Początek wiosny to dla wielu ludzi ważny czas w kontekście myślenia o ciele – uświadamiania sobie potrzeby jego zmiany i podejmowania zobowiązań w tym zakresie. Przy okazji tak się składa, że w marcu – dokładnie 4 – jest też obchodzony Światowy Dzień Otyłości. Jego celem jest zwrócenie uwagi na ten poważny cywilizacyjny problem oraz zwiększenie świadomości społecznej w kwestii prawidłowego odżywiania i jego wpływu na zdrowie. Już od dłuższego czasu właściwie cały marzec uznaje się za miesiąc, w którym szczególną uwagę w narracji społecznej poświęca się tematom związanym z nieprawidłową masą ciała i jej różnorodnymi konsekwencjami. Mając to na uwadze, można powiedzieć, że marzec 2025 roku w Polsce był pod tym względem wyjątkowy – w minionych tygodniach trwała intensywna promocja książki… „Grubancypacja. O grubości bez przepraszania”, autorstwa Urszuli Chowaniec i Natalii Skoczylas. Choć jej autorki przekonują, że ich dzieło to głos wyzwolenia dla grubych – panie zachęcają do oswojenia właśnie tego przymiotnika nazywającego cechę wyglądu właściwą dla osób chorych na otyłość – i jego usłyszenie jest konieczne w dzisiejszych czasach, trudno pozbyć się pewnych wątpliwości co do tego, czy aby na pewno świat potrzebuje grubancypacji.
Grubancypacja – co to takiego?
Twórczynie książki, o której mowa, wyjaśniają, „W grubancypacji nie chodzi o to, że gruba osoba jest piękna czy zdrowa. Chodzi o tę podstawową prawdę, że jest człowiekiem. I jako człowiek ma swoją godność, która jest źródłem praw: bezpieczeństwa, szacunku, równego traktowania”. Tutaj nie ma z czym polemizować. Wygląd ciała nie definiuje człowieka, choć – trzeba przyznać – trudno uciec przez zauważaniem go przez otoczenie. Każdy jest jakiś: niski, wysoki, chudszy, grubszy, jasno-, ciemnowłosy. Do tego dochodzą jeszcze kwestie związane ze stylem ubierania się. Jedni wolą stonowane kolory i wręcz nie akceptują żadnych wzorów – inni przeciwnie.
Wydaje się, że współczesne społeczeństwo poświęca inkluzywności dużo więcej uwagi niż poprzednie pokolenia. Szczególnie w ostatnim czasie przywiązuje się wagę do języka używanego w mówieniu o odmienności i różnorodności. Założenia koncepcji DEI (ang. Diversity, Equity, and Inclusion) mającej na celu promowanie i wspieranie różnorodności, równości i włączenia w różnych organizacjach, instytucjach i społecznościach, są powszechnie znane i wcielane w życie. Dla największych międzynarodowych korporacji ta filozofia staje się ważnym wyznacznikiem rozwoju i zmian wprowadzanych w strukturach firmy. Jej realizacja to wyraz dbałości o jeden z obszarów ESG – social – w odniesieniu do których tworzone są pozafinansowe oceny przedsiębiorstw. Fakt, że zajmuje się wysokie miejsca w „Ranking ESG. Odpowiedzialne Zarządzanie” (dawniej Rankingu Odpowiedzialnych Firm), to dla koncernów powód do dumy. Oznacza, że jest się wysoko ocenianym pod kątem jakości odpowiedzialnego zarządzania zgodnie ze wspominanymi wytycznymi.
Czytaj więcej
Czy ciałopozytywność ma rację bytu w sytuacji, gdy leki na odchudzanie zyskują popularność wśród...
Co ważne w kontekście grubancypacji: w realizacji założeń DEI w korporacjach poświęca się dużo uwagi kwestiom związanym z płcią, seksualnością i neuroróżnorodnością, ale raczej próżno szukać planów strategii dotyczących traktowania osób z nadwagą lub otyłością. Może to oznaczać, że waga człowieka nie jawi się w tym kontekście jako przedmiot wartościowania lub potencjalny powód wykluczenia.