Jakiej jednej rzeczy najbardziej potrzebują dziś osoby żyjące z chorobami rzadkimi?
Dr n. med. Katarzyna Muras-Szwedziak: Przede wszystkim zauważenia przez system i realnych zmian. Nie tylko zapewnień zmian. Dziś pacjenci często muszą organizować zbiórki i żebrać o pomoc, żeby mieć dostęp do leczenia.
Z czego wynika to, że system nie dostrzega tych pacjentów?
Terapie są kosztowne, a pacjentów niewielu. Potrzebna jest zmiana myślenia, osoba z chorobą rzadką powinna być traktowana tak samo jak każdy inny pacjent.
Czy można powiedzieć, że dla systemu finansowanie tego leczenia jest „nieopłacalne”?
Tak, ale jest też druga ważna kwestia. Diagnostyka chorób rzadkich często trwa latami i generuje ogromne koszty. Gdyby ją przyspieszyć, ułatwić dostęp do diagnostyki genetycznej i szkoleń lekarzy różnych specjalności, państwo mogłoby realnie zaoszczędzić. Pacjenci, którzy długo krążą po lekarzach bez diagnozy, często tracą zdolność do pracy. Dlatego uważam, że to leczenie jest opłacalne. Mimo wszystko mówimy o ludziach. Państwo powinno im pomagać lub usprawnić wsparcie, niezależnie od kalkulacji ekonomicznej.
Ostatnio spotkałam mamę chłopca z dystrofią. To ogromne obciążenie, gdy wiesz, że za granicą są dostępne terapie i musisz zbierać pieniądze na zbiórce. Rodzice tracą normalne życie, nie mogą pracować i całkowicie poświęcają się dziecku. Państwo niedostatecznie wspiera takie rodziny. Na świecie pacjentów z chorobami rzadkimi jest ponad 300 milionów, w Polsce zdiagnozowanych jest około 3,5 miliona. Nawet dla jednego pacjenta warto, bo są to choroby genetyczne i dotykają całej rodziny. Kiedy choruje jedna osoba, „choruje” cała rodzina. Dlatego gdy pacjent otrzyma diagnozę i odpowiednią opiekę, ogromny ciężar spada z barków wszystkich członków rodziny.
Czytaj więcej
Przyszłość zdrowia publicznego zależy od tego, czy już dziś stworzymy środowisko sprzyjające zdrowym wyborom i zapewnimy realne wsparcie osobom zma...