Dlaczego pałac milczy w sprawie księżnej Kate? "Choroba weszła już w taką fazę..."

Księżna Kate, żona następny tronu poważnie zachorowała, a brytyjska rodzina królewska milczy. Nie wiadomo, jak przebiega leczenie, ani w jakim stanie jest Kate Middleton, bo z Pałacu Kensington nie docierają do mediów praktycznie żadne komunikaty. "Jest w tym pewna logika, wynikająca z tradycji" – mówi medioznawca prof. Maciej Mrozowski.

Publikacja: 06.06.2024 14:57

Prof. Maciej Mrozowski: Przypadek księżnej Diany pokazał, że informacje dotyczące monarchii, które w

Prof. Maciej Mrozowski: Przypadek księżnej Diany pokazał, że informacje dotyczące monarchii, które wymkną się spod kontroli, żyją swoim życiem.

Foto: PAP/PA

Milczenie nie zawsze jest złotem, a głód informacji z oficjalnego źródła stanowi pożywkę dla teorii spiskowych i plotek, które od czas wycofania się księżnej Kate z życia publicznego mnożą się w mediach. Czy królewscy PR-owcy nie potrafią poradzić sobie z zarządzaniem kryzysowym, czy też prowadzą z nami dobrze przemyślaną grę?

Co wiemy na pewno o problemach księżnej Kate?

Pewne jest, że Kate przeszła operację jamy brzusznej i że zdiagnozowano u niej raka. Nie wiemy, jaka to była konkretnie operacja, ani jaką odmianę nowotworu wykryto u księżnej.

17 stycznia Pałac Kensington ogłosił, że księżna Kate zgłosiła się do szpitala na planowaną operację jamy brzusznej. Zapowiedziano, że Catherine będzie wracać do zdrowia po operacji około "10 do 14 dni". Na początku Pałac mówił tylko, że Kate "nadal ma się dobrze" i że problem, z którym się mierzy, "nie jest nowotworowy".

W swoim oświadczeniu z 22 marca Kate wyznała, że kiedy poszła na operację, uważano, że jej stan nie był nowotworowy, ale wkrótce potem lekarze zdiagnozowali jednak problem onkologiczny. Poinformowała też, że rozpoczęła leczenie "chemioterapią zapobiegawczą".

Tak lakoniczne informacje wywołały natychmiast mnóstwo spekulacji. W rozważaniach o stanie zdrowia księżnej pojawiły się przede wszystkim liczne pytania o rodzaj nowotworu. W brytyjskim środowisku medycznym mówi się, że choroba, która z którą walczy księżna, to rak jelita grubego, rak macicy lub rak jajników.

Od początku wiele kontrowersji wzbudzały też nieliczne i bardzo oszczędne komunikaty wychodzące z Pałacu Kensington. Wymowne, tym bardziej, że w przypadku choroby króla Karola III nie robiono z choroby monarchy aż takiej tajemnicy, a ponadto dotąd Kate Middleton uznawana była za osobą bardzo otwartą nie tylko na swoich poddanych, ale i media. Dowodem tego są m.in. sesje zdjęciowe dla mediów tuż po narodzinach każdego z trojga dzieci czy oficjalne profile pary w mediach społecznościowych.

Początkowo Pałac w ogóle odmówił udzielenia "bieżącego komentarza" na temat stanu zdrowia rodziny królewskiej. Jedynie książę William uspokajał opinię publiczną, twierdząc, że Kate "ma się dobrze".

"Pałac Kensington wyjaśnił w styczniu harmonogram powrotu księżniczki do zdrowia i będziemy dostarczać tylko znaczące aktualizacje. Te wytyczne pozostają w mocy" – oświadczyli w lutym.

"Oczekuje się, że księżniczka nie wróci do pracy, dopóki nie zostanie to zatwierdzone przez jej zespół medyczny" – ucięli spekulacje, a Brytyjczycy zaczęli się oburzać i domagać należnych im informacji. Tłumaczyli, że "jest im to winna, ponieważ wcześniej mieliśmy wgląd w jej życie prywatne, choć bardzo kontrolowane" – mówiła w rozmowie z brytyjskimi mediami Lauren Rosewarne, politolożka, profesor na Uniwersytecie w Melbourne.

Czytaj więcej

Księżna Kate nie wróci do życia publicznego? "Sytuacja medycznie bardzo poważna"

"Pałac musi się pozbierać"

Według jednego z królewskich ekspertów, milczenie w Pałacu Kensington, domu Kate i jej męża księcia Williama, w środku skandalu doprowadziło do tego, że zespół ds. komunikacji rodziny królewskiej stał się "pośmiewiskiem".

"Pałac musi się pozbierać" – mówił już w marcu w programie "Good Morning America" królewski współpracownik ABC News Robert Jobson. "Bo tak naprawdę stają się trochę pośmiewiskiem, jeśli chodzi o [komunikację]". Według królewskiej współpracowniczki ABC News, Victorii Murphy, William i Kate, podążają ścieżką wytyczoną przez brytyjską tradycję i królową Elżbietę II, której drogowskaz brzmi "zachowaj spokój i kontynuuj to, co robisz".

"Zajmowałem się tą parą przez długi czas i jedną z rzeczy, których nauczyłem się o Kate, jest to, że ma bardzo chłodną głowę i zwykle wszystko starannie i długofalowo planuje" – mówi Murphy. "Są tacy, którzy powiedzą, że na krótką metę nieopublikowanie kolejnego zdjęcia lub bycie niewidocznym sprawiło, że sprawy wymknęły się spod kontroli. Myślę jednak, że trzymają się swoich założeń, starają się zachować zimną krew i skupiają się na jej powrocie do zdrowia z dala od otaczającego ich hałasu" - tłumaczył.

Prawdopodobnie duży wpływ na taką postawę ma fakt, że William i Kate, w przeciwieństwie do Karola i Camilli, są rodzicami trojga małych dzieci: księcia George'a (10 l.), księżniczki Charlotte (8 l.) i księcia Louisa, który w kwietniu skończy 6 lat.

"William dorastał, widząc, jak jego matka jest ścigana przez media i zawsze bardzo jasno i wyraźnie mówił, że będzie walczył, aby to samo nie przydarzyło się jego żonie i dzieciom. W dużej mierze mu się to udało" – mówiła Victoria Murphy.

Eksperci zwracają także uwagę na kwestię zachowania prywatności informacji medycznych. "To balansowanie pomiędzy informacjami prywatnymi a publicznymi przesuwa granicę między prywatnością medyczną a publicznym domaganiem się szczegółów, wciąż podąża jednak za wzorcem, zgodnie z których do wiadomości publicznej podaje się bardzo niewiele szczegółów medycznych pewnego rodzaju" – mówi Kathryn Lamontagne, wykładowczyni nauk społecznych na Uniwersytecie Bostońskim.

"Cierpienie innych nas uszlachetnia"

W podobnym tonie wypowiada się profesor Maciej Mrozowski, prawnik i medioznawca,  którego poprosiliśmy o komentarz w sprawie kryzysu medialnego w brytyjskiej rodzinie królewskiej.

- Przypadek księżnej Diany pokazał, że informacje dotyczące monarchii, które wymkną się spod kontroli, żyją swoim życiem. Ponieważ jest całkiem realna wizja, że sukcesja w Anglii nastąpi w ciągu kilku najbliższych lat, bo i król też jest w nie najlepszej kondycji, byłoby w moim przekonaniu niekorzystne, gdyby teraz robić medialnie z monarchii i następcy tronu, następczyni jakiś "chorowity element" – mówi prof. Mrozowski. - Byłoby to też epatowanie społeczeństwa cierpieniem, niezgodne raczej z brytyjską tradycją, która nakazuje jednak pewną powściągliwość. To także ochrona prywatności i trzymanie się pewnych zasad, żeby ludzie widzieli w monarchii opokę, a nie obiekty współczucia, zatem wydaje mi się, że jest w tym pewna logika, wynikająca z tradycji – dodaje.

Medioznawca przypomina, że przez lata wiele się zmieniło, zarówno w rodzinie królewskiej, jak i w mediach.

- Media zmieniły sytuację pod koniec życia księżnej Diany i od tego czasu mają trochę takie podejście, że monarchia jest własnością narodu, że w pewnym sensie stała się emocjonalną maskotką. Jest to rzeczywiście niekorzystne dla każdej monarchii, która trzyma się raczej z dala od medialnego szumu. Nawet jeżeli coś dzieje się wewnątrz, to starają się zachować dyskrecję – tłumaczy ekspert.

Czytaj więcej

Potwierdzono wyciek wrażliwych danych księżnej Kate. Co będzie się działo w sprawie?

Zwraca przy tym uwagę na aktualną sytuację polityczną w Wielkiej Brytanii.

- Wszystko to zbiega się z kryzysem rządowym, nadchodzącymi wyborami, pewną destabilizacją. Jeżeli rząd będzie słaby, monarchia słaba, to jednak pewien fundament państwa, taki kręgosłup społecznej integracji zacznie się chwiać – mówi prof. Mrozowski, który również odnosi się do kwestii prywatności.

- Wydaje mi się, że jest to polityka pewnych ograniczeń, trzymania tego na uwięzi, żeby nie wpuszczać dziennikarzy i tak już za daleko w życie prywatne, bo jeśli okaże się, że życie zdrowie człowieka nie jest jego własnością, tylko elementem całkowitej prywatyzacji sieci i mediów społecznościowych, to będzie to też zmiana kulturowa, chyba niezbyt korzystna. Następca tronu nie jest osobą w pełni prywatną, ale też nie jest osobą już całkowicie instytucjonalną – mówi.

Najbardziej drażliwą kwestią w całej tej sytuacji pozostaje aspekt medyczny.

- To tylko spekulacje, ale możliwe, że choroba weszła już w taką fazę, że wszyscy będą widzieć w Kate osobę już skazaną na umieranie. Gdyby upubliczniono takie informacje, stałyby się one pożywką dla brukowych mediów, a to już pornografia cierpienia, pornografia śmierci. W dzisiejszym świecie cierpienie, w którym medialnie uczestniczymy, uszlachetnia nas. Możemy powiedzieć "ach, jak ci współczuję", "jakbym chciał ci pomóc", ale trudno, "musisz niestety umrzeć, będzie mi bardzo przykro". Ja osobiście dziękuję za takie współczucie – podsumowuje.

Źródła: Forbes, Time, ABC News

Milczenie nie zawsze jest złotem, a głód informacji z oficjalnego źródła stanowi pożywkę dla teorii spiskowych i plotek, które od czas wycofania się księżnej Kate z życia publicznego mnożą się w mediach. Czy królewscy PR-owcy nie potrafią poradzić sobie z zarządzaniem kryzysowym, czy też prowadzą z nami dobrze przemyślaną grę?

Co wiemy na pewno o problemach księżnej Kate?

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Ludzie
Wystawa poświęcona Naomi Campbell. "Jedna z najbardziej wpływowych postaci we współczesnej kulturze"
Ludzie
Zmarła Anouk Aimée - wielka aktorka całe życie uparcie szukała miłości
Ludzie
Emilia Clarke przeszła dwa poważne urazy mózgu w trakcie „Gry o tron”. Co dziś robi?
Ludzie
Oprah Winfrey trafiła do szpitala. Zawiniły leki odchudzające?
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Ludzie
Billie Eilish doświadczyła ghostingu: jaką cenę zapłaciła za popularność?
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży