Moda i psychologia wydają się zupełnie różnymi światami. A może nie? Może widzi pani między nimi jakieś podobieństwa?
Śmiało mogę powiedzieć, że może przez chwilę istniała moda na psychologię, bo rzeczywiście był to bardzo oblegany kierunek. Ale czy to są dwa różne światy? Nie do końca. To są światy, w których trudno się poruszać i w obu wymagana jest duża ostrożność. W modzie głównie chodzi o ocenianie, a w psychologii staramy się tej oceny unikać. Jeśli już musimy dokonać oceny, to mamy wyznaczone kryteria, na przykład diagnozy psychologiczne. W modzie ten „nawias oceny” ciągle się zmienia, bo i moda ciągle się zmienia. W świecie, który tak dynamicznie idzie do przodu, mamy coraz większą tolerancję na różnorodność – różne typy sylwetek, wiek – i granica oceny przesuwa się w dobrą stronę, staje się coraz szersza.