Wyjątkowa wystawa zdjęć w Łodzi. Ich autorka Wiktoria Bosc: Intryguje mnie przemijanie

Wystawa zdjęć kwiatów na różnych etapach zmian zachodzących w ich wyglądzie ma skłonić do refleksji nad przemijaniem, ale i do zwolnienia tempa narzuconego codziennymi obowiązkami. Autorka wyjaśnia, skąd pomysł na tak niestandardowych „modeli”.

Publikacja: 11.06.2024 16:57

Autorka zdjęć Wiktoria Bosc, córka aktorki filmowej Beaty Tyszkiewicz, od lat zajmuje się fotografią.

Autorka zdjęć Wiktoria Bosc, córka aktorki filmowej Beaty Tyszkiewicz, od lat zajmuje się fotografią.

Foto: East News

Podczas rozpoczynającej się 11 czerwca wystawy „Opowiedz mi o kwiatach, których już nie ma” będzie można obejrzeć fotografie autorstwa Wiktorii Bosc, przedstawiające kwiaty w różnych etapach procesu powolnego przeistaczania się w ususzone, zwiędłe obiekty. Wystawa odbywa się pod patronatem Fotofestiwalu Łódź 2024 i stanowi część programu SpinOFF. Zorganizowana w Vienna House by Wyndham Andel's w Łodzi, będzie dostępna dla zwiedzających do 25 sierpnia. Autorka zdjęć – córka aktorki filmowej Beaty Tyszkiewicz, od lat zajmująca się fotografią – wyjaśnia symbolikę zaprezentowanych kwiatów, przybliża historię pierwszego zdjęcia poświęconego tej tematyce, a także tłumaczy, dlaczego jej pasja kłoci się z zasadami feng shui.

Co mają symbolizować kwiaty zaprezentowane na pani fotografiach?

Symbolizują przemijanie, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Uważam, że jest coś tak pięknego w metamorfozie więdnących kwiatów, nie suchych, ale więdnących. Mamy wrażenie, że ścięte kwiaty są już martwe, ale nic bardziej mylnego. One ciągle się zmieniają, zmieniają się ich kolory. Uważam to za tak intrygujące i piękne zjawisko, że postanowiłam je sfotografować, ponieważ kwiaty pozostają dla mnie żywymi obiektami. Jest w tym przemijaniu godność. Kwiaty trzymają fason do uschnięcia. Sam proces do momentu, gdy nie są ani świeże, ani zwiędłe, jest dość intrygujący i zafascynował mnie.

Jakie dokładnie kwiaty zostały wybrane do zdjęć?

Było ich bardzo wiele i bardziej to one wybrały mnie niż odwrotnie. Na selekcję miał wpływ proces ich usychania. Ja nie mogłam tego przewidzieć. Zaczęło się zupełnie niewinnie od bukietu tulipanów, które zaniedbałam, więc uschły w wazonie, wyginając się. Zauważyłam, że taki tulipan wygląda mistycznie: płatki zachowywały kolory, nie były wyszarzałe ani wyblakłe, tylko wręcz dostawały nowych barw i nowych odcieni. Tulipany były początkiem innego spojrzenia na te kwiaty, czymś, co Francuzi nazywają fané, czyli nie zwiędły, ale więdnący, taki zmęczony. One usychały, ciągle zmieniając kolory. Jedna z fotografii przedstawia z kolei kilka białych orchidei ułożonych piętrowo, które zmieniły się w papierowe kwiaty. Nigdy nie sądziłam, że kwiat może tak usychać. Myślimy, że jak tylko woda w wazonie brzydko pachnie, to od razu kwiaty się psują i należy je wyrzucić. Tymczasem etap pomiędzy jest najbardziej intrygujący. Jest to wbrew feng shui, jak się dowiedziałam, ponieważ pierwsza i podstawowa zasada feng shui brzmi, że nie należy mieć w domu suchych kwiatów. U mnie jest ich oczywiście bardzo dużo, więc nie zapraszam do siebie nikogo, kto te zasady wyznaje.

Czy jest pani w stanie zliczyć, ile zdjęć kwiatów pani autorstwa dotychczas powstało?

To, co zostanie zaprezentowane na wystawie, to selekcja wykonana pod okiem kurator wystawy, mojej przyjaciółki Agaty Ubysz. Natomiast fotografii mam bardzo dużo, ponieważ ilekroć intrygował mnie suchy kwiat, od razu ustawiałam studio i robiłam zdjęcia. Po prostu nie mogłam się oprzeć! Zależało mi na tym, aby wystawa była jednolita tematycznie, ale jednocześnie różnorodna pod względem wyboru kwiatów. Mam dobrą znajomą, która jest kwiaciarką i regularnie przeglądam kwiaty, które lądują u niej na śmietniku. Na szczęście jest już na tyle wyrozumiała, że zostawia je dla mnie na boku, abym nie musiała poszukiwać ich w koszu na odpady. Natomiast, jak widać, to zajęcie wymaga sporej organizacji i zaangażowania wielu osób. Zdjęć jest rzeczywiście bardzo dużo i być może kiedyś kolejne ujrzą światło dzienne.

Do tej pory tworzyła Pani głównie portrety, teraz wybór padł na kwiaty. Czy ma Pani pomysły na kolejne projekty fotograficzne?

Portrety mnie fascynują i to się nie zmieni. Bardzo intryguje mnie ludzka twarz, ludzkie życie. Spędziłam siedem lat nad trzema projektami poświęconymi nowotworowi piersi oraz rakowi genetycznemu, więc jestem dość długoterminowa w swoich projektach. Przypuszczam, że również kwiaty będą nadal mi towarzyszyć przy kolejnych pracach. Można powiedzieć, że są to niezwykle wdzięczni „modele”. Przy czym oczywiście nie narzekam na osoby, które dotychczas pozowały do moich zdjęć, natomiast fotografie kwiatów mogę wykonywać w każdej chwili, co jest znacznym ułatwieniem w porównaniu do sesji portretowej, gdy nie zawsze dana osoba jest w dyspozycji i pojawiają się inne komplikacje. Ten projekt bardzo mnie zaintrygował i mam nadzieję, że spodoba się również odbiorcom. Chciałabym pokazać w przyszłości kolejne moje prace.

Czytaj więcej

Czas na zdominowane przez mężczyzn "amatorki". Unikatowa wystawa w Wielkiej Brytanii

Co sprawia, że proces obserwowania zmian zachodzących w wyglądzie kwiatów jest dla pani tak inspirujący?

Dla mnie intrygujące jest przemijanie, które nie musi być pejoratywne. Może być chwilą zastanowienia. Ludzie chcą pozostać wiecznie młodzi, bez jakichkolwiek zmarszczek, a tak naprawdę to właśnie zmarszczki nadają charakter każdej osobie. Warto się zastanowić, czy na pewno chcemy być tacy bezbłędni, czy tych kilka zmarszczek, podobnie jak kilka ususzonych płatków kwiatów, nie nadaje nam charakteru. Jak się widzi młodą osobę, oczywiste jest, że wygląda ona świeżo niezależnie od tego czy ma włosy ułożone, czy rozwiane wiatrem. Trudniej jest stawić czoła procesowi zmian, kiedy ten etap przemija. Z kwiatami jest podobnie: piękny bukiet tulipanów czy piwonii budzi zachwyt, a dopiero gdy zaczynają usychać, robią się wrażliwe, delikatne. Czas umyka, a my, narzucając sobie tempo w codziennych obowiązkach, często nie mamy chwili na taką refleksję. Tak jak kwiaty, tak i my mamy tę młodość i piękno w sobie, tylko się zmieniamy, jesteśmy na innym etapie życia.

Jest to pani pierwsza wystawa w Polsce. Czy zamierza pani obejrzeć ją na żywo w Łodzi?

Tak, i bardzo mnie to cieszy. Niestety nie będę mogła pojawić się na otwarciu, ale ponieważ wystawa będzie dostępna w Vienna House prawie do końca sierpnia, na pewno zdążę ją zobaczyć. Jestem niezwykle wdzięczna organizatorom za przyjęcie mnie pod swoje skrzydła, ponieważ dzięki temu moje prace zyskują zupełnie inny wymiar, co bardzo mnie uszczęśliwia. Proszę mnie mobilizować do pracy nad kolejnymi wystawami, aby państwo mogli oglądać nowe fotografie mojego autorstwa!

Źródło:
https://andelsart.com/

Podczas rozpoczynającej się 11 czerwca wystawy „Opowiedz mi o kwiatach, których już nie ma” będzie można obejrzeć fotografie autorstwa Wiktorii Bosc, przedstawiające kwiaty w różnych etapach procesu powolnego przeistaczania się w ususzone, zwiędłe obiekty. Wystawa odbywa się pod patronatem Fotofestiwalu Łódź 2024 i stanowi część programu SpinOFF. Zorganizowana w Vienna House by Wyndham Andel's w Łodzi, będzie dostępna dla zwiedzających do 25 sierpnia. Autorka zdjęć – córka aktorki filmowej Beaty Tyszkiewicz, od lat zajmująca się fotografią – wyjaśnia symbolikę zaprezentowanych kwiatów, przybliża historię pierwszego zdjęcia poświęconego tej tematyce, a także tłumaczy, dlaczego jej pasja kłoci się z zasadami feng shui.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Kultura
Pierwsza w historii kobieta prezesem największej niemieckiej instytucji kulturalnej
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Film
Nowa odsłona "Emmanuelle". Klasykę zmysłowego filmu realizują kobiety
Kultura
Najsłynniejsze kadry księżnej Diany w jednym miejscu. Wystawa w Londynie, którą warto odwiedzić
Kultura
Pierwsza w historii nagroda dla kobiecej literatury faktu. W tle pomyłka
Kultura
Czas na zdominowane przez mężczyzn "amatorki". Unikatowa wystawa w Wielkiej Brytanii