Ogromne zainteresowanie dokumentami kryminalnymi zaskoczyło nawet specjalistów branży filmowej. W latach 2018 - 2021 r. liczba tych produkcji na platformach streamingowych wzrosła o 63 proc., wiele z nich w pierwszym miesiącu od premiery miało ok. 20 milionów odsłon. Ich siła przyciągania polega na tym, że pokazują to, co wydarzyło się naprawdę. Często historie są tak zdumiewające, że gdyby przestawiono je w fabule, można by uznać, iż twórców zbytnio poniosła fantazja.
Prawdziwe zło
Zło zawsze budziło zainteresowanie. W true crime widzowie patrzą zbrodniarzowi w oczy. I zastanawiają się: jak to możliwe? Czy jakieś szczególne wydarzenia w jego życiu sprawiły, że stał się tym, kim jest? Większość zabójców wygląda zwyczajnie, wręcz niewinnie. Jeden z najbardziej odrażających psychopatów w historii, Ted Bundy, który zabił 30 kobiet, był przystojny, inteligentny i miał ujmujący sposób bycia.
W wielu produkcjach występują bliscy ofiar, niedoszłe ofiary oraz rodziny sprawców, co dodatkowo buduje dramatyzm. W „Schodach”, o pisarzu Michaelu Petersonie, oskarżonemu o zabicie żony, wypowiadają się córki tej pary. Sprawa dewastuje je psychicznie, trudno im sobie wyobrazić, że ojciec zepchnął ich matkę ze schodów, chcą wierzyć, że był to wypadek. Śledztwo było tak intrygujące, że na jego podstawie nakręcono serial fabularny z Colinem Firthem. I choć aktor świetnie oddał ciemne strony osobowości pisarza, całość nie robi takiego wrażenia jak dokument.
Twórcy true crime potrafią budować napięcie nie gorzej niż Hitchcock: nie odkrywają od razu wszystkich kart, mnożą suspensy, mylą tropy. Nic nie jest takie, jak się początkowo wydawało. Lubimy bawić się w detektywów, więc z zapartym tchem śledzimy zwroty akcji. Dużym atutem są wspomnienia prawdziwych policjantów, im też zdarza się działać po omacku. W jednym z seriali sprawcą seryjnych gwałtów okazał się były funkcjonariusz, długo pozostawał nieuchwytny, bo znał procedury i nie zostawiał śladów.
Nauka ostrożności
Mężczyźni, jeśli oglądają przemoc na ekranie, to filmy akcji: strzelaniny, pościgi, sztuki walki. Kobiety wolą true crime, m.in. dlatego, że to one najczęściej są ofiarami przestępstw. Szukają w tych serialach, nawet podświadomie, informacji, jak rozpoznać zagrożenie i ochronić się przed potencjalnym napastnikiem. Tak twierdzi wielu psychologów, m.in. dr Coltan Scrivner z Arizony. „True crime to źródło wiedzy o mechanizmach manipulacji. Pomaga identyfikować podejrzane zachowania. Nie wiadomo, czy to się kiedyś przyda w życiu, ale zwiększa poczucie bezpieczeństwa”, mówi naukowiec. Jego tezę potwierdza badanie pracowni OnePoll wśród 2 tysięcy fanów i fanek tych seriali - 76 proc. wierzy, że to, co oglądają, pozwoli im uniknąć groźnych sytuacji.