W Chile mieszkasz już od prawie 15 lat. Co sprawiło, że wybrałaś akurat ten kraj na życie?
Wbrew pozorom nie był to przypadek. Wszystko zaczęło się od miłości do muzyki latynoamerykańskiej, która z czasem przerodziła się w zainteresowanie samą Ameryką Łacińską, jej kulturą, historią i społeczeństwem. Zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Pracowałam wtedy w radiu, gdzie m.in. prowadziłam autorski program z muzyką świata. Dosyć naturalnie więc, któregoś roku wzięłam plecak i poleciałam na wakacje właśnie za ocean. Moim głównym celem była Brazylia, bo kocham bossa novę i sambę, ale to właśnie Chile - gdzie "wpadłam na chwilę" zwabiona przepięknymi zdjęciami przyrody w internecie - wywarło na mnie ogromne wrażenie. Na miejscu okazało się, że na żywo wszystkie te góry, lodowce, wulkany, ocean i pustynia wyglądają jeszcze piękniej i okazalej niż na fotografiach! Absolutnie się rozkochałam. Zdałam sobie też sprawę jak ogromny i różnorodny to kraj i ile jest tu do zobaczenia. Pamiętam też, że z miejsca poczułam się w Chile dobrze, jak u siebie, choć był to przecież koniec świata i mówiono do mnie w obcym języku. Wtedy zdecydowałam, że muszę wrócić tu na dłużej.