Powrót do domu: kolekcja „The Walking Home” trafia do właścicielki po 3 dekadach

Zaginione 32 lata temu obrazy afrykańskiej artystki zostały odnalezione w szafie jednej ze szwedzkich szkół. Jak tam trafiły i jak autorka interpretuje ich odzyskanie po ponad trzech dekadach?

Publikacja: 16.05.2024 14:28

Po 32 latach kolekcja „Ntlo E Etsamayang (The Walking House)” doczekała się wystawy i od 6 kwietnia

Po 32 latach kolekcja „Ntlo E Etsamayang (The Walking House)” doczekała się wystawy i od 6 kwietnia można podziwiać ją w Galerii Sztuki Uniwersytetu w Johannesburgu.

Foto: Adobe Stock

Urodzonej w Południowej Afryce w 1943 roku artystce Mmakgabo Helen Sebidi, na początku lat 90. zaproponowano wystawę jej dzieł w Szwecji. Pracowała nieustannie, aby skompletować obrazy na tę okazję. Wynikiem jej wielomiesięcznego wysiłku były 32 obrazy, starannie spakowane i przewiezione z Afryki do szwedzkiego miasta Nyköping, gdzie miały zostać zaprezentowane w ramach wystawy „Ntlo E Etsamayang (The Walking House)”. Do wydarzenia nie doszło, a artystka w tajemniczych okolicznościach została pozbawiona swoich dzieł. Kto odnalazł je po ponad trzech dekadach i jak autorka zareagowała na ich odzyskanie?

Sztuka w parku

Gdy mama kilkuletniej Mmakgabo Helen Sebidi wyruszyła za pracą do Johannesburga, jej córeczka została pod opieką babci. Dziewczynka obserwowała technikę malarską seniorki, tworząc u jej boku swoje pierwsze, zaskakująco dojrzałe jak na swój wiek, dzieła.

Malarstwo zeszło jednak na dalszy plan, gdy jako nastolatka Sebidi musiała rozpocząć swoją pierwszą pracę w charakterze pomocy domowej i krawcowej, przekazując wszystkie zarobione pieniądze babci. Dopiero w wieku prawie trzydziestu lat postanowiła wrócić do ulubionego zajęcia z dzieciństwa, zapisując się na kurs malarstwa i rzeźby. Za sprawą organizacji „Johannesburg Art Foundation” najzdolniejsi uczestnicy kursu mieli możliwość wystawiania swoich dzieł w lokalnym parku, w ramach akcji „Art in the park”. Inicjatywa miała wspomóc osoby pozbawione możliwości podjęcia studiów artystycznych z przyczyn finansowych, w zaprezentowaniu ich dzieł szerszej publiczności.

Czytaj więcej

Dzieło Klimta odzyskane po latach!

Zaproszenie do Szwecji

Prace Helen Sebidi wyróżniały się na tle innych. – Była zdecydowanie najzdolniejszą artystką wśród osób wystawiających swoje dzieła w ramach programu Johannesburg Art Foundation – przyznaje Mark Read, prezes reprezentującej malarkę Everard Read Group of Galleries. – Nigdy nie potrzebowała wskazówek. Doskonale wiedziała, jaki kierunek artystyczny chce obrać i jakiej tematyce mają być poświęcone jej obrazy – dodaje.

Dzieła młodej malarki po raz pierwszy trafiły na indywidualną wystawę w 1985 roku, a za sprawą przyznanego jej cztery lata później Stypendium Fullbrighta mogła kontynuować pracę artystyczną w Nowym Jorku. Zaproszenie do zaprezentowania obrazów podczas wystawy w szwedzkim mieście Nyköping otrzymała w 1991 roku. Wydarzenie miało na celu przedstawienie sztuki afrykańskich młodych artystów widzom w Europie, ale też dawało możliwość poznania oraz nawiązania relacji ze studentami i nauczycielami tamtejszej szkoły, Nyköping Folk High School. Sebidi miała spędzić w Szwecji miesiąc, dzieląc się z uczniami swoją wiedzą i jednocześnie prezentując im wybrane obrazy ze swojej kolekcji.

Sposób na przepracowanie traumy

Na potrzeby skompletowania dzieł przed wyjazdem do Szwecji, artystka pracowała niemal bez przerwy. Pragnęła przedstawić niezwykle intensywne osobiste przeżycie w szerszym kontekście losów osób z jej kraju: dwa lata przed wyjazdem do Szwecji uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu. Z trudem uszła z życiem, a w rozmowie z CNN Style wspomina, że doznała wówczas niezwykle realistycznych wizji, które sprawiły, że z pełną determinacją walczyła o odzyskanie przytomności. Te przeżycia postanowiła przenieść na obrazy, składające się na wystawę o nazwie „Ntlo E Etsamayang (The Walking House)”. Tradycja „the walking house” oznacza w kulturze afrykańskiej przekazywanie własnej historii nie tylko za pośrednictwem słów, ale i wyrażanie jej poprzez sztukę.

Dzieła znacznie różniły się od jej wcześniejszego dorobku. – Stanowiły całkowite przeciwieństwo tego, co Sebidi tworzyła wcześniej. Miały żywe kolory, wydawały się wręcz szaleńcze i odzwierciedlały stan emocjonalny artystki, w którym znajdowała się w czasie ich tworzenia. Patrząc na nie, można było niemal zobaczyć ruchy dłoni artystki tworzącej je jak w transie. Prawdopodobnie był to sposób na przepracowanie traumy, z którą wówczas się mierzyła – wyjaśnia w rozmowie z CNN Style Gabriel Baard, kurator obecnej wystawy prac malarki.

Czytaj więcej

Rzymski luksus w nienaruszonym stanie. Niezwykłe odkrycie archeologiczne na Wzgórzu Palatyńskim

W oczekiwaniu na swoją kolej

Z przygotowywanymi przez niemal rok, starannie zwiniętymi w rulon obrazami, przedstawiającymi najbardziej osobiste przeżycia autorki, Sebidi wyruszyła w podróż do Szwecji. W szkole, w której zaplanowano ich wystawę, prezentowano wówczas kolekcję innej afrykańskiej artystki. Opiekun wydarzenia zapewnił Sebidi, że jej kolej nadejdzie wkrótce, a do tego czasu przechowa obrazy i zadba, by zawisły na ścianach szkoły we wskazanym terminie, o którym poinformuje ją telefonicznie.

Ta wiadomość jednak nie nadeszła i mimo wielokrotnych prób odzyskania swojej własności, Mmakgabo Helen Sebidi nie ujrzała obrazów przez kolejne dziesięciolecia. Wedle informacji, które otrzymała od organizatorów felernego wydarzenia, płótna zaginęły. Obawiano się też, że mogły zostać skradzione.

Porządki na strychu

Choć wystawy innych prac artystki odbywały się cyklicznie w kolejnych latach, a ona sama zdobywała liczne nagrody za swoje osiągnięcia artystyczne – łącznie z wyróżnieniem z rąk ówczesnego prezydenta Południowej Afryki, Thabo Mbeki – to jednak zaginiona w latach 90. kolekcja nie pozwalała o sobie zapomnieć.

Gdy w 2023 roku, podczas prac porządkowych na terenie strychu szkoły Nyköping Folk High School, w jednej z szaf natrafiono na starannie zwinięty, dokładnie opisany rulon opatrzony nazwiskiem właścicielki oraz informacją, że został przywieziony z Johannesburga do Szwecji, odnalezienie autorki dzieł było już czystą formalnością.

Poinformowany o znalezisku Gabriel Baard wyruszył na południe Szwecji, aby potwierdzić autentyczność dzieł. W rozmowie z CNN Style przyznaje, że ponowne zobaczenie obrazów po 32 latach było dla niego niezwykle emocjonującym przeżyciem. Na ceremonię przekazania ich w ręce autorki, oczekującej powrotu kuratora w Południowej Afryce, została zaproszona jej najbliższa rodzina i przyjaciele. Przyglądaniu się odzyskanym po ponad trzech dekadach dziełom towarzyszyło wzruszenie i radość zgromadzonych. – Obrazy są ponadczasowe. Oglądając je po tak wielu latach, trudno byłoby stwierdzić, z jakiego okresu pochodzą. Z pewnością po kolejnych dekadach widzowie będą odbierać je w ten sam sposób – wyjaśnia kurator, który bezpiecznie przetransportował dzieła ze Szwecji.

Większa energia, ważniejszy głos

Po 32 latach kolekcja „Ntlo E Etsamayang (The Walking House)” doczekała się wystawy i od 6 kwietnia można podziwiać ją w Galerii Sztuki Uniwersytetu w Johannesburgu. Wprawdzie czterech spośród 32 obrazów nie udało się odnaleźć, jednak artystka docenia możliwość zaprezentowania prac młodszym pokoleniom. – Wierzę, że to duchy moich przodków ukryły dzieła na wiele dekad, aby przygotować je na większą energię, ważniejszy głos – wyznaje autorka w rozmowie z CNN Style.

Niezależnie od okoliczności zaginięcia obrazów, ich odnalezienie pozwoli kontynuować zaszczepioną w artystce tradycję przekazywania prawdy o sobie kolejnym odbiorcom. „The Walkig House” wraca na miejsce.

Źródła:
https://edition.cnn.com/style
https://www.newzroomafrika.tv/

Urodzonej w Południowej Afryce w 1943 roku artystce Mmakgabo Helen Sebidi, na początku lat 90. zaproponowano wystawę jej dzieł w Szwecji. Pracowała nieustannie, aby skompletować obrazy na tę okazję. Wynikiem jej wielomiesięcznego wysiłku były 32 obrazy, starannie spakowane i przewiezione z Afryki do szwedzkiego miasta Nyköping, gdzie miały zostać zaprezentowane w ramach wystawy „Ntlo E Etsamayang (The Walking House)”. Do wydarzenia nie doszło, a artystka w tajemniczych okolicznościach została pozbawiona swoich dzieł. Kto odnalazł je po ponad trzech dekadach i jak autorka zareagowała na ich odzyskanie?

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Styl życia
Nieznane zdjęcia brytyjskiej rodziny królewskiej trafiły na wystawę. Wyjątkowe kadry
Styl życia
"Ciężkość w sercu". Jednopłciowa para o życiu w Polsce - najbardziej homofobicznym kraju Europy
Styl życia
Królowa Kamila rezygnuje z naturalnych futer. Żona Karola III wydała oświadczenie
Styl życia
Kobieta czy robot? Właścicielka chińskiej restauracji podbija serca klientów i internet
Styl życia
Magdalena Kosowska: Interwencja dorosłych nie rozwiązuje problemu przemocy w szkole