– Niestety, my kobiety jesteśmy zupełnie inaczej skonstruowane, mamy inny potencjał rozrodczy i życiowy niż mężczyźni. Wydłużył się czas naszego życia, ale prokreacyjnie starzejemy się tak samo jak kobiety 100 lat temu. Najlepszy czas jest jeden i zawsze taki był, czyli pomiędzy 20 a 30 rokiem życia. Wtedy jest największa nasza rezerwa jajnikowa. Największy potencjał, nie tylko jeśli chodzi o liczbę tych komórek, ale też o ich jakość.
Płodność po 40: realia i ryzyka
– Jeśli mówimy o naturalnym poczęciu, to pomiędzy 40. a 45. rokiem życia udaje się ono tylko w kilku procentach. Natomiast jeżeli stosujemy techniki in vitro na komórkach własnych, to jest około 10 proc. – mówi dr Ludwin.
Na pytanie, czy decyzja o późnym macierzyństwie nie jest w wielu przypadkach koniecznością, a nie wyborem, odpowiada: – Odgrywamy dzisiaj zupełnie inną rolę niż kilkadziesiąt lat temu. Kobieta przedtem była przede wszystkim mamą, żoną, osobą, która rodziła dzieci. Teraz mamy swoje kariery zawodowe. Rozwijamy się naukowo i w każdej innej dziedzinie, więc siłą rzeczy odkładamy chęć posiadania dziecka na później. To nie jest tylko kwestia tego, że się wyemancypowałyśmy i stanowimy o sobie. Uważa się, że to jest wieloczynnikowe – przekonuje specjalistka.
Niezależnie od życiowych możliwości i osobistych wyborów warto mieć świadomość, z jakimi ograniczeniami w kwestii planowania ciąży powinna się liczyć kobieta.