Popularność w sieci można zdobyć na różne sposoby, ale niemało osób zdaje się mylić rozpoznawalność z renomą. O ile w odniesieniu do influenserów branży beauty lub rozrywkowej dostrzeżenie różnicy w zakresie obu pojęć nie musi być tak problematyczne, o tyle gdy problem dotyka przedstawicieli zawodów prawniczych, konsekwencje mogą być srogie.
Przed kilkoma tygodniami pewna wrocławska radczyni prawna opublikowała na tiktoku filmik. Nie tańczyła w nim w todze ani nie skorzystała z żadnego z popularnych trendów, lecz pokazała, jak prowadzi auto z prędkością przekraczającą 200 km na godzinę. Jeśli wierzyć doniesieniom medialnym – bez pasów, za to z pieskiem na kolanach. Nade wszystko zaś w zgodzie z ideą platformy, bowiem jak oświadczyła sama zainteresowana: "Jest mi bardzo przykro i przepraszam osoby, które mogły poczuć się urażone filmikami TikTok, ale zapewniam, że filmiki zostały jedynie zmontowane w taki sposób, żeby miały charakter rozrywkowy zgodny z ideą TikTok". Całe szczęście zgodnie, lecz z ideą zawodu zaufania publicznego a nie zwyczajami mediów społecznościowych, w sprawie radczyni zainterweniował właściwy Rzecznik Dyscyplinarny, wszczynając postępowanie z urzędu.