Gdy śledząca najnowsze trendy w modzie i mediach społecznościowych serialowa Emily Cooper na komputerze swojej szefowej testuje wraz z nią aplikację do zmiany twarzy w głowę kota, dobra zabawa trwa zaledwie przez kilka minut. Podczas rozmowy z klientem, gdy spanikowana Madeline nie potrafi przywrócić oryginalnych ustawień i z przedstawicielami managementu topowych firm modowych na świecie omawia kwestie budżetu mrugając do nich kocimi rzęsami i wymachując pluszowymi łapami, powodów do śmiechu jest już mniej. Skonsternowani rozmówcy w milczeniu przypatrują się dojrzałej kobiecie zagubionej w świecie nowoczesnych technologii, zaklętej w głowie gigantycznego zwierzaka, umiejętnie maskującego jej nabierającą najróżniejsze barwy twarz. Zabawna dla widzów serialu „Emily w Paryżu” sytuacja – w różnych odsłonach – może stać się udziałem niejednej osoby wykonującej biurowe obowiązki w zaciszu własnego domu i uczestniczącej w spotkaniach video z klientem, przełożonym czy współpracownikami.