Gdy serialowy Richard Castle wręczył współprowadzącej liczne śledztwa detektyw Kate Beckett pierwszy kubek kawy, sceptyczna profesjonalistka spojrzała na niego nieco łaskawszym wzrokiem. Z każdą kolejną porcją, regularnie dostarczaną o poranku, relacja zacieśniała się, a moment, w którym ekscentryczny pisarz współpracujący z nowojorskim wydziałem zabójstw zakupił ekspres do kawy umieszczony w biurowej kuchni, stał się na tyle istotny w budowaniu więzi, że poświęcono mu osobny odcinek. Najważniejsze rozmowy serialu „Castle” odbywały się właśnie przy dźwiękach wydawanych przez ulubione urządzenie kuchenne oraz w tle generowanej przez nie pary przy zaparzaniu kolejnych filiżanek kawy.