Na okoliczność promocji najnowszej powieści Doroty Masłowskiej, „Magiczna rana”, autorka wyznała, że wybór projektu okładki stanowił dla niej wyzwanie i choć proponowane przez Przemka Dębowskiego projekty przypadły jej do gustu, cierpliwie czekała na ten, który przyozdobi jej pierwszą od sześciu lat powieść. "Mnie podobało się wszystko, co po kolei proponował, ale też wiedziałam, że takie wrażenie, że to właśnie to, jest raczej cielesne niż rozumowe, i delikatne, ale też jednoznaczne, więc czekałam na nie cierpliwie. I wreszcie Przemek pokazał mi okładkę, której wcale nie chciał bardzo pokazywać, ale wyglądała trochę jak coś Juliusza Verne'a. Była tajemnicza i była wyspa. I to była ta. – napisała w zamieszczonym na Facebooku poście.