Pokolenie milenialsów znalazło się w sytuacji, w której staje się mostem między zazwyczaj nienadążającym za zmianami technologicznymi pokoleniem swoich rodziców, a znacznie ich wyprzedzającą w tej dziedzinie generacją Z. Jakie są w tej chwili największe wyzwania we współpracy ich wszystkich?
Milenialsi znaleźli się w unikalnej, ale też trudnej pozycji systemowej. Z jednej strony pamiętają świat „sprzed cyfryzacji”, z drugiej – musieli się błyskawicznie zaadaptować do technologii, automatyzacji i pracy projektowej. Muszą zatem rozwijać nowe kompetencje. Jednak wydaje mi się, że największym wyzwaniem nie są różnice kompetencyjne, ale inne definiowanie pracy, inne podejście do niej. Starsze pokolenia postrzegają pracę jako dowód lojalności i tożsamości. Jak trzeba, zostaną po pracy i wezmą projekt do domu. Raczej nie kwestionują decyzji szefa. Tymczasem generacja Z pracę postrzega w kategoriach kontraktu. W zamian za swoje zaangażowanie zetki chcą otrzymać sens, elastyczność i rozwój. Zadają dużo pytań, kwestionują decyzje, chcą wiedzieć dlaczego i po co. Rzeczywiście można powiedzieć, że milenialsi są mostem. Tłumaczą jednych drugim – często kosztem własnej energii. Niestety wiele organizacji wciąż nie projektuje pracy „międzypokoleniowo”, a to generuje napięcia, spadek zaufania i konflikty wokół tempa zmian.
Czterdziesto-, pięćdziesięciolatkowie nauczeni są etosu ciężkiej pracy, dla nich to cel, a nie środek. Dwudziesto-, trzydziestolatkowie nie chcą już harować ponad siły, po godzinach i za wynagrodzenie, które ich zdaniem nie przystaje do nakładu pracy. Czego powinni się nauczyć jedni od drugich?
Taka współpraca międzypokoleniowa może być niezwykle cenna. Może warto zacząć od tego, że między pokoleniami od zawsze były różnice. Starsze pokolenia utyskiwały na młodsze, bo młodzi chodzili własnymi ścieżkami i podważali status quo. Tym razem jednak problem polega na tym, że ta różnica jest dużo większa. Młode pokolenia urodziły się już w innej rzeczywistości: cyfrowej, szybkiej, z opcją natychmiastowej gratyfikacji, zatem zostały ukształtowane w zupełnie inny sposób. Możemy się irytować, że mają inny system wartości i inaczej patrzą na świat. Ale możemy też podejść do tego z ciekawością i wzajemnie się od siebie uczyć. Na przykład czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie mogą nauczyć młodszych odporności, wytrwałości i konsekwencji. Tego, że nie każda praca jest „pasją”, ale każda może być solidnie wykonana. Młodsi z kolei uczą starszych innego podejścia do pracy, zarządzania własną energią i stawiania granic. Ale nie tylko.
Niektóre firmy wspierające komunikację między pokoleniami wdrażają odwrócony mentoring (ang. reversed mentoring), w którym role mentora i mentee są odwrócone: młodszy pracownik mentoruje starszego, często bardziej doświadczonego menedżera lub lidera. Na przykład zetka pomaga milenialsowi rozwinąć bardziej zaawansowane kompetencje cyfrowe. I to fajnie działa, pod warunkiem, że obie strony otworzą się na siebie i pozbędą uprzedzeń. Na pewno nie da się tego wdrożyć na siłę. Reasumując, gdyby zmienić paradygmat i spojrzeć na siebie nie przez pryzmat uprzedzeń, ale z ciekawością, na pewno można się wiele od siebie nauczyć i poszerzyć własny światopogląd. Ostatecznie i tak nie mamy wyjścia. Bez młodych nie przetrwamy, a firmy nie będą miały sukcesorów.
Czytaj więcej
W grudniu 2025 KE zatwierdziła pomoc publiczną dla pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Realiz...
Młodzi ludzie niechętnie stają się liderami, nie przepadają za braniem na siebie odpowiedzialności, zwłaszcza za coś, co nie należy do nich, jak na przykład duże przedsiębiorstwa. To szansa na awanse dla starszych pracowników czy wyzwanie dla organizacji? Jak zachęcić talenty do objęcia ról menedżerskich w obliczu powszechnego wypalenia zawodowego i niechęci do przywództwa?
Dobre pytanie. To na pewno zadanie dla organizacji. Rzeczywiście obserwuje się niechęć młodych do obejmowania stanowisk menedżerskich, co można w sumie uznać za racjonalną reakcję na model przywództwa, który kojarzy się z dużą odpowiedzialnością, presją i ostatecznie wypaleniem. Szczególnie, że liderom zadań przybywa.