„Frida Kahlo. Życie ikony”. Czy świat był przygotowany na tę artystkę?

Biografia Immersyjna "Frida Kahlo. Życie Ikony" w warszawskiej Fabryce Norblina to doświadczenie, w którym wręcz można "zanurzyć się” we Fridę. Poczuć zapach; także ten metaforyczny: jej obrazów i słów. Usłyszeć muzykę. Ale przede wszystkim "usłyszeć" Fridę. Choć jedno ze zdań otwierających tę podróż w biografię Artystki brzmi: "Wszyscy znamy Fridę Kahlo, ale czy ją rozumiemy?".

Publikacja: 09.04.2024 22:04

Obrazy Fridy Kahlo są jak "emocjonalne pole bitwy*", bo jej „obrażenia” były nie tylko powypadkowe.

Obrazy Fridy Kahlo są jak "emocjonalne pole bitwy*", bo jej „obrażenia” były nie tylko powypadkowe.

Foto: Materiały prasowe

W swojej twórczości kochała kontrasty.

W życiu zmieniała kochanków i kochanki.

W czasach, gdy nie było wizerunkowego PR-u i marketingu, ze swych strojów, brwi, "wąsów", tworzyła samą siebie jak "znak tożsamości*". Żywy "logotyp".

Magdalena, Carmen, Frida. Jedna kobieta, trzy imiona i autoportrety kryjące o wiele więcej jej twarzy. „Dwie Fridy”, podwójny autoportret ukończony w 1939 roku, jeden z najbardziej znanych obrazów jakie stworzyła przedstawia „tylko” dwie Fridy. Trzymają się za ręce. Jedna w sukni meksykańskiej, druga zaś w białej – wiktoriańskiej.

Obydwie mają otwarte serca. Jedno serce jednej Fridy musiało potrafić znieść bardzo wiele.

W świecie kolorów

Nasycone barwy jej bajecznie kolorowych sukien, bardzo skutecznie kryły wszystkie warstwy jej cierpienia. Polio, na które zachorowała w wieku sześciu lat, wypadek, jakiemu uległa w wieku lat osiemnastu, gdy metalowa rura będąca częścią wnętrza autobusu przebiła jej powłoki brzuszne i narządy wewnętrzne, zostawiły na niej fizyczne ślady na całe życie. "Obrażenia należą do tych śmiertelnych*", "pacjentka na resztę życia* – to słowa niczym wyrok. Ale Frida postanowiła inaczej namalować swoje życie.

Czytaj więcej

"Frida Kahlo. Życie ikony". W biografii malarki było wiele ciemnych punktów

Jej obrazy są jak "emocjonalne pole bitwy*" bo jej „obrażenia” były nie tylko powypadkowe; te inne, niewidoczne, bolały równie mocno, może nawet bardziej.

Diego Rivera: wielka miłość Fridy Kahlo. Para poznała się dwa lata po jej wypadku. Ślub zawarty w 1929 roku odbył się, gdy Diego Rivera był już uznanym artystą, twórcą cenionych na całym świecie kubistycznych murali. Frida w świecie art, stawiała dopiero swoje pierwsze kroki. Poza ruchową niepełnosprawnością, dojmującymi bólami kręgosłupa, Fridę bolało serce: bo choć z pewnością nie była Diego obojętna, miała pełną świadomość, iż nie jest i nie będzie jedyną kobietą w jego życiu. Emocjonalna huśtawka, rozstania i powroty, jeszcze bardziej nadwątliły i tak kruche życiowe ego Fridy. Na jej autoportretach "są łzy, ale ona nie płacze*". Są zwierzęta: ptaki, małpy i koty: symbole dzieci, których nigdy nie miała. Najmocniejsze uczucia przenosiła na obrazy ale to niespełnione: macierzyńskie, przelewała na zwierzęta.

Brak dziecka to jej największą niespełniona miłość.

Ale były i inne ciosy.

Zdradzona przez męża z własną siostrą chroniła się przed bólem w malarskich nasyconych środkach ekspresji. W świecie „swoich” barw była odważna. Eksperymentowała. Niczym kreacja, nie tyle otulająca, co wybuchająca feerią barw, pokazywała światu co naprawdę kryje w sobie ta drobna młoda kobieta o tak wielkiej ukrytej pod warstwami farby, sile.

Czy świat był jednak wówczas przygotowany na Fridę Kahlo?

Nowy Jork, lata 30. Styl Fridy, jej artystyczny kod DNA, znak rozpoznawczy: odważny mix folkloru prekolumbijskiego, surrealizmu, prymitywizmu, z akcentem religijnych symboli, coraz bardziej wartko spływał z obrazów na jej suknie. Ona sama, na przekór cierpieniu – tak twórczo czerpiąca inspiracje z tradycji meksykańskiej, bajecznie i egzotycznie kolorowa, w latach trzydziestych zachwyca tamtejszą śmietankę artystyczną Nowego Jorku. Nie dziwi więc nikogo, że właśnie tam debiutuje solo jako pełnoprawna artystka.

Kobieta pełnokrwista

Sukces nie uśpił jej artystycznego tętna. Chciała swoim pędzlem mówić więcej, dotrzeć dalej. Londyn nie przyjął jednak Fridy od razu z otwartymi ramionami. Można zaryzykować twierdzenie, że to II Wojna Światowa była tego powodem, ale prawda jest i taka, że Europa w większości uznała jej odwagę za „zbyt odważną”.

Siła i talent artystki nawet w nieprzychylności tak wielu kuratorów sztuki, znalazły jednak swoją lukę. Frida poszła za ciosem. Wyszła poza ramy.

Czytaj więcej

„Frida Kahlo. Życie ikony”. Sztuka czy wirtualne show?

Był rok 1939 gdy (nomen omen) „The Frame”, ultra barwny autoportret Artystki niczym tytułowa „Rama”, wpadł w oko Paryżowi. Zauważył go bowiem „sam” Luwr. W sukurs przyszedł już niebawem francuski „Vogue” oraz atencja uznanych europejskich surrealistów, w tym: Pabla Picasso.

Rok 1940 ma u Fridy swój symbol w obrazie: Autoportret z naszyjnikiem z cierni i kolibrem. Obraz namalowany po rozwodzie z Riverą krzyczy, choć spojrzenie Fridy emanuje spokojem. Cierniste pnącze oplatające jej szyję, które wieńczy martwy koliber. To, wedle meksykańskich wierzeń, amulet przywracający dawną miłość. Kolejne rozstania i powroty? A może – powrót do miłości własnej, bycia ważną dla samej siebie. Frida zaczyna coraz mocniej „mówić” obrazami.

Po przejściach

W tym kolejnym, namalowanym cztery lata później, nie kryje się już za kolorami stroju. „Ubrana” w roztrzaskaną jońską kolumną w miejscu kręgosłupa i dziesiątkami gwoździ wbitymi w ciało jest jak ubrana w siebie, w swój ból. Jej ciało oplatają białe pasy, niczym gorset ortopedyczny. „Strzaskana Kolumna” to więcej niż obraz. Właśnie wtedy przyszedł w jej życiu czas, gdy Frida nie była w stanie już stać ani siedzieć. Przyszedł też moment, gdy jej życie zatoczyło koło, weszło w klamrę. W połowie lat 40. XX wieku Frida Kahlo wraca do Meksyku. Obejmuje stanowisko wykładowcy w Narodowej Szkole Artystycznej. Stan zdrowia zmusza jednak Artystkę, by zajęcia dla studentów kontynuowała w swoim domu: La Casa Azul. Ten „Niebieski Dom”, w którym przyszła na świat, staje się jej ostatnim portem.

Patrząc na żywiołowe, nieokiełznane barwy jej życia, jej obrazów, sama może nie przypuszczała, że jej ostatnim, pożegnalnym kolorem będzie „azul”: niebieski.

Frida Kahlo przyszła na świat 6 lipca 1907 roku.

13 lipca 1954 pożegnała wszystkie kolory tego świata.

Wystawę immersyjną „Frida Kahlo. Życie ikony" można oglądać w Art Box Experience w Fabryce Norblina przy ulicy Żelaznej 51/23 w Warszawie do 2 czerwca 2024 r.

W swojej twórczości kochała kontrasty.

W życiu zmieniała kochanków i kochanki.

Pozostało 99% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Kultura
Noc Muzeów 2024. Wiceprezydentka Warszawy poleca miejsca związane z niezwykłymi kobietami
Kultura
Sasha Waltz. Choreografka, która rozbiera tancerzy, debiutuje w Polsce
Kultura
Artystki na schodach do sławy: czy rzeczywiście Cannes nie kocha kobiet?
Kultura
Jej nowa płyta - jego nowa praca. Taylor Swift z partnerem mają powody do radości
Kultura
Renée Zellweger jako Bridget Jones po raz kolejny zaskoczy widzów!