Gdy w 2005 roku zapowiedziano, że najbliższe Igrzyska Olimpijskie odbędą się w Londynie, uczęszczające do jednej z tamtejszych szkół podstawowych bliźniaczki miały po 9 lat. Boisko szkolne zamieniono w obiekt olimpijski, a one korzystały z każdej możliwej okazji, by ścigać się na bieżni, zostawiając w tyle wszystkich próbujących z nimi konkurować uczniów.
Choć początkowo, z miłości do sportu, po prostu biegały do upadłego, pokonując dystanse trudne do zmierzenia, w 2013 roku „ograniczyły” się do 400 metrów po tym, jak obserwujący je trener Frank Adams – we wspomnieniach nazywają go „jakimś gościem” – podszedł do nich w trakcie jednych z zawodów, wytykając szereg błędów w ich technice. Zapytany, czy zechciałby je nauczyć biegać poprawnie, zgodził się, a na efekty treningów nie trzeba było długo czekać.