W pierwszą środę miesiąca w południe w całej Francji rozlegają się syreny, w ramach testowania systemu ostrzegania ludności. Dzisiaj ich dźwięk był symboliczny: wybrzmiały w momencie, kiedy trwał pogrzeb Brigitte Bardot, wielkiej gwiazdy kina, muzyki, a przede wszystkim obrończyni zwierząt. Zgodnie z jej wolą uroczystości nie miały charakteru państwowego. Zmarła nie chciała, aby uczestniczył w nich prezydent Republiki, Emmanuel Macron, którego krytykowała za to, że robi zbyt mało na rzecz ochrony zwierząt.
Trumna Brigitte Bardot, udekorowana bukietami kwiatów, została wprowadzona do kościoła Wniebowzięcia Matki Bożej (Notre-Dame de l'Assomption) o godz. 11:20. Przed nią szło troje dzieci ze świecami w rękach i trzech kardynałów. Za nią rodzina, jedyny syn B.B. Nicolas-Jacques Charrier wraz z dziećmi i wnukami. Pojawiła się też kontrowersyjna polityk Marine Le Pen – prywatnie, jako przyjaciółka aktorki. Był też kanadyjski aktywista Paul Watson. Rząd reprezentowała minister ds. równości i obrończyni praw zwierząt Aurore Bergé. Uroczystość transmitowana była na trzech telebimach ustawionych w różnych częściach miasta, by mogli w niej uczestniczyć wszyscy ci, którzy chcieli pożegnać aktorkę. „Zwierzęta dziękują Brigitte Bardot” – napisał na transparencie jeden z jej zwolenników.
Czytaj więcej
Brigitte Bardot była jedną z największych ikon XX wieku – aktorką, piosenkarką, symbolem wolności...
Pisklę witane przez szpaler zwierząt
Inna wielka gwiazda francuskiej piosenki, Mireille Mathieu, wykonała w kościele a cappella hymn „Panis Angelicus”, a później tenor Vincent Niclo zaśpiewał „Ave Maria”.
– Pipi (fr. Pioupiou – red.) – to ostatnie słowa, które Brigitte Bardot wypowiedziała do swojego męża Bernarda. Jak małe pisklę. Ogarnął nas smutek i ból – mówił podczas mszy Max Guazzini, przyjaciel artystki i sekretarz generalny Fundacji Bardot od 2020 roku. – Kontynuując swoją drogę, staje przed zwierzętami, które tworzą jej szpaler, oklaskują ją i witają. Jest szczęśliwa. Wchodząc po schodach, widzi małą kozę. Tę, od której wszystko się zaczęło i wszystko się skończyło. (…) Pisklę przypomina, że na świecie jest tak wiele przypadków znęcania się przez ludzi bez skrupułów.