Renata Wrona: Polskie polityczki noszą zbyt głębokie dekolty, za ciasne ubrania i decydują się na niespójne ze stylizacją dodatki

Politycy i ludzie biznesu powinni wyglądem wzbudzać zaufanie - mówi ekspertka od etykiety, dress code'u i protokołu dyplomatycznego. Aby osiągnąć ten efekt, wystarczy pamiętać o trzech ważnych kwestiach. Jakich?

Publikacja: 22.01.2024 14:19

Renata Wrona: Stanowisko obliguje do konsekwentnego budowania określonego wizerunku.

Renata Wrona: Stanowisko obliguje do konsekwentnego budowania określonego wizerunku.

Foto: Adobe Stock

Żyjemy w czasach, gdy dużo się mówi o wyglądzie i ubraniach, ale wcale nierzadko wydaje mi się, że ludzie są na bakier z dress code’em… Czy świadomość jego obowiązywania i przestrzeganie jego zasad są ważne?

Renata Wrona: Zdecydowanie tak, choć trzeba przyznać, że pandemia mocno rozluźniła wcześniejsze kanony w tym zakresie. Bynajmniej nie zmienia to jednak faktu, że strój nas kształtuje i przekazuje informacje o nas oraz o nastawieniu, z jakim podchodzimy do danej sytuacji. Jest wiele badań potwierdzających to, że 90 proc. ludzi, których spotykamy, ocenia nas na podstawie pierwszego wrażenia. Ono zaś kształtuje się w pierwszych kilkudziesięciu sekundach po spotkaniu. Oczywiście, że nie szata zdobi człowieka i nie można jednoznacznie stwierdzić, że ubranie jest najważniejsze, ale odgrywa ogromną rolę w budowaniu wizerunku.

Zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej?

Tak. Na płaszczyźnie prywatnej strój jest oczywiście luźniejszy i wygodniejszy, ale również nie należy go lekceważyć. Bez względu na kontekst, do którego się go dostosowuje, zawsze jest wyrazem szacunku do osoby, która nas w nim widzi oraz dowodem na to, że znamy wymogi, jakie narzuca w kwestii ubrania dana sytuacja. Stosowny do okoliczności wygląd to, można powiedzieć, sztuka.

W biznesie i polityce wyjątkowo trudna, prawda?

Nie powiedziałabym, że trudna. Dress code’y polityczny i biznesowy wiele czerpią z zasad ubierania się określonych protokołem dyplomatycznym. Trzeba je po prostu poznać i stosować w praktyce. Ot, tylko i aż tyle!

Poproszę o streszczenie tych najważniejszych reguł dotyczących stroju, których należy przestrzegać, działając w świecie biznesu i polityki.

Krótko mówiąc: politycy i ludzie biznesu powinni wyglądem wzbudzać zaufanie. Aby osiągnąć ten efekt, wystarczy pamiętać o trzech ważnych kwestiach: prostocie form, jakości tkanin i działaniu kolorów. Odnośnie do punktu numer 1: doskonale sprawdza się tutaj zasada „im mniej, tym lepiej”; zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety, bo to one są niejako z zasady bardziej narażone na pokusę czerpania z adresowanych właśnie do nich, ekstrawaganckich, przesadnych trendów. W ubraniach zarezerwowanych na oficjalne sytuacje nie ma miejsca na koronki, falbanki, szalone kroje, głębokie dekolty, długość mini i mocne wzory. To przestrzeń, w której dla pań dobrze sprawdzają się kostiumy, sukienki i spodniumy, a dla panów marynarki i garnitury. Punkt numer 2 – jakość: od razu wyjaśnię, że ubranie nie musi kosztować fortuny, aby dobrze w nim wyglądać. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że najtańsze, sztuczne tkaniny minimalizują szanse na stworzenie eleganckich stylizacji. Zdecydowanie lepiej jest zainwestować w kilka ubrań dobrej jakości i tworzyć z nich na przemian 6 czy 8 stylizacji, niż mieć całą szafę tanich elementów garderoby i móc łączyć je na kilkadziesiąt sposobów. W ostatecznym rozrachunku to się nie opłaca – zarówno finansowo, jak i w kontekście tworzenia pożądanego wizerunku. I wreszcie trzeci punkt: kolory. Polityka i biznes rządzą się swoimi barwami: szarościami, błękitem, beżami, grantem. Kolory – tak jak kwiaty – przemawiają do ludzi. Błękit budzi zaufanie. Czerwień podnosi ciśnienie krwi, wzmaga emocje i dodaje pewności siebie. Są nawet badania, z których wynika, że mężczyźni biorący udział w debatach politycznych mający na sobie czerwone krawaty, są bardziej agresywni niż ich koledzy, których nie wyposażono w ten atrybut.

Czy słusznie wydaje mi się, że wiedzę na temat działania kolorów w ubraniu można wykorzystać do manipulowania emocjami?

W pewnym sensie tak. Zakładając wspomniany czerwony krawat, można próbować dodać sobie animuszu lub podkreślić pewność siebie. Czerwienią można tez pobudzać do aktywności publiczność. Na przykład: jeśli planuje się udział w konferencji i wiadomo, że będzie się prelegentem na koniec dnia, gdy słuchacze nie są już na szczycie koncentracji, warto założyć czerwoną marynarkę. Ten element garderoby skutecznie zwróci uwagę publiczności, wzbudzi zainteresowanie, zachęci do wytężenia uwagi.

Wśród kolorów, które wymieniła pani jako właściwe dla świata biznesu i polityki, nie pojawiła się czerń. Dlaczego?

Kobiety mogą w niej urzędować – cały dzień. Mężczyźni powinni zakładać garnitur w tym kolorze tylko po godzinie 18.00. Przy okazji wspomnę, że jeszcze niedawna tylko na wieczór były zarezerwowane męskie białe koszule. Dziś jednak zdarza się, że pojawiają się one już także w zestawach dziennych i nie jest to uważane na faux pass. Wciąż jednak lepiej widziane jest, gdy w ciągu dnia mężczyzna stawia na koszulę w delikatnych, pastelowych kolorach.

Wspomniała pani również o „zakazie” mocnych wzorów. Jak konkretnie go interpretować?

Akceptowalne są w zasadzie tylko delikatne prążki i kraty. Przykładem mężczyzny, który doskonale nosi wyraziste, ale bardzo eleganckie marynarki, jest marszałek Hołownia. Krata „w jego wydaniu” jest perfekcyjna.

A co ze wspomnianą długością spódnic i sukienek u pań?

Obowiązuje złota zasada tzw. środka kolana. Dopuszczalne jest to, co sięga 6 cm wyżej i 6 cm niżej. Wyboru w tej kwestii dokonuje się w zależności od sylwetki i własnego odczucia. Należy bezwzględnie pamiętać, aby nie dopuścić do sytuacji, w której w pozycji siedzącej odkrywa się jakąkolwiek część uda. Chodzi o to, by wzrok osoby, z którą się rozmawia, nie uciekał z poziomu twarzy, a konkretnie oczu. Kontakt wzrokowy to filar budowania relacji. Strój – jakikolwiek jego element – nie może dekoncentrować osoby, z którą się przebywa. Szczególnie łatwo o takie „naruszenie”, gdy kobieta ma zbyt głęboki dekolt. To niestety dość często zdarza się paniom działającym zarówno w sferze biznesu, jak i polityki.

Jakie buty powinny wybierać polityczki i biznesmenki, a także ich koledzy z branży?

Czytaj więcej

Savoir-vivre w biznesie: kto płaci rachunek za lunch, kto kogo przepuszcza w drzwiach

Przede wszystkim: pełne. Obcas nie powinien być wyższy niż 7 cm. Koniecznie stabilny słupek, a nie szpilka. W tych butach ma się dać chodzić. Latem kobieta może sobie pozwolić na czółenka z odkrytą piętą, ale wtedy koniecznie trzeba zwrócić uwagę, czy but dobrze trzyma się stopy, bo w przeciwnym razie można się narazić na uwagi o „klapaniu” – szczególnie, jeśli uchwyci to oko kamery lub znajdujący się w pobliżu mikrofon. Ważne: również latem, do tych częściowo odkrytych butów należy zakładać rajstopy. Uprzedzę pytanie, które zapewne by się pojawiło i od razu odpowiem, że powinny to być jak najcieńsze modele – tak zwane ósemki. Najlepiej zrobione z jedwabnych nici. Wtedy są nie tylko prawie niewidoczne, ale nawet delikatnie chłodzą. Jeśli chodzi o męskie obuwie, to oczywiście pożądane są klasyczne modele, skórzane i, to bardzo ważne, niezniszczone, czyste, zadbane. Jest nawet pewna zasada mówiąca o tym, jak należy użytkować buty, aby przedłużyć ich życie i utrzymywać je w dobrym stanie. Brzmi ona tak: but powinien jeden dzień pracować, a drugi odpoczywać. Wtedy skóra dłużej zachowuje swoje właściwości, mniej odkształca i wolniej niszczy. Warto więc mieć co najmniej 2 pary obuwia, żeby móc należycie o nie zadbać.

A co w sytuacji, gdy latem kobieta zakłada spodnie? Czy wtedy może mieć gołą stopę w pełnym bucie?

Nie, w takich okolicznościach należy założyć stopki. Nie są one widoczne w bucie. Kostka pozostaje odsłonięta. Tak powinno to wyglądać.

Gdyby do wymienionych już zasad dress code’u w biznesie i polityce miała pani dodać jeszcze jakieś ważne rady, na co zwróciłaby pani uwagę?

Po pierwsze: na rozmiar wybieranych elementów garderoby. Ubranie, dajmy na to kobieca bluzka, nie może być ani za szerokie, ani za wąskie. Guziki w górnej części stroju nigdy nie powinny się rozchodzić na wysokości biustu. Koszule dobrych marek są nawet szyte w taki sposób, by uniknąć tego problemu: co drugi guzik jest kryty. Można by powiedzieć: drobiazg, ale od niego wiele zależy. Spodnie, rękawy marynarek – nie mogą być za długie. Jeśli nie zamawia się ubrań szytych na miarę, warto mieć zaprzyjaźnioną sprawdzoną krawcową i dbać o dopasowanie tego, co kupiło się w sklepie. Co pół roku warto też robić przegląd zawartości szafy. Ciało się zmienia – to normalne. Błędem jest wciskanie się na siłę w coś, co już nie pasuje.

Po drugie: zadbać o biżuterię. Powinno być jej mało i powinna być delikatna (podobnie jak ubranie winna nie skupiać uwagi), a jeśli to możliwe, zawsze również szlachetna. Bardzo ważny jest zegarek – dobry jakościowo, elegancki. Nie powinno się z niego rezygnować. Wielu ludzi tak dziś robi, tłumacząc swoją decyzję korzystaniem z czasomierza w telefonie czy komputerze. Mężczyźni mogą sobie pozwolić na sygnet rodowy, ale powinni zrezygnować ze spinki do krawata. Jej era przeminęła.

Zgadza się pani ze stwierdzeniem, że każdy – bez względu na rozmiar, wzrost, proporcje ciała i wiek – może wyglądać dobrze i stosownie do sytuacji?

Jak najbardziej. Wystarczy skorzystać z możliwości, jakie dają zasady komponowania udanych stylizacji w zależności od własności sylwetki. Cuda może zdziałać na przykład wspominany już wcześniej dobór koloru. Sylwetka drobniejsza na górze i mocniejsza na dole dobrze będzie wyglądała w białej bluzce i ciemnych spodniach. Osoba niższego wzrostu może „zagrać” monokolorem, czyli ubrać się w ubrania o podobnych barwach od stóp do głów, co sprawi, że sylwetka optycznie zyska kilka centymetrów. W bardziej obfitych posturach warto zadbać o podkreślenie talii, wyeksponowanie szyi. To nie są wymagające zabiegi, ale trzeba pomyśleć o tym, by je zastosować.

No, właśnie: zasady, zabiegi, możliwości, o których pani mówi, nie są wiedzą tajemną, a pomyłki w wyborze strojów zdarzają się najbardziej znanym osobom ze świata polityki. Jak to możliwe, że ludzie, zwykle mający do dyspozycji sztab doradców ds. wizerunku, pokazują się publicznie w niestosownych ubraniach?

Zwykle to kwestia pośpiechu. Nie ma czasu na staranne zaplanowanie stylizacji. Decyzje zapadają bez głębszego przemyślenia. Stylizację kupuje się naprędce „z półki”, a nie szyje na miarę.

Pamięta pani sukienkę małżonki premiera Leszka Millera, w której wystąpiła, podejmując w Warszawie parę cesarską Japonii? Dość prosta w kroju kreacja utrzymana w różowo białych barwach miała napisy „sexy”, „pink”, „love” i „cute”… Czy to da się jakkolwiek wytłumaczyć?

Pamiętam tę stylizację – i na pewno nie tylko ja. Była wyjątkowo oryginalna – zarówno sama w sobie, jak i w kontekście okoliczności, w których była użyta. Wybór tego stroju próbowano tłumaczyć tym, że pani premierowa chciała się dopasować do kolorystki czasu kwitnienia wiśni – o tej porze roku para cesarska odwiedziła Polskę. Przy okazji przypomnę inną wyjątkowo niestosowną kreację, o której świat jeszcze długo nie zapomni. Jakiś czas temu słynąca z zamiłowania do bardzo oszczędnego – wręcz męskiego – stylu codziennego Angela Merkel, będą z wizytą w Oslo, wybrała się do tamtejszej opery w sukni z dekoltem tak głębokim, że aż trudno było w to uwierzyć. Takie rzeczy po prostu się zdarzają. Ba!, niektórym nawet ciągle. Prezydent Trump wielokrotnie został sfotografowany lub sfilmowany w ujęciach, na których widać, że jego za długi krawat jest przyklejony do ubrania taśmą – w dodatku tak niestarannie, że się od niego odrywa.

Mogłaby pani wskazać kilka błędów dotyczących ubioru, które najczęściej popełniają polskie polityczki?

Czytaj więcej

Letycja – w czym tkwi siła królowej Hiszpanii

Najogólniej rzecz biorąc: noszą zbyt głębokie dekolty i zbyt mocno rozpięte bluzki, zakładają za ciasne ubrania, decydują się na kolorową biżuterię i niespójne ze stylizacją dodatki – kiedyś tego rodzaju błąd popełniła nawet jedna z pań prezydentowych: podkreśliła sukienkę mocnym pasem w stylu boho. I jeszcze jedna ważna rzecz: zdarza się – nie tylko kobietom – że ludzie, od których wymaga się pewnego formalizmu w stroju, zaczynają nosić się „zbyt luźno”.

Co to znaczy?

Że choć, jak już wspominałam, ogólnie oficjalny dress code się rozluźnił, to na przykład takie elementy garderoby jak bluza czy półsportowa kurtka nie są dobrym wyborem, gdy kompletuje się stylizację „do pracy”. Zdecydowanie lepiej będzie pozostać przy płaszczach i marynarkach. Ale, to warto zaznaczyć, baleriny i eleganckie buty o sportowych charakterze zaczynają mieć rację bytu w biznesowych stylizacjach kobiet.

Na zakończenie: jak powinny wyglądać osoby publiczne w sytuacjach prywatnych? Mogą sobie pozwolić na całkowitą dowolność w tej kwestii?

Nie. Stanowisko obliguje do konsekwentnego budowania określonego wizerunku. Oczywiście: uprawiając jogging, polityk czy bizneswoman ma prawo pokazywać się w stroju sportowym. Jednak w żadnych okolicznościach te osoby nie powinny się pojawiać w ubraniach kontrowersyjnych, niechlujnych, z dziwnymi napisami, ozdobionych ogromnymi logami. To nigdy nie jest eleganckie.

Renata Wrona

Ekspertka od etykiety, dress code i protokołu dyplomatycznego, konsultantka, trenerka biznesu i rozwoju osobistego, Coach ICF, wykładowczyni akademicka, nauczycielka mindfulness, właścicielka firmy szkoleniowej współpracująca z Human Skills.

Żyjemy w czasach, gdy dużo się mówi o wyglądzie i ubraniach, ale wcale nierzadko wydaje mi się, że ludzie są na bakier z dress code’em… Czy świadomość jego obowiązywania i przestrzeganie jego zasad są ważne?

Renata Wrona: Zdecydowanie tak, choć trzeba przyznać, że pandemia mocno rozluźniła wcześniejsze kanony w tym zakresie. Bynajmniej nie zmienia to jednak faktu, że strój nas kształtuje i przekazuje informacje o nas oraz o nastawieniu, z jakim podchodzimy do danej sytuacji. Jest wiele badań potwierdzających to, że 90 proc. ludzi, których spotykamy, ocenia nas na podstawie pierwszego wrażenia. Ono zaś kształtuje się w pierwszych kilkudziesięciu sekundach po spotkaniu. Oczywiście, że nie szata zdobi człowieka i nie można jednoznacznie stwierdzić, że ubranie jest najważniejsze, ale odgrywa ogromną rolę w budowaniu wizerunku.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Moda
5 ubrań, które zdaniem Giorgia Armaniego powinna mieć w szafie kobieta
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Moda
Jessica Alba promuje recykling ubrań. Pomysł, jakiego jeszcze nie było
Moda
Hoof Boots od Alexandra McQueena - nowy nr 1 wśród najdroższych i najbrzydszych butów świata
Moda
Daniel Craig twarzą znanego domu mody. Kampania w okamgnieniu stała się wiralem
Moda
Hailey Bieber w stylizacji od Magdy Butrym. "Bomba marketingowa"