Czy można mówić o przesunięciu granicy młodości u kobiet? Ostatnio lekarz powiedział mi, że jego pacjentka urodziła swoje pierwsze dziecko po 50-tce.
Chciałabym powiedzieć, że można, ale niestety tak nie jest, ponieważ my kobiety jesteśmy zupełnie inaczej skonstruowane, mamy inny potencjał życiowy i rozrodczy niż mężczyźni. Oczywiście znacząco wydłużył się czas naszego życia, ale prokreacyjnie starzejemy się tak samo jak kobiety 100 lat temu.
Czyli jaki jest ten najlepszy czas na planowanie zajścia w ciążę?
Najlepszy czas jest jeden i zawsze taki był – pomiędzy 20. a 30. rokiem życia Wtedy największa jest nasza rezerwa jajnikowa, mamy najwięcej komórek jajowych, największy potencjał. I nie chodzi tu tylko o liczbę tych komórek, tylko też o ich jakość. One są po prostu najlepszej jakości.
Ale coraz częściej zdarza się, że kobiety po 40. roku życia dopiero zaczynają planować macierzyństwo i te plany się udają.
One się udają częściowo w sposób naturalny, natomiast za większością tych ciąż tak naprawdę stoi lekarz. Dodatkowo ten, który pracuje w centrum medycyny rozrodu, bo ciąże po 40, a zwłaszcza po 45. roku życia, najczęściej tworzą się z komórki jajowej dawczyni.
Czyli naturalne zajście w ciążę po 40. roku życia jest dużo trudniejsze i w jakim proc. ono się udaje?
Naturalne poczęcie pomiędzy 40. a 45. rokiem życia udaje się w kilku proc.. Natomiast jeżeli stosujemy techniki in vitro na komórkach własnych, to jest to około 10 proc.
Czy późne macierzyństwo to nie jest dzisiaj w wielu przypadkach konieczność, a nie wybór? Mam wrażenie, że w pokoleniu naszych rodziców kobiety głównie skupiały się na tym, co zrobić, żeby nie zajść w ciążę, a dzisiaj, patrząc na wiele kobiet w moim otoczeniu, robią wszystko, żeby w tę ciążę zajść i często się to nie udaje.
Pełnimy teraz zupełnie inną rolę niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Kobieta kiedyś była mamą i i żoną, osobą, która rodziła dzieci. Teraz żyjemy dla siebie, mamy swoje kariery zawodowe, rozwijamy się naukowo i w każdej innej dziedzinie. Tym samym odkładamy chęć posiadania dziecka na później. Uważa się, że to jest wieloczynnikowe.