Była nie o trzy, ale kilkanaście kroków przed wszystkimi. Gdy pod koniec lat 50. polscy poeci musieli zaspokoić się twarożkiem, ona jadła ananasy z puszki, spędzając popołudnia w bibliotece Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Dzisiaj literacką twórczość Poświatowskiej zaliczyć można do nurtu gender, choć za jej życia nikt tym terminem nie operował. Jeszcze nie narodził się ruch #blacklivesmatter, a ona już potępiała rasizm, spędzać czas w Harlemie „pośród czarnego tłumu”. Nowoczesność Haliny Poświatowskiej robi jeszcze większe wrażenie, gdy uświadomimy sobie, że urodziła się w 1935 roku w Częstochowie i nie dożyła rewolucji hippisów. Zewsząd słychać, że trudno jest dzisiaj o dobry tekst piosenki, a jej poezja leży i czeka: