Święty Mikołaj bywał... Damą. Historia mało znana, a bardzo dziś potrzebna

Czy można Święta Bożego Narodzenia posądzić o dyskryminację płciową? Jestem pewna że tak, jeśli weźmie się pod uwagę zupełny brak w naszej kulturze kobiet Mikołajów.

Publikacja: 06.12.2023 11:33

Świat potrzebuje Mikołajów kobiet!

Świat potrzebuje Mikołajów kobiet!

Foto: Adobe Stock

No dobrze, może niezupełny. Żyjąc przez wiele lat w Australii czyli kraju Down Under, wyczulonym na równouprawnienie wszelkiej maści, miałam okazję widzieć  Australijki zakładające świeckie czerwono-białe stroje Mikołaja i nawołujących przechodniów głośnym i rubasznym „ho, ho,ho”.

Pierwsze przypadki kobiet Mikołajów zanotowano na antypodach już w 1930 r. i uważam, że nie ma powodu, dla którego nie miałoby ich być dziś więcej. Nie tylko w Australii, ale również w innych częściach świata.

Kobiety na... Mikołaje!

W 1935 roku dziennik "Daily Mercury" ze stanu Queensland donosił o pilotującej awionetkę kobiecie Świętym Mikołaju – Nancy Bird Walton nazwanej „Aniołem odludzia”. Nancy była latającą pielęgniarką biorącą udział w programie Far West Children’s Health Scheme, transportującym małych pacjentów z niezaludnionych części Australii do szpitali w Brisbaine. „Kobieta została pierwszym Mikołajem na pustyni” – informowano w gazecie.

Podczas I i II wojny światowej, kobiety z konieczności przyjmowały męskie role. Dotyczy to również przebierania się za Świętego Mikołaja. W 1942 r. w „Perth’s Daily News” napisano: „W tym roku Święty Mikołaj jest kobietą”. Artykuł brzmiał: „W tym roku należy spodziewać się subtelnej zmiany w sylwetce Świętego Mikołaja. Prawdopodobnie będzie szczuplejszy i niższy. Spodziewamy się że będzie też częściej milczał, ponieważ jego głos nie jest tak głęboki jak dotychczas. Matka Mikołajka będzie miała trudne zadanie zastępowania Świętego Mikołaja. Większość ojców na frontach Europy i na statkach nie dostanie urlopu”.

W Stanach Zjednoczonych, w czasie II wojny światowej, kobiety również wskoczyły w buty Świętego Mikołaja, chociaż nie spotkało się to z pozytywnym odbiorem społeczeństwa.

„W czasie wojny kobiety mają zwyczaj przejmować wiele zawodów tradycyjnie zarezerwowanych dla mężczyzn” – odnotował w 1941 r. „St. Louis Star-Times”. Ale choć gazeta przyznała, że pierwsza dama Eleanor Roosevelt może mieć rację, mówiąc, że „miejsce kobiety znajduje się w biurze, fabryce, sali sądowej, na rynku, stacji benzynowej i w innych miejscach, których nie sposób wymienić” – narysowała linię demarkacyjną przed Mikołajem.

„Jest jednak jedna męska domena, której należy bronić za wszelką cenę” – upierała się. „Kobieta, Święty Mikołaj? Broń Boże! To byłoby zbyt daleko idące naciąganie łatwowierności małych dzieci”.

Czytaj więcej

Akcja: dekoracja! Badanie pokazało, że warto jak najwcześniej przystroić dom na święta

Pomimo narzekań mediów, Amerykanki w latach wojny kontynuowały przebieranie się za Świętego Mikołaja i przemierzanie ulic z radosnym „ho, ho,ho” na ustach, często bez protestów. W Australii praktykę tę kontynuowano także po wojnie. 10 grudnia 1949 r. gazeta "Courier-Mail" z Brisbane doniosła o „Matce Bożonarodzeniowej”, która odwiedziła dzieci w ośrodku opieki społecznej. W artykule zatytułowanym „Święty Mikołaj był damą” informowano, że „Kobieta wdarła się wczoraj do królestwa mężczyzn, kiedy w Centrum Opieki Społecznej im. Kurilpa pojawiła się jako Świety Mikołaj i została przyjęta z taką samą radością, jak każdy Mikołaj odwiedzający Centrum do tej pory”

Tymczasem w 1950 roku w „Glamorous Girl” czytamy, że Święta Mikołajka wjechała na rowerze na przyjęcie bożonarodzeniowe do Freidelle’s, producenta odzieży dziecięcej z Wollongong. Reporter tak opisał jej przybycie: "Jadąc na rowerze i nie zważając na przepisy ruchu drogowego, wściekła „Dziewczyna Mikołaja” pojawiła się w czwartek u Friedelle na imprezie z okazji Bożego Narodzenia i wyzywająco ogłosiła: „No cóż, oto jestem!”.

Fabryka Freidelle zatrudniała kobiety i była jednym z głównych miejsc w regionie zapewniających pracę imigrantom. W takim kontekście wydaje się, że postać Mikołajki ma sens.

Charlie Howard, Mikołaj z domu towarowego, który szkolił także innych kandydatów na Mikołaja, nadał tej koncepcji impuls w 1947 roku, kiedy ogłosił, że jego program stał się koedukacyjny. Jak powiedział agencji Associated Press, planował w tym roku przeszkolić również dwie panie, których praca będzie polegać na „powitaniu małych dziewczynek, dowiedzeniu się co chciałyby dostać pod choinkę, nauczeniu ich zabawy lalkami, domkami dla lalek i naczyniami kuchennymi”. W artykule zacytowano jednak także wypowiedź Howarda: „I ona też musi być ładna”.

Święty Mikołaj - męska sprawa?

W ostatnich dziesięcioleciach XX wieku nasilił się opór wobec kobiet Mikołajów. W Australii Mikołaj znów stał się facetem. W USA nieliczne Mikołajki pracujące w domach towarowych zostały zwolnione lub zachęcone do poszukiwania alternatywnego zatrudnienia. W 1999 roku Mikołajka pozwała sklep Walmart w Louisville, USA za niesłuszne zwolnienie po tym, jak klient skarżył się, że to męska praca. Sprawę przegrała.

Zauważam jednak z radością, że wraz z wkroczeniem ludzkości w nowe milenium, Mikołajki gdzieniegdzie wracają do łask. W 2018 roku w Gisborne w Nowej Zelandii Święty Mikołaj był „kobietą, regionalną, maoryską (prz. red. Maouri – rdzenny mieszkaniec Nowej Zelandii)”. Również w 2018 roku w Park City Mall w Lancaster w Pensylwanii do miasta przybył „Tranta Claus” (transpłciowy Mikołaj).

Zmiana płci głównych postaci Bożego Narodzenia nie jest niczym nowym. We Włoszech bożonarodzeniowa tradycja przedstawiająca folklorystyczną wiedźmę Befanę jako magiczną istotę niosącą prezenty jest częścią kultury od setek lat.

Po raz pierwszy wzmiankowana w wierszu z 1549 r. Befana jest stara, jeździ na miotle, niesie worek pełen smakołyków (i węgla), nosi czarny szal i chustę lub wysoki kapelusz. Podobnie jak Święty Mikołaj wchodzi do domów przez kominy, wypełniając skarpetki i pończochy dzieci prezentami.

Czytaj więcej

Katarzyna Urbańska: To, co wręczamy, świadczy o nas. Jakie prezenty warto kupić bliskim na Gwiazdkę

Częścią wielowiekowej, bożonarodzeniowej tradycji w całej Europie jest pantomima, a wraz z nią męskie przebieranie się. Dlatego we Włoszech Befanę często wykonują mężczyźni w kobiecych strojach.

Przyszłość naszego ukochanego Mikołaja – gościa w czerwonym garniturze, wywodzącego się z tureckiej Miry III wieku – może budzić coraz większe kontrowersje. A biorąc pod uwagę, że starsi mężczyźni z nadwagą są bardziej narażeni na zawał serca czy zarażenie się koronawirusem, nadszedł czas, aby ponownie przemyśleć, kto mógłby najlepiej odgrywać tę rolę.

Kobieca empatia, chęć służenia i dawania zdają się naturalnie ją do tego predysponować. A zatem drogie Panie, co wy na to żeby obok czerwonego garnituru, długiej, białej brody i okrągłego brzuszka w zaprzęgu reniferów zasiadła w tym roku również szczupła, niska i długowłosa postać w rajstopach w gwiazdeczki, która z workiem prezentów szybciej i bez zadyszki wślizgnie się kominem do domów śpiących dzieci i zacznie je nawoływać subtelnym sopranem „hello, hello”?

No dobrze, może niezupełny. Żyjąc przez wiele lat w Australii czyli kraju Down Under, wyczulonym na równouprawnienie wszelkiej maści, miałam okazję widzieć  Australijki zakładające świeckie czerwono-białe stroje Mikołaja i nawołujących przechodniów głośnym i rubasznym „ho, ho,ho”.

Pierwsze przypadki kobiet Mikołajów zanotowano na antypodach już w 1930 r. i uważam, że nie ma powodu, dla którego nie miałoby ich być dziś więcej. Nie tylko w Australii, ale również w innych częściach świata.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Opinie
Cierpienie poza polem bitwy. O przemocy seksualnej podczas wojny w Ukrainie
Opinie
Latanie będzie jeszcze bezpieczniejsze? Ważna zmiana przepisów coraz bliżej
Opinie
Joanna Parafianowicz o publicznym "praniu brudów": Przynosi straty, ale podnosi zasięgi
Opinie
Joanna Parafianowicz: Wypowiedź Agaty Dudy-Gracz o feminatywach nie pozwala na obojętność
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2024 - trendy i wyzwania
Opinie
Krajobraz (nie)humanitarny w Strefie Gazy
Opinie
Dotknięty chorobą obiekt pożądania. Subiektywny rzut oka na wystawę Moniki Mamzety „Change of life”