"Ciężkość w sercu". Jednopłciowa para o życiu w Polsce - najbardziej homofobicznym kraju Europy

Polska po raz kolejny została uznana za najbardziej homofobiczny kraj Unii Europejskiej według najnowszego rankingu ILGA-Europe „Rainbow Map”. To smutne wyróżnienie budzi różnorodne emocje wśród osób LGBT+, które codziennie muszą stawiać czoła nieprzyjaznej rzeczywistości.

Publikacja: 16.05.2024 16:09

Monika Kowalewska i Agata Rek: W momencie kiedy wracamy z zagranicy, zwłaszcza z zachodniej granicy,

Monika Kowalewska i Agata Rek: W momencie kiedy wracamy z zagranicy, zwłaszcza z zachodniej granicy, to po przekroczeniu Odry nagle, w magiczny sposób, przestajemy być małżonkami.

Foto: Celestyna Król

Odczucia Moniki Kowalewskiej i Agaty Rek po ogłoszeniu wyników rankingu to mieszanka zaskoczenia z rozczarowaniem. - Zaskoczenia dlatego, że przez rok mieszkałyśmy w Hiszpanii i kiedy wróciłyśmy do Warszawy, to miałyśmy poczucie, że się zmieniło, że jest lepiej, że nie ma już takiej przepaści jaka była jeszcze kilka lat wcześniej między zachodem a Polską. Natomiast rozczarowanie, które powoduje ciężkość na sercu, związane jest z tym, że jednak na tle Europy dobrze nie jest – mówi Monika Kowalewska.

Nieuznawanie jednopłciowych małżeństw

Monika Kowalewska i Agata Rek na własnej skórze odczuwają skutki braku uznania ich małżeństwa zawartego za granicą. - W momencie kiedy wracamy z zagranicy, zwłaszcza z zachodniej granicy, to po przekroczeniu Odry nagle, w magiczny sposób, przestajemy być małżonkami. Polska kompletnie nie uznaje naszego ślubu – mówią. Choć w Warszawie homofobia na ulicy zdaje się mniej widoczna, para wciąż odczuwa jej obecność w codziennym życiu. Myślały o tym, aby wyjechać z Polski z powodu homofobii. - Ale mamy rodzinę, znajomych i chcę podkreślić, że ta bańka, w której funkcjonujemy, a dla której orientacja seksualna nie jest żadnym tematem do zauważenia – sprawia, że nam się w Polsce dobrze żyje — tłumaczy Agata Rek.

Wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół to podstawa. – Nawet żyjąc w homofobicznym społeczeństwie, w homofobicznym kraju, w którym prawo jest homofobiczne, wsparcie w najbliższych kręgach jest kluczowe dla poczucia bezpieczeństwa i komfortu – dodaje Monika Kowalewska.

Czytaj więcej

Pies świadkiem na ślubie? Nowa moda wśród nowożeńców

Brak ochrony prawnej

Brak ochrony prawnej dla tęczowych rodzin w Polsce ma wiele konsekwencji.

- Mówiąc wprost, czujemy się wykluczone ze społeczeństwa. Jedną kwestią jest brak możliwości zawarcia nawet związku partnerskiego, pomimo zapewnień nowego rządu. Natomiast w przypadku par, które mają legalnie zawarte małżeństwo za granicą, mają wspólnie dzieci, a Polska tego kompletnie nie uznaje – trudno sobie wyobrazić bardziej oczywiste naruszenie praw człowieka — mówi Monika Kowalewska. Zwraca uwagę na to, że problemem jest podejście polityków: - Nie postrzegają naszych praw w kategoriach praw człowieka, tylko w kategoriach prywatnego wyboru i kwestii tego, z kim idę do łóżka. A to nie jest rozmowa na ten temat. Myślę, że brakuje zrozumienia, że tymi decyzjami i słowami godzi się w prawa człowieka.

Najważniejsze zmiany prawne, które powinny zostać wprowadzone ich zdaniem dotyczą związków partnerskich. - To jest absolutne minimum – mówią zgodnie. Oczywistym też jest dla nich prawo do adopcji dziecka partnera czy partnerki, akceptacja i uznanie ślubu zawartego za granicą czy zapisu w paszporcie dziecka wydanym za granicą. Mowa o absolutnej podstawie, chociaż oczywistym kolejnym krokiem jest równość małżeńska.

Monika Kowalewska i Agata Rek czekają na sprawę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, gdzie występują przeciwko Polsce. - Istnieją procedury, które pozwalają się odwoływać, natomiast mamy świadomość, że nawet jeśli zapadnie pozytywny wyrok, Unia Europejska nie ma przełożenia na to, jak państwa członkowskie egzekwują te prawa – zauważają, mając nadzieję na większy nacisk ze strony UE.

Codzienne obawy

Monika Kowalewska i Agata Rek mówią, że jako para jednopłciowa żyjąca w Polsce mają dużo szczęścia, więc drastycznych przykładów nie przytoczą, ale odczuwają i zauważają codzienne, drobne obawy. - Żyjąc w Hiszpanii, nie miałam problemu, aby powiedzieć kurierowi, że moja żona odbierze paczkę, a w Polsce jakoś mi to nie przechodzi przez gardło. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego tak jest, bo nie boję się przecież, że kurier mnie obrazi czy uderzy. Tylko po prostu, żyjąc w Polsce mam poczucie, że o tej bardzo istotnej części mojej tożsamości nie mogę lub nie powinnam wszędzie mówić wprost – przyznaje Monika Kowalewska. Dodaje, że czasem unika trzymania swojej żony za rękę na ulicy, szczególnie po zmroku, z obawy o swoje bezpieczeństwo. - Ale również i w Hiszpanii, gdybyśmy szły po ciemnej ulicy, puściłabym rękę mojej żony, żeby nie komunikować jasno, że jesteśmy parą, w trosce o nasze bezpieczeństwo – mówi.

Czytaj więcej

„Money dysmorphia”: kogo dotyczy poczucie zagrożenia związane ze stanem finansów?

Wsparcie ze strony instytucji publicznych

Monika i Agata próbowały zarejestrować swoje małżeństwo w Polsce, ale okazało się to trudnym doświadczeniem. - W świetle prawa jest obowiązek zgłoszenia się do polskiego urzędu i zarejestrowania małżeństwa zawartego przez dwie osoby z polskim obywatelstwem za granicą. Rozmawiając z poszczególnymi urzędnikami w tej sprawie odczuwałyśmy z ich strony dużo empatii, zrozumienia. Prawo jest kompletnie nie fair. Oni też go nie rozumieją. Tłumaczyli, że nie ma szans na to, żeby to zarejestrować, natomiast widać było, że sami się z tym nie zgadzali – mówi Monika. Ale system jest, jaki jest.

- Wierzę w siłę młodszych pokoleń i liczę na to, że ta zmiana przyjdzie oddolnie, bo patrząc dzisiaj na polityków jestem sceptyczna. Z dużym sceptycyzmem patrzyłam na obietnice wyborcze aktualnie rządzącej koalicji i niestety wygląda na to, że ten sceptycyzm był słuszny. Natomiast mam wiarę, że to się kiedyś zmieni – mówi Monika Kowalewska. - Może znajdą się mądrzy politycy, którzy będą zmieniać prawo, mimo że społeczeństwo nie jest jeszcze na tez zmiany gotowe. Ale te zmiany sprawią, że kształtować się zaczną społeczne postawy i określone podejście do danego tematu. A być może trzeba będzie poczekać, aż oczywistość danej kwestii w społeczeństwie będzie na tyle duża, że politycy nie będą już mieli innego wyjścia.

Odczucia Moniki Kowalewskiej i Agaty Rek po ogłoszeniu wyników rankingu to mieszanka zaskoczenia z rozczarowaniem. - Zaskoczenia dlatego, że przez rok mieszkałyśmy w Hiszpanii i kiedy wróciłyśmy do Warszawy, to miałyśmy poczucie, że się zmieniło, że jest lepiej, że nie ma już takiej przepaści jaka była jeszcze kilka lat wcześniej między zachodem a Polską. Natomiast rozczarowanie, które powoduje ciężkość na sercu, związane jest z tym, że jednak na tle Europy dobrze nie jest – mówi Monika Kowalewska.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Styl życia
Nieznane zdjęcia brytyjskiej rodziny królewskiej trafiły na wystawę. Wyjątkowe kadry
Styl życia
Powrót do domu: kolekcja „The Walking Home” trafia do właścicielki po 3 dekadach
Styl życia
Królowa Kamila rezygnuje z naturalnych futer. Żona Karola III wydała oświadczenie
Styl życia
Kobieta czy robot? Właścicielka chińskiej restauracji podbija serca klientów i internet
Styl życia
Magdalena Kosowska: Interwencja dorosłych nie rozwiązuje problemu przemocy w szkole