Na różnych obrazach pokazywanych w mediach dokumentujących życie Iranu rzadko widać kobiety. Czy w kontekście organizacji tego państwa są one w ogóle ważne?
Karolina Cieślik-Jakubiak: Przede wszystkim: odpowiadając na to pytanie, należy patrzeć na Iran w kontekście porównań do krajów właściwego mu regionu, a nie przez pryzmat naszej północnoeuropejskiej kultury. Jeśli tak się na to spojrzy, to trzeba powiedzieć, że wyróżnia się on w tym kontekście – i to pozytywnie. Iranki są „obecne w codzienności” i mają bardzo istotny wkład w różne obszary życia – naukę, kulturę, sztukę. Nie oznacza to oczywiście, że nie cierpią z powodu ograniczeń swoich praw i wolności, ale na pewno nie są niewidoczne. Wystarczy zauważyć, jak duża liczba Iranek studiuje. W społeczności akademickiej stanowią one nawet większość. Nie przekłada się to wprawdzie proporcjonalnie na ich obecność na uniwersytetach już jako pracownic naukowych, ale niewątpliwie jest to jeden z wielu czynników wyróżniających Iran pozytywnie i mówiących o sile jego mieszkanek.
No, właśnie: Iranka – jaka to kobieta? Jakie przymiotniki, a może i inne części mowy, najtrafniej ją opisują?
Mnie osobiście w pierwszej kolejności, gdy szukam ogólnego właściwego określenia dla irańskich kobiet, przychodzi na myśl słowo waleczne – zarówno w skali mikro, jak i makro. Takie były wszystkie Iranki, z którymi miałam bezpośredni kontakt – wbrew orientalizującej kliszy, której często używamy, myśląc o kobietach Wschodu. Irankom daleko do uległości wobec mężczyzn, cichego przemykania w przestrzeni czy pokornego zakrywania ciała. Jednym z powodów może być duma z poczucia przynależności do jednej z najstarszych kultur świata, co chętnie same podkreślają. Z tego z kolei bierze się poczucie, że jako jej spadkobierczynie nie dadzą się ani uciszyć, ani wymazać z przestrzeni publicznej.
Czytaj więcej
Dwa lata po protestach przeciwko przepisom dotyczącym ubioru kobiet, Iran wprowadza nową ustawę w tej sprawie. Za „niewłaściwy” ubiór będzie grozić...
Jeśli spojrzeć na ostatnie, powiedzmy, 100 lat historii Iranu, to wyraźnie widać, że kobiety miały duży udział we wszystkich zmianach państwowych dokonujących się w tym czasie. W tzw. islamskiej rewolucji w latach 1978-1979 walczyły z nienawidzoną monarchią – również dosłownie, będąc bojowniczkami. Później aktywnie przeciwstawiały się Islamskiej Republice Iranu lub, wręcz przeciwnie, niektóre z nich aktywnie ją budowały, jak choćby Masume Ebtekar, która jako studentka uczestniczyła w okupacji amerykańskiej ambasady, a później została polityczką ministerialnego szczebla.
Jedno jest pewne: Iranki na pewno nie są kobietami pasywnymi. Potwierdzeniem tego mogą być choćby liczne nagrania pokazujące ich reakcje na interwencje tzw. policji obyczajowej. Iranki bez oporów wchodzą w utarczki z funkcjonariuszami. Daleko im do wymuszanej pokory.