Mec. Joanna Parafianowicz: Męża w aplikacji randkowej spotkać można. Najczęściej jednak - cudzego

Mało co w ostatnich latach uległo takiej zmianie, jak randki. Jeśli się zastanowić, to niewiele ponad 100 lat temu kojarzeniem związków zajmowały się rodziny, a zaangażowanie samych zainteresowanych nie miało w tej materii większego znaczenia.

Publikacja: 22.04.2024 19:40

Ze statystyk wynika, że mniej więcej co trzeci Polak korzysta z portali lub aplikacji randkowych, a

Ze statystyk wynika, że mniej więcej co trzeci Polak korzysta z portali lub aplikacji randkowych, a prawie 30% par poznało się w sieci.

Foto: Adobe Stock

Dziś nie dość, że kierujemy się uczuciami, to ludzie coraz chętniej wchodzą w relacje dla przyjemności i wygody, a nie tylko po to, by podrzucić drwa pod ogień domowego ogniska. Co więcej, z uwagi na przyspieszenie tempa życia i skoncentrowanie jego istoty najpierw wokół nauki, a potem pracy -  jeśli w bezpośrednim otoczeniu nie poznamy kogoś wyjątkowego, z pomocą przychodzi nam internet. Wprawdzie dekadę temu randkowanie online mogło wydawać się nieco egzotyczne, dziś stanowi ono normę i niemal każdy z nas zna kogoś, kto zna kogoś, kto życiowego partnera poznał za pośrednictwem aplikacji randkowej. Potwierdzają to zresztą statystyki, z których wynika, że mniej więcej co trzeci Polak korzysta z portali lub aplikacji randkowych, a prawie 30% par poznało się w sieci.

Choć nadal bliscy osoby, która decyduje się na zainstalowanie np. Tindera skłonni są uprzedzać, że czego jak czego, ale męża (żony) tam się nie pozna, jako adwokat rodzinny z ręką na sercu zapewniam, kogo jak kogo, ale akurat męża (żonę) w aplikacji randkowej spotkać można. Na ogół, jednakże cudzego.

Jakie zatem, poza rozczarowaniem, płyną zagrożenia z randkowania online? Nade wszystko – realne, a znajomość ryzyka może okazać się równie istotna, co łut szczęścia.

Warto mieć świadomość, że większość aplikacji lub portali randkowych, jak w soczewce skupia w sobie to, co realni ludzie w codziennym życiu mają nam do zaoferowania. Są to zatem nie tylko – miłość, szacunek, zrozumienie i chęć założenia rodziny, ale i zainteresowanie jednorazowym skokiem w bok zgrabnie nazywanym one night stand, zbudowanie stałej i opartej na seksie relacji w typie friends with benefits, czy urozmaicenie codzienności poprzez dodanie trzeciego elementu do już istniejącego związku. O ile jesteśmy ludźmi dorosłymi i tego rodzaju atrakcje nas interesują, a organizacja wspólnego przedsięwzięcia opiera się na obopólnej zgodzie, trudno oceniać to negatywnie. Rzecz w tym, że w wielu wypadkach budowanie wspólnej historii wynika z celowego wprowadzenia jednego z jej bohaterów w błąd.

Jakie mogą być tego skutki? W gamie krzywd złamane serduszko i zawiedzione nadzieje na miłość jak z filmów Disneya to najmniejsze potencjalne problemy.

Warto mieć świadomość, że na portalach i w aplikacjach randkowych czyha wielu oszustów, którzy, aby zwiększyć swoją atrakcyjność u odbiorcy podają fikcyjne dane, informacje oraz korzystają z cudzych fotografii. Jedni robią to po to, aby podnieść poczucie własnej wartości, inni zaś po to, by kogoś okraść – z pieniędzy, danych wrażliwych lub intymnych fotografii czy nagrań. Z tego względu, choć zdarza się, że ktoś może zbyt intensywnie nie korzystać z mediów społecznościowych, jeśli nie ma o nim choćby jednej wzmianki w google, mało prawdopodobne jest, że w ogóle żyje. Gdy wszystkie jego zdjęcia dokumentują zagraniczne wycieczki, nikłe szanse, że podjedzie na weekend akurat do Polski. Jeśli wygląda jak bohater południowoamerykańskiego serialu, ale nosi imię Norbert lub Sebastian, to prawdopodobnie nie dotrze na umówioną kawę i spacer w Łazienkach, wymigując się w ostatniej chwili ważnymi obowiązkami. Potem zaś straci zasięg.

Z tych wszystkich względów, randkując warto zachować zimną krew i zdrowy rozsądek. Pamiętając przy tym, że najbardziej wartościowe rzeczy przydarzają się dopiero po napisach końcowych „i żyli długo i szczęśliwie”...

Dziś nie dość, że kierujemy się uczuciami, to ludzie coraz chętniej wchodzą w relacje dla przyjemności i wygody, a nie tylko po to, by podrzucić drwa pod ogień domowego ogniska. Co więcej, z uwagi na przyspieszenie tempa życia i skoncentrowanie jego istoty najpierw wokół nauki, a potem pracy -  jeśli w bezpośrednim otoczeniu nie poznamy kogoś wyjątkowego, z pomocą przychodzi nam internet. Wprawdzie dekadę temu randkowanie online mogło wydawać się nieco egzotyczne, dziś stanowi ono normę i niemal każdy z nas zna kogoś, kto zna kogoś, kto życiowego partnera poznał za pośrednictwem aplikacji randkowej. Potwierdzają to zresztą statystyki, z których wynika, że mniej więcej co trzeci Polak korzysta z portali lub aplikacji randkowych, a prawie 30% par poznało się w sieci.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie
Agnieszka Bieńczyk-Missala: Zmiana świata na lepsze jest możliwa
Opinie
Anna Zejdler: Szata nie zdobi człowieka, ale wiele o nim mówi
Opinie
Marta Jarosz: Lokale wolne od dzieci to najlepsze, co można zrobić
Opinie
Przemoc nie ma płci. Joanna Parafianowicz o żartach ze znęcania się nad mężczyznami
Opinie
Przyszłość jest wegańska! Sylwia Spurek o Dniu bez Mięsa