy w marketingu przygotowywałam się przez trzy lata. Wiedziałam, że najpierw muszę zabezpieczyć się finansowo na przyszłość. Na Zachodzie mówi się, że nauka oddychania staje się tym, czym joga w latach 90. Powstają aplikacje uczące oddychania, za indywidualne sesje z nauczycielem na Manhattanie płaci się setki dolarów za godzinę. Polsce zawodowo zajmuje się tym garstka ludzi i chociaż zainteresowanie jest coraz większe, nie można jeszcze myśleć o tym w kategoriach dochodowego biznesu.

Kto przychodzi do Ciebie na naukę oddychania?

Osoby zainteresowane rozwojem osobistym i gotowe na zmianę. Najczęściej kobiety. Praca z oddechem to nie tylko uczenie się techniki. To robienie sobie dobrego życia. Praca nad tym, co nas w życiu uwiera. Porównałabym to do przepychania zatkanego zlewu. Wiesz, że gdy zaczniesz to robić, może wypłynąć coś, czego nie masz ochoty oglądać, ale gdy już to oczyścisz, wszystko będzie działać jak powinno. A jednocześnie potrzebujesz towarzysza, żeby poczuć się na tyle bezpiecznie, żeby tam w ogóle zajrzeć. Moja rola polega na towarzyszeniu w drodze, która bywa trudna, a nawet trochę nieprzyjemna.

Tęsknisz czasem za życiem, które kręciło się wokół biznesu?

Tęsknię za ostatnim czwartkiem miesiąca, kiedy przychodziła pensja. (śmiech) Czasami za przewidywalnością i „burzami mózgu”, z których zawsze wychodziło coś ciekawego. Kiedy przestałam pracować w firmie, w której dysponowałam sporym budżetem, ludzie, którzy wcześniej przychodzili do mnie po pieniądze na różne projekty, mijali mnie na ulicy tak, jakbyśmy się nigdy nie poznali. To bolało. Z drugiej strony odejście z biznesu uwolniło mnie od wielu lęków i stresów. Na początku było we mnie dużo złości, ale teraz jestem wdzięczna za wszystko, co się w moim życiu wydarzyło.

Wspiera kreatywność, myślenie koncepcyjne i ułatwia podejmowanie decyzji. O świadomym oddechu na Zachodzie mówi się, że to nowa joga. Z pomocy nauczycieli oddychania korzystają m.in. koszykarze New York Knicks, pracownicy technologicznych gigantów i liderzy biznesu.

Wybitny francuski malarz Marcel Duchamp zapytany o pierwszą rzecz, którą robi po przebudzeniu odpowiedział: „Biorę oddech”.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Zdrowie
Monika Olejnik poinformowała, że choruje na raka piersi. "Zrobiła coś bardzo ważnego"
Zdrowie
Nowe testy krwi będą wykrywać raka. Co zastąpią?
Zdrowie
Światowy Dzień Astmy. Ekspert: Nie warto czekać z wizytą u lekarza
Zdrowie
Światowy Dzień Higieny Rąk. Dlaczego eksperci odradzają używanie mydła w kostce?
Zdrowie
Koniec ery czerniaka złośliwego. Rewolucja w profilaktyce groźnego nowotworu
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?